Rekolekcje ewangelizacyjne

O rozmowie w parku, ulicznej pantomimie oraz rozterkach starszej pani i studenta.

Zaczyna się na ulicy

Dla wystawiających twarze ku słońcu kuracjuszy był to widok niecodzienny. Grupka młodych ludzi, z Pismem świętym w ręku, proponowała rozmowę.

– A wy nie jesteście z jakiejś sekty? Zdziwienie. Katolicy?
– Ja, zauważyła stanowczo starsza pani, zraziłam się do mojego proboszcza i do kościoła już dawno nie chodzę.
– Wie pani, odpowiedział jej młody student, mój proboszcz też aniołem nie jest. Ale ta jego szorstkość, a czasem wręcz niemiła apodyktyczność prowokuje nas do nieustannego poszukiwania Boga, żyjącego w Kościele.
– Nie wierzę, że Boga można spotkać w Kościele.
– Zapraszamy na wieczorny koncert do muszli. Będzie więcej takich, którzy Go spotkali. I opowiedzą o tym.

Centrum Lublina. W samo południe na chodniku zatrzymał się ciągnik z przyczepą. Grupa studentów opuściła burty, z głośnika popłynęła muzyka, a na scenie pojawili się ubrani w czarne i białe stroje aktorzy. Nie powiedzieli ani jednego słowa. Tylko gesty. Walka ciemności ze światłem. Czerni i bieli. Po skończeniu dramy, a właściwie pantomimy, burty zamknięto i ciągnik odjechał, by za kilkanaście minut w innym punkcie miasta powtórzyć spektakl. Przypadkowi widzowie, kilkadziesiąt metrów dalej, zobaczyli wiszące na słupach plakaty. „Bóg cię kocha. Zapraszamy na rekolekcje ewangelizacyjne.” Niektórzy zaryzykowali i poszli.

W kościele

Przed świątynią kręciły się grupy młodych i starszych, witając przybyłych. Wewnątrz, w miejscu ołtarza, ustawiono duży ekran. W krótkim wprowadzeniu ksiądz zaproponował obejrzenie filmu. „Jezus”, nakręconego według ewangelii świętego Łukasza. Po zakończonej projekcji zaprosił na kolejne spotkanie.

Przez następne cztery dni rekolekcji nie sprawowano Eucharystii. Szok dla przyzwyczajonych do zwykłych rekolekcji parafialnych. Co w niczym nie umniejszało rangi sprawowanej liturgii. Procesja z Pismem świętym, starannie dobrane czytania i śpiewy. Wreszcie te katechezy. Co jest, drapał się po głowie student fizyki. Ani słowa o aborcji, szóstym przykazaniu, kradzieżach i oszustwach. Ani słowa o obowiązkach i praktykach. Załapał w czwartym dniu. Gdy jego umysł i serce przeorały cztery prawdy. O Bożej miłości, grzechu, Jezusie Chrystusie. Gdy stanął w obliczu konieczności podjęcia decyzji. Chcesz Mnie przyjąć do swojego życia jako Pana i Zbawiciela?

Nigdy do niczego w życiu się nie zobowiązywał. Zawsze mówił, że chce być wolny jak ptak. Żadnych deklaracji. I pewnie by wytrwał w tym postanowieniu, gdyby nie usłyszane uprzednio świadectwa. Nawet znał tego faceta. Pamiętał go z czasów osiedlowych dyskotek. Co mu strzeliło do głowy? Jezus. Jezus. Jezus – popłynął spokojny śpiew. Wzmagał się, falował, prowokował, by podejść do krzyża. Żadnych emocji, walczył ze sobą. Nie lękajcie się. Nie lękajcie się… Tym razem melodia była dynamiczna. Niektórzy klaskali w dłonie i tańczyli. Można być szczęśliwym z Jezusem? Brać na swoje barki te wszystkie nakazy i zakazy, skrępować nimi swoje życie jak łańcuchem? Walka trwała dalej. Teraz – rozległo się w głośnikach – będziemy modlić się za wszystkich lękających się decyzji. Ko chce, może podejść do ołtarza i poprosić o modlitwę wstawienniczą. Coś pchnęło go do przodu.

Cdn

Podczas koncertu zrażona do proboszcza pani zobaczyła na scenie swoją dawną przyjaciółkę. Potem dowiedziała się od niej o spotykającej się każdego tygodnia na modlitwie i rozważaniu słowa Bożego grupie. Jest coś takiego w naszej parafii? I można rozmawiać, szukać, wątpić i pytać? I proboszcz na takich niedowiarków nie krzyczy?

Student fizyki postanowił porozmawiać z facetem z osiedlowych dyskotek. Miał tyle wątpliwości. Bo radość i entuzjazm. Ale i lęk. Co powiedzą znajomi? Czy wytrwa? Jak opowiedzieć o tym wszystkim dziewczynie? Czy go nie zostawi? A ten wygląda na pewniaka. Jak ktoś, komu nagle wszystko się poukładało. Stary, usłyszał, wspólnota porekolekcyjna jest po to, byśmy się wzajemnie do nieba powpychali i powciągali…


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Awa
    08.12.2011 14:06

    W kosciele nie ma miejsca dla watpiacych.
    Wiem co mówię.
    Księża chyba boją się wątpiących parafian.Jedyne co potrafią to nakrzyczeć.

  • Awa
    08.12.2011 14:06

    W kosciele nie ma miejsca dla watpiacych.
    Wiem co mówię.
    Księża chyba boją się wątpiących parafian.Jedyne co potrafią to nakrzyczeć.

  • oazowiczka
    08.12.2011 17:52
    W Kościele jest miejsce dla każdego. Tylko pytanie, czego tam szukają ludzie wątpiący - chcą poniżyć, upokorzyć wierzących i księży, czy na prawdę szukają pomocy. Dla tych drugich zawsze znajdzie się Ksiądz, który wesprze swoim słowem, nauką, a nawet modlitwą, która na prawdę wiele może zdziałać. Też wiem, co mówię. Jeśli masz taki problem, spotkałaś się z takim księdzem, który "potrafi tylko nakrzyczeć", to może powinnaś zrobić to inaczej, ewentualnie poszukać w innym kościele. Ja obiecuję, że się pomodlę :)
    No a co do artykułu, to świetny pomysł na rekolekcje. Ludzie oczekują teraz od Kościoła tego, aby pokazał im "coś nowego". Myślę, że pokazywanie tych samych prawd wiary w całkiem inny sposób, który jest "na czasie", a także odważny, zaskakujący, jak ta pantomima, ma dużo lepszy przekaz. Co do ewangelizacji, to różnie bywa, ale czasem jest owocna ;-)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie