Wioski widma

Radni mazowieckiej gminy Raszyn trzy lata temu wystąpili z wnioskiem o usunięcie z mapy trzech miejscowości. Niby to ponad 400 km od Wrocławia, a jednak Raszyn jest tuż za rogiem.

Powód? Marylówka, Konopka i Wolice istniały tylko na papierze. Nikt w nich nie mieszkał. Usunąć miejscowość z mapy może jedynie Minister Spraw Wewnętrznych na wniosek rady gminy. Czy w najbliższych latach na biurku w ministerstwie pojawią się podobne petycje z Dolnego Śląska? Problem zdaje się nie dotyczyć gmin leżących w pobliżu dużych miast, ale gdy odjedziemy już kilkadziesiąt kilometrów od Wrocławia…

Stukot butów i rozmowy
Prowadzona przez chrystusowców ziębicka parafia pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła swoim zasięgiem obejmuje część miasta oraz wieś Lipa. Aktualnie liczy 1647 mieszkańców, z czego 102 osoby mieszkają na wsi. – W większości są to ludzie starsi – mówi proboszcz ks. Zbigniew Kutnik, dodając, że według jego wyliczeń, na cztery osoby należące do parafii jedna jest w wieku poniżej 25. roku życia. – Ta statystyka obejmuje także dzieci, które kończąc naukę lub studia, najczęściej opuszczają Ziębice – zaznacza. Powód wydaje się oczywisty: brak pracy i niewielkie perspektywy na rozwój.

Obecnie za granicą mieszka i pracuje 120 parafian ks. Zbigniewa. Najczęściej wybierane kierunki emigracji to Wielka Brytania i Niemcy. Z samej Lipy wyemigrowało 12 osób, czyli co 10 mieszkaniec. Nie ma już w Ziębicach rodziny, która by nie miała kogoś poza granicami ojczyzny. – Od kiedy jestem proboszczem, czyli od roku 2004, liczba parafian zmniejszyła się o 200. Kart kolędowych 9 lat temu mieliśmy 710. Dziś jest ich 665 – podkreśla, dodając, że jedna karta to jedna rodzina. – Czasem na dom przypadały dwie karty: rodzice i ich dziecko ze swoim współmałżonkiem. Niestety, młodzi wyjechali, starsi umarli i dziś dom stoi pusty. To nie znaczy, że on do nikogo nie należy. Ktoś jest jego właścicielem, ale mieszka we Wrocławiu lub Opolu i o powrocie do Ziębic raczej nie myśli. W całej gminie można spotkać takie pustostany. Proboszcz zwraca także uwagę na rosnącą liczbę gospodarstw jednoosobowych. W 2004 r. było ich ok. 150. Dziś jest 179. – Dawniej to było miasto, do którego ludzie przyjeżdżali za pracą. Dziś staje się siedzibą emerytów i rencistów.

Burmistrz Ziębic Antoni Herbowski wspomina czasy, kiedy codziennie o godz. 6 miasto ożywało. – Ulice nie były tak dobrze oświetlone jak dziś, ale słychać było stukot butów o bruk i ciche rozmowy. Ludzie szli do pracy. Dziś jest cisza – mówi i podkreśla, że sam sentyment do miejsca urodzenia to za mało. – Potrzeba chleba i nie ma się co dziwić, że wielu młodych wyjeżdża. W 2006 r. w gminie Ziębice mieszkało prawie 20 tys. ludzi. Dziś jest niewiele ponad 18 tys. W tej różnicy są osoby, które wyemigrowały, bo liczby urodzeń i zgonów mniej więcej się równoważą – wyjaśnia burmistrz.

Wymazać – nie wymazać?
Pomimo tych danych A. Herbowski jest optymistą. – Mam świadomość, że wielu z tych, którzy wyjechali, nie wróci do Ziębic, jednak sam wiem, jako że mieszkałem wiele lat w USA, co to znaczy emigracja. Wprawdzie miałem dobrą pracę, a córka zachwycona była szkołą, ale żona nie wyobrażała sobie pozostania tam na stałe. To pozwala mi mieć nadzieję, że ci, którzy dziś zarabiają na życie poza Ziębicami, kiedyś tutaj powrócą – mówi. Zwraca także uwagę, że w kwietniu gminę odwiedzą przedstawiciele Niemieckiej Izby Przemysłowej. – Jesteśmy już po wstępnych rozmowach i wierzymy, że ta wizyta zaowocuje nowymi miejscami pracy. Wskazuje przy tym na mapę nowej inwestycji podjętej przez gminę. – To największe przedsięwzięcie po wojnie. Chcemy skanalizować większość wiosek, co na pewno poprawi atrakcyjność tego terenu. Wyludnienie nam nie grozi – przekonuje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie