Ciąg dalszy nastąpi

O sytuacji szkolnictwa katolickiego w diecezji legnickiej, otwartych drzwiach dla każdego i wskazówkach dla ludzi czynu, z ks. dr. hab. Sławomirem Stasiakiem rozmawia Roman Tomczak.

Roman Tomczak: Komisja ma za sobą wiele godzin obrad i gotowe dokumenty, w tym końcowy. Jednak z tego, co wiem, jej członkowie nie zakończą pracy po zamknięciu synodu?
Ks. dr hab. Sławomir Stasiak: – Na 18 lutego przewidziane jest ostatnie, 24. posiedzenie. Ale rzeczywiście pojawiły się propozycje, żeby spotkać się jeszcze raz po zamknięciu synodu, przekształcić tę komisję i nadal działać. Jest w tych ludziach taka potrzeba, żeby ten potencjał, tę energię naszej grupy jeszcze wykorzystać. Moim zdaniem szkoda byłoby zrezygnować z dogranych ludzi, kompetentnych, sprawnych w zarządzaniu i organizacji.

Z myślą o jakichś konkretnych zamierzeniach?
– Przyznam, że nie mamy jeszcze takiej konkretnej myśli, chociaż pewna część komisji już weszła w skład Diecezjalnej Rady Katechetycznej. Ale to tylko część komisji, bo to są ludzie związani bezpośrednio z nauczaniem religii, sprawdzeni jako eksperci i doradcy metodyczni.

Ciekawostką jest to, że Ksiądz nie był pierwszym szefem swojej komisji?
– Pierwszym przewodniczącym był ks. dr Marek Mendyk, który pełnił te obowiązki do 5 lutego 2009 roku. Ale jak wiadomo, został nominowany na biskupa, wyświęcony 31 stycznia 2009 r. Ja przewodniczenie komisji przejąłem 6 lutego.

Od czego komisja zaczęła swoją pracę?
– Obrady na początku miały charakter spotkań modlitewno-liturgicznych. Pierwsze spotkanie dotyczyło tego, w jaki sposób modlić się liturgią godzin, a później były konferencje dotyczące modlitwy. Po nich zaczęły się pojawiać tematy już ściśle związane z zadaniami, jakimi miała się zająć Komisja ds. Nauki i Wychowania Katolickiego, a związane z przygotowaniem dokumentu wstępnego. I te materiały pozwoliły nam ocenić sytuację dotycząca nauki i wychowania w diecezji legnickiej i stworzyć plan dalszego działania. Kolejne spotkania poświęciliśmy rozeznaniu stanu szkolnictwa katolickiego w naszej diecezji. Dlatego na jednym z posiedzeń pojawili się dyrektorzy wszystkich szkół katolickich.

Ile mamy takich szkół?
– Na razie niewiele. To Liceum i Gimnazjum oo. Salezjanów w Lubinie, Gimnazjum i Liceum oo. Franciszkanów w Legnicy oraz Szkoła Podstawowa im. Świętej Rodziny w Legnicy, prowadzona przez ks. Bronisława Kryłowskiego. I zapytaliśmy dyrektorów tych szkół o to, czego oczekiwaliby od naszej komisji. Owocem tych rozmów i prac jest dokument pt. „Instrukcja o tworzeniu i funkcjonowaniu instytucji nauczania i wychowania katolickiego w diecezji legnickiej”.

Kiedy ten dokument wejdzie w życie, bardzo zmieni sposób nauczania katolickiego na terenie diecezji?
– Zadaniem tego dokumentu nie jest zmienianie rzeczywistości, tylko ułatwianie działania osobom, które chciałyby prowadzić szkoły katolickie. Zarówno te funkcjonujące, jak i nowo powstające, jak np. szkoła katolicka, która prawdopodobnie ruszy już we wrześniu w Jeleniej Górze. Dokument bardzo dobrze pokazuje także korelacje, jakie zachodzą pomiędzy różnymi instytucjami nauczania katolickiego. Mówi się tam np. o Wyższym Seminarium Duchownym i Papieskim Wydziale Teologicznym, a także o takich ośrodkach kształcenia jak Diecezjalne Centrum Edukacyjne, które umożliwia doskonalenie zawodowe katechetom i nauczycielom.

Z tego co wiem, komisja zajęła się także opracowaniem kryteriów naboru do szkół katolickich w diecezji legnickiej?
– Tak, i to opracowywaniem takich kryteriów zarówno dla kadry nauczającej, jak i dla uczniów i słuchaczy tych szkół. Chodziło o to, żeby uniknąć pewnych niedomówień, w wyniku których moglibyśmy być posądzeni o dyskryminację pewnych grup. My przed nikim szkoły katolickiej nie chcemy zamykać. Tylko chcemy określić jasno zasady, w jakich taka szkoła funkcjonuje. Dla przykładu: jeśli do szkoły chciałby dostać się uczeń, który wyznaje inną wiarę – nie ma żadnych przeszkód. Ale musi zaakceptować fakt, że jest to szkoła katolicka. A w ramy jej wychowania wchodzi np. spowiedź comiesięczna, udział we Mszy świętej, modlitwa przed lekcjami i po nich. Jeśli to zaakceptuje, to nie ma przeszkód, żeby stał się słuchaczem w szkole katolickiej.

A jaki pożytek będzie miał z waszej komisji przeciętny parafianin?
– Przede wszystkim będzie miał do dyspozycji dokumenty, które – jeśli będzie pomysł na pracę z ludźmi, czy to w szkole katolickiej czy np. w świetlicy parafialnej – będą instrukcją, w jaki sposób można te cele zrealizować. I będzie wtedy można, odpowiednio adoptując to do potrzeb parafii i konkretnych warunków, zrealizować.
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • NowennaPompejanska
    10.02.2012 10:40
    Niestety często do szkół katolickich uczęszczają dzieci bogatych ludzi, którzy z katolicyzmem nie mają nic wspólnego, a dzieci dobrych katolików nie chodzą do tych szkół bo biednych rodziców na to nie stać.
  • KaeL
    10.02.2012 13:48

    Czegos tu nie rozumiem:

    Dla przykładu: jeśli do szkoły chciałby dostać się uczeń, który wyznaje inną wiarę – nie ma żadnych przeszkód. Ale musi zaakceptować fakt, że jest to szkoła katolicka. A w ramy jej wychowania wchodzi np. spowiedź comiesięczna, udział we Mszy świętej, modlitwa przed lekcjami i po nich. Jeśli to zaakceptuje, to nie ma przeszkód, żeby stał się słuchaczem w szkole katolickiej.

     

    Czyli uczen innego wyznania/wiary musi przystepowac co miesiac do spowiedzi? I modlic sie? Czy wystarczy, ze wstanie do wspolnej modlitwy?

    A czy kazdy uczen-katolik "musi" co miesiac sie spowiadac?

    NAPRAWDE o to chodzi w Sakramencie Pojednania, zeby traktowac go jak obowiazek comiesieczny? Z tego co wiem, nawet w zakonach jest mozliwosc czestej spowiedzi, ale przelozony/a nikogo do niej zmusic nie moze. Co najwyzej zachecic.

     

    Mam nadzieje, ze ksiadz Stasiak sie  przejezyczyl.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie