Letni są mało ciekawi

Z ks. prof. Romualdem Jaworskim, prezesem Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, terapeutą i wykładowcą psychologii na UKSW, nie tylko o leniwych katolikach rozmawia ks. Sławomir Czalej.

Ks. Sławomir Czalej: Coraz częściej słyszymy o różnych atakach na Kościół. Tymczasem sami wierzący są jakby nieco bierni. Czyżbyśmy przeżywali kryzys własnej tożsamości?

Ks. prof. Romuald Jaworski: – Tożsamość nie jest czymś łatwym do zbadania. Swoją tożsamość religijną oceniam według kryteriów mojego uczestnictwa w nabożeństwach czy sakramentach. Tymczasem wiele ataków na Kościół odbieranych jest nie jako działania antyreligijne, ale polityczne. Obawiam się, że dzisiaj często dochodzi do pomieszania myślenia religijnego i politycznego. Dlatego też wielu wierzących woli się w tych sprawach nie wypowiadać.

Z drugiej strony jednak ludzie wierzący mają rozeznanie pomiędzy dobrem i złem. A i w kwestiach politycznych nastąpiło przesilenie, żeby wspomnieć ostatni marsz w obronie TV Trwam przed decyzją w istocie polityczną.

– Oczywiście zgadzam się. Chyba jednak wielu z nas uwierzyło, że religia jest sprawą prywatną, że nie należy się jakoś z nią afiszować czy pokazywać na zewnątrz. Myślę, że współczesnym mediom udało się osiągnąć to, co nie udało się pod tym względem komunistom. Wtedy Kościół i religia były wyraźnym znakiem sprzeciwu wobec władzy. Dzisiaj tego nie ma. Wielu ludzi ponadto uważa religię za coś bardzo delikatnego, intymnego i jeżeli nie ma poczucia stuprocentowych kompetencji, to woli nie wypowiadać się na pewne tematy. Ludzie zachowują pewnego rodzaju powściągliwość.

Są jednak katolicy, w tym zintegrowana Rodzina Radia Maryja, którzy potrafią głośno i skutecznie powiedzieć: Nie…

– Następuje zróżnicowanie samych katolików. Wielu angażuje się w różne grupy formacyjne, wspólnoty. Są Droga Neokatechumenalna, ruchy Odnowy Charyzmatycznej. Takie osoby mają o wiele lepsze przygotowanie i czują się na tyle pewnie, żeby wejść w spór. Ale większość wierzących tego przygotowania nie posiada. Mało tego, pomimo ogromnego wysiłku katechetów i księży wydaje się, że katecheza słabo przygotowuje do konfrontacji ze współczesnym światem i z trudnymi współczesnymi problemami.

Brakuje umiejętności apologii, czyli obrony wiary?

– Rzeczywiście, chyba za mało znamy kazusy dowodzące słuszności pójścia za pewnymi wartościami, bronienia ich. Często podstawową wartością jest osiągnięcie sukcesu ekonomicznego. Wtedy inne są łatwo dezawuowane i wyśmiewane.

Ale przecież nawet niewierzący, którym pomimo bogactwa wali się rodzina, pytają coraz częściej, o co w tym życiu chodzi.

– U każdego człowieka następuje budzenie się pewnych pytań. I u tych, którym wiedzie się komfortowo, i u tych, którym jest trudniej. Dopóki komfort nie zderzy się z problemami zdrowotnymi, społecznymi, relacyjnymi, ludzie ci płyną sobie na fali mierzenia wartości w kategoriach: młody, piękny i bogaty. Do czasu oczywiście.

Zatem dzisiaj człowiek sukcesu to…?

– No pewno nie ten, który cieszy się swoimi dziećmi, poczuciem godności czy jedną żoną. Raczej ten, kto zdobył furę pieniędzy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • trup
    14.04.2012 03:23
    ciekawe i dobre -rzucające pewne światło na letniość , ale i na brak modlitwy - bo wszelka letniość rodzi się z braku modlitwy . dotyczy to świeckich jak i kapłanów .osiągnięcie statusu mam wszystko co niezbędne w sensie materialnym - nie rodzi spokoju - lecz wyzwala niedosyt .ten niedosyt wzbudza w człowieku chęć dalszego zabezpieczania swojej przyszłości a pożniej jakiegoś dążenia do czegoś bliżej nieokreślonego chcieć więcej . gdzie tutaj można znależć miejsce dla modlitwy . dużą rolę dlatego mają kapłani czekający na tych którzy w tym dążeniu do zaspokojenia swoich materialnych potrzeb zagubili drogę do Boga .
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie