Zamienianie słowa w czyn

Przy garnkach, z talerzem zupy, wśród bezdomnych, opiekując się osobami niepełnosprawnymi i chorymi lub pomagając dzieciom z ubogich rodzin w odrabianiu lekcji. Oto jak można przeżyć rekolekcje wielkopostne.

Na dość nietypowy pomysł przeżywania świętych ćwiczeń duchownych wpadły zakonnice z wrocławskiego liceum sióstr urszulanek. – Do tej pory program był standardowy: zapraszałyśmy księdza, który sam lub z grupą młodzieży prowadził nas przez te dni – mówi s. Blandyna Beata Boch, dyrektor szkoły. – Doszłyśmy jednak do wniosku, że to trochę za mało. Wówczas zrodziła się myśl, że rekolekcje są dobrym czasem, by pokazać uczennicom różne możliwości zaangażowania się w służbę innym. Z pomocą przyszli franciszkanie i wspólnie wytypowano cztery ośrodki: kuchnię charytatywną, świetlicę środowiskową dla dzieci oraz dwa miejsca Warsztatów Terapii Zajęciowych.

Plan był prosty – w czasie trzydniowych rekolekcji jeden dzień dziewczyny miały poświęcić na pomoc w wybranej przez siebie placówce. Justyna i Ela zapisały się do pracy w kuchni dla ubogich. – Wolontariat nie jest dla mnie czymś nowym – mówi Justyna. – Wiem, że kiedy ci ludzie – najczęściej bezdomni i bardzo biedni – widzą młodych, którzy chcą im pomóc, jest to dla nich niezwykłe przeżycie. Najczęściej doświadczają bowiem różnych przykrości ze strony młodego pokolenia – dodaje. Jej koleżanka Ela nie ukrywa, że do wyboru kuchni przyczyniły się koleżanki. – Ale nie był to jedyny argument, ponieważ interesuję się gotowaniem, lubię to robić i wiem, że w ten sposób mogę pomóc innym – stwierdza.

Dziewczęta zgodnie podkreślają, że taka forma rekolekcji to na pewno nowe doświadczenie w ich życiu. – Najczęściej osoby korzystające z kuchni spotykamy na ulicy. Wierzymy, że bliższe poznanie ich pozwoli inaczej na nie spojrzeć. Największym szczęściem jest jednak świadomość, że komuś pomogłyśmy. Jak podkreśla s. Blandyna, dzięki tej formie przeżywania Wielkiego Postu uczennice miały okazję niemal natychmiastowego wprowadzenia usłyszanego słowa w czyn. – Nie przypuszczam, by nagle powstał u nas zastęp wolontariuszek, ale jestem przekonana, że te spotkania pomogły przełamać stereotypy, a na pewno pokonać strach i opory przed angażowaniem się w pomoc potrzebującym – wyjaśnia z radością siostra dyrektor.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie