W kolorze radości

– Jesteśmy tu po to, by świat przynieść Panu Bogu – mówią żyjące w klauzurze siostry ze Zgromadzenia Służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji.

Wydawałoby się, że od świata są oddzielone kratą. Nie wychodzą z klasztoru, poza kilkoma wyjątkowymi sytuacjami, nie oglądają telewizji, chyba że transmisje z ważnych wydarzeń z życia Kościoła, zakupy robi im ktoś z zewnątrz, a z gośćmi spotykają się jedynie w rozmównicy przedzielonej kratą. Żyją w klauzurze, oddane kontemplacji, uwielbieniu Boga i modlitwie, jakby odsunięte od współczesnego, ziemskiego świata, a jednak to właśnie one dobrze znają jego największe bolączki.

– Jesteśmy tu dla służby innym, przez adorację wypraszamy dary Ducha Świętego dla wszystkich ludzi – mówi s. M. Róża, jedna z 12 sióstr żyjących w nyskim klasztorze Służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji, jedynym w Polsce domu zgromadzenia, które powstało 8 grudnia 1896 r. w Steyl w Holandii. Założył je św. Arnold Janssen, ojciec zarówno męskiego, jak i żeńskiego zgromadzenia misyjnego, a współzałożycielką jest matka Maria Michaele, pierwsza przełożona generalna, której 150. rocznicę urodzin siostry świętowały 7 stycznia br. wraz z bp. Andrzejem Czają oraz z siostrami i braćmi z dwóch pozostałych zgromadzeń założonych przez św. Arnolda.

Wspólnota międzynarodowa
Pierwszymi zakonnicami w różowych habitach, które w 1990 r. w Nysie zakładały Klasztor Słowa Bożego, były siostry pochodzące z Filipin. – Miłość do Jana Pawła II spowodowała, że ochoczo zgodziły się na wyjazd do odległego kraju. Bardzo chciały zobaczyć, jak żyją ludzie w Polsce, jaka jest ich wiara - opowiada s. M. Immakulata, przełożona. - Przyjeżdżając do nowego państwa, nim wejdziemy do klauzury, możemy nawiedzić główne sanktuarium danego kraju. Siostry z Filipin pojechały na Jasną Górę, skąd wróciły uradowane. Zobaczyły Matkę Bożą o ciemnej karnacji, takiej jak ich, i tłumy wiernych na kolanach modlące się przed Jej obrazem – dopowiada s. M. Róża.

Dziś w Nysie mieszkają Polki, dwie Słowaczki i jedna Niemka. – Nasze wspólnoty są międzynarodowe, na świecie mamy 22 klasztory w 12 państwach, w każdym z nich modlimy się i rozmawiamy w języku kraju, w którym jesteśmy. Ta wielokulturowość wymaga większego daru z siebie – zauważa s. M. Immakulata, opowiadając o s. M. Magdalenie, która gdy przyjechała do Nysy z Niemiec, po polsku potrafiła powiedzieć: „Jezu, ufam Tobie” i „tak”. – To był dla niej wielki trud, ale wytrwale uczyła się polskiego od każdej z sióstr. Wzorem dla niej była św. Jadwiga Śląska, która przyjechała z Bawarii, również nie znając języka – wspomina s. M. Róża.

Miłość nad milczeniem
Służebnice Ducha Świętego żyjące w klauzurze, tak jak misjonarki z siostrzanego czynnego zgromadzenia, noszą krzyż i obrączkę z symbolem Ducha  Świętego. Ich oficjalnym strojem zakonnym jest różowy habit, biały szkaplerz i biały welon. Różowy to kolor radości, symbolizujący ogień Ducha Świętego, a biały podkreśla czystość i oddanie Maryi. – Tak ubieramy się na modlitwę, a do codziennych prac zakładamy biały lub granatowy strój – wyjaśnia s. M. Immakulata. Ich dzień rozpoczyna się wcześnie rano, bo już o 5.00. Pół godziny później spotykają się w kaplicy na pierwszej modlitwie – jutrzni. Po medytacji o 7.00 uczestniczą w Eucharystii, a ok. 9.00 każda udaje się do swoich zajęć w kuchni, w pralni, na furcie czy w zakrystii. – W niektórych klasztorach siostry wypiekają hostie, szyją ornaty, natomiast nas w Nysie jest stale za mało, dlatego w czasie przeznaczonym na pracę zajmujemy się głównie sprawami domu – wyjaśnia s. M. Immakulata.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie