Pokój z widokiem na wieczność

„Bóg (...) nie jest Bogiem zamieszania, lecz pokoju” – pisał św. Paweł. Miał na myśli zgromadzenia liturgiczne, ale pewnie nie obraziłby się, gdyby jego uwagę uogólnić.

Powiedzieć, że owocem działania Ducha jest pokój to truizm. Wiadomo, wszyscy uczniowie Chrystusa to wiedzą. Kto z tych, którzy spotkali swoim życiu Jezusa nie zna tego zawsze gotowego do uśmiechu ciut irracjonalnego poczucia beztroski? Jeśli Bóg z nami, kto przeciwko nam? – chciałoby się wyśpiewać. A jednak ta prosta i znana prawda chyba nie za bardzo przebija się do świadomości noszących zaszczytne imię chrześcijan. Często nie potrafimy wyciągnąć z niej prostej konsekwencji: jeśli pokój jest owocem Ducha, to co lub kto leży u źródeł niepokoju?

To nie jest tak, że wszelki niepokój pochodzi od diabła. Zdarzają się w życiu człowieka sytuacje, w których lęk, obawa o przyszłość są – po ludzku – jak najbardziej uzasadnione. Gdy jednak chrześcijanie zaciskają zęby i pięści warto choćby tylko zapytać, czy ich mobilizacja naprawdę ma źródło w Dawcy Pokoju. Gdy troska o dobro, prawa, uczciwość i sprawiedliwość owocuje złością, łatwością używania ostrych epitetów, nawoływaniem do rozprawy z przeciwnikami czy posługiwania się półprawdą, trudno nie zauważyć, że są ukłonem wobec kogoś zupełnie innego. A pokój…

Co słychać? A dobrze – odpowiadał z niezmiennym uśmiechem, który irytował tak wielu, którzy go bliżej nie znali. Żadnych trosk? Żadnych kłopotów? Owszem. Całkiem sporo. Ale u niego nigdy nie wywoływało to przygnębienia. Przynajmniej nie było tego widać. W każdej chwili gotowy był do pogodnej rozmowy. I wtedy gdy podczas wędrówki skończył się chleb i wtedy, gdy mocno zaangażowany w działalność samorządową siedział na trawie podczas męskiej pielgrzymki w Piekarach i wtedy, gdy złożony śmiertelną chorobą leżał wyciągnięty na szpitalnym łóżku. Spokojnie, chleb w końcu się gdzieś kupi. Spokojnie, trzeba robić tak, żeby wszystko grało jak najlepiej. Spokojnie, pewnie umieram, ale jeśli Bóg zechce, to sprawi cud i jeszcze przedłuży moje życie. To nie była kwestia charakteru. To było zaufanie. Wiedziałem, że wiele lat wcześniej odkrył prawdę banalną, ale jakoś często zapominaną: nasze życie zmienia się, ale się nie kończy.

Pokój rodzi się w sercu świadomym, że ma się najlepszą na świecie polisę ubezpieczeniową. Chrześcijanin ma angażować się w sprawy społeczne i polityczne. Ciągle jednak może pamiętać, że jego ojczyzną jest niebo. Chrześcijanin powinien troszczyć się o jak najlepsze warunki życia dla wszystkich. Jednocześnie  wobec spraw doczesnych może zachować dystans, bo ciągle ma świadomość, że jest na ziemi tylko przechodniem. Jego dom jest gdzie indziej. Ma skarby zgromadzone tam, gdzie „mól nie niszczy i rdza nie zżera”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie