Mam Objawienie

Słowo „objawienie” kojarzy się nam z czymś tajemniczym, mistycznym, zarezerwowanym dla wybranych osób. A przecież dostęp do Bożego Objawienia ma każdy chrześcijanin, który z wiarą czyta Biblię.

No pewnie, że chciałbym zobaczyć na własne oczy zmartwychwstałego Jezusa i włożyć rękę w Jego rany. Chyba każdy wierzący człowiek ma pragnienie otrzymania jakiegoś znaku z nieba. Niekoniecznie od razu anioł, ale żeby choć „figura w kościele podniosła dla mnie rękę, raz jeden, jedyny”, jak pisał jeden z polskich poetów. Apostoł Tomasz, który tak stanowczo domagał się osobistego objawienia, usłyszał: „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. To nie znaczy wcale, że my, dzisiejsi uczniowie Pana, poruszamy się w kompletnych ciemnościach. Przeciwnie, Bóg zapalił potężny reflektor, który mocnym snopem prawdy oświetla nam drogę do nieba. A jednak nieraz z uporem szukamy jakiejś dodatkowej latareczki czy światełka. Dlaczego czasem łatwiej ufamy prywatnym wizjom niż prawdzie Ewangelii, głoszonej od dwóch tysięcy lat przez Kościół?

Biskupi polscy zwracają uwagę na ten problem podczas tegorocznej Niedzieli Biblijnej. List pasterski pt. „Objawienie Boże a objawienia prywatne” ma formę skondensowanej katechezy dla dorosłych. Spora część wiernych ma odruch nasenny po usłyszeniu z ambony słów „list pasterski”. A szkoda, bo list przypomina prawdy bardzo istotne dla rozumienia podstaw naszej wiary. Słowo biskupów jest, jak można przypuszczać, reakcją na przypisywanie zbyt wielkiej roli prywatnym objawieniom przez niektóre środowiska kościelne. Na prywatne objawienia powoływała się kiedyś przełożona zbuntowanych betanek w Kazimierzu Dolnym. Dziś podobnie zachowuje się ks. Piotr Natanek, który uzasadnia swoją schizmę m.in. objawieniami bliżej nieznanej wizjonerki, twierdzącej, że ma kontakt z Jezusem. Niektóre ruchy intronizacyjne interpretują po swojemu prywatne objawienia sługi Bożej Rozalii Celak, czym utrudniają jej proces beatyfikacyjny. Nawiązując do listu, proponuję kilka refleksji, które, jak ufam, mogą pomóc w jego przyswojeniu.

Nie za wymyślonymi mitami postępujemy

Słowo „objawienie” (łac. revelatio oznacza zdjęcie zasłony, odsłonięcie tego, co zakryte) jest kluczem do właściwego rozumienia wiary chrześcijańskiej. Dlaczego chrześcijaństwo pojawiło się na ziemi? Ponieważ Bóg przemówił do ludzi, dał się nam poznać, objawił się nam. Kościół wierzy, że to, co ma do przekazania, nie jest zbiorem ludzkich prawd czy zasad. Kościół jest przekazicielem orędzia, które pochodzi od samego Boga. Chodzi w nim o prawdę przekazaną z zewnątrz, prawdę objawioną, zakomunikowaną światu przez Boga. Kościół od początku zastanawiał się nad treścią Objawienia (co Bóg nam powiedział). W czasach nowożytnych, głównie pod wpływem oświecenia, pojawiło się kwestionowanie samego faktu nadprzyrodzonej „przemowy”. Bóg może i jest, ale nic do nas nie mówi. Taki pogląd odcina wiarę od jej obiektywnej podstawy. Religia byłaby wtedy czysto ludzkim „produktem” subiektywnych przekonań czy uczuć. Pierwotne chrześcijaństwo odcinało się od pogańskiej religijności, bo widziało w niej irracjonalność, naiwność, manipulację ludzkim strachem, bajki i magię. Swojego głównego sojusznika młody Kościół szukał w starożytnej filozofii, która pytała o prawdę, o ostateczny sens świata i człowieka. Chrześcijaństwo stanęło po stronie rozumu, stając się krytykiem pogańskiej religijności.

Bóg, którego głosi Ewangelia, jest Tym, który dał się nam poznać jako ostateczna, realna rzeczywistość. „Ja po to się narodziłem i przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” – mówi Jezus do Piłata, agnostyka, który podpisze wyrok śmierci na niewinnego. „Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako naoczni świadkowie Jego wielkości” – pisze kilkadziesiąt lat później św. Piotr (2 P 1,16). Samo słowo „objawienie” pojawiło się w nauczaniu Kościoła dopiero na Soborze Watykańskim I (1869–1870). Wcześniej mówiono o „doktrynie zbawienia” czy „depozycie wiary”. Sobór ten, będąc reakcją na ateistyczne tendencje swojej epoki, zaakcentował mocno wymiar treściowy, racjonalny Objawienia. Powstawało odczucie, że Bóg przekazał nam pewien pakiet informacji, które „spadły” z nieba na ziemię. Przyjęcie tych informacji za prawdziwe nazywano wiarą. Sobór Watykański II uzupełnił tę zbyt suchą, zbyt intelektualną (informacyjno-przedmiotową) definicję o elementy personalne, historyczne, egzystencjalne.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie