Wciąż uczą się kochać

Piąte przykazanie kościelne brzmi: „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. Niektórzy rozumieją to tylko jako rzucenie „kasy” na tacę, ale najważniejsze jest dawanie siebie – zauważa Grzegorz Klimek-Żołnowski.

Nie wyobraża sobie, że mógłby trafić do innej parafii. Trudno się dziwić, skoro należy do niej od urodzenia. Tutaj otrzymał wszystkie sakramenty i tutaj od lat się angażuje. – W Kościele jest miejsce dla mężczyzn. Trzeba im tylko dać konkretne zadanie. Faceci chwycą za młotek i zrobią ołtarz na Boże Ciało, a innym razem poprowadzą modlitwę w parafii – zauważa Grzegorz Klimek-Żołnowski z parafii Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze.

Z życia Kościoła

Już jako przedszkolak został ministrantem, potem były pielgrzymki, różne grupy i wspólnoty przy parafii. Po samochodówce pan Grzegorz nawet poszedł do seminarium. – Wtedy z parafii Najświętszego Zbawiciela było 11 kleryków – wspomina. Sutannę miał już uszytą, ale nigdy jej nie założył. – Po trzech latach odszedłem. Stwierdziłem, że to nie to. Nie żałuję tych lat. To takie dłuższe przygotowanie do małżeństwa – dodaje z uśmiechem.

Pracował w zielonogórskiej „Nafcie”, ale gdy w 1990 roku  lekcje religii wróciły do szkół, postanowił, że będzie katechetą. – Znajomi pukali się w czoło, słysząc, że rezygnuję z lepiej płatnej pracy, a ja po prostu chciałem pracować z dziećmi i młodzieżą i jeszcze mówić im o Bogu – mówi pan Grzegorz. Zielonogórzanin uczy obecnie w Gimnazjum nr 6. – Młodzież jest kochana. Różnie się zachowuje, ale to normalne w tym wieku. Po prostu chcą zwrócić na siebie uwagę i przebić się – przekonuje. – Moja lekcja religii w nowej klasie zawsze zaczyna się od pytania: „Czy mnie kochasz?”. Reakcje są różne, oczywiście żarty i podśmiechiwanie. Ale jak wytłumaczę im, że chodzi o miłość w wymiarze braterskim, i o tym mówił Pan Jezus, to wtedy pada odpowiedź: „Tak”.

W szkole, szpitalu i więzieniu

Nie jest łatwo uczyć katechezy, ale to kwestia podejścia. – Program interesuje młodych w różnym stopniu, ale jeśli mają wpływ na to, co się dzieje na lekcji, to zaczynają się angażować – wyjaśnia katecheta. – Dziś szczególnie młodzież odchodzi z Kościoła, a jednym z powodów jest brak zainteresowania wiarą. Dlatego wprowadziłem coś takiego jak wydarzenia z życia Kościoła. Uczniowie mają przynieść raz w tygodniu informację na temat czegoś ważnego, co wydarzyło się w Kościele. I tak na przykład papieska pielgrzymka staje się wyjściem do dyskusji – dodaje.

Program to podstawa, ale nie wszystko. Zielonogórzanin swoich wychowanków uczy miłości braterskiej w praktyce. 10 lat temu w szkole powstał Klub Małego Księcia. Od początku grupą opiekuje się dwójka katechetów: Małgorzata Naskręt i Grzegorz Klimek-Żołnowski. Na podstawie lektury powstały statut klubu, logo i hasło: „Ziemia dużą różą jest”. Klub w swoim dorobku ma wiele jednorazowych akcji, a także działania cykliczne, jak chociażby charytatywny mecz siatkówki, pomoc diecezjalnej Caritas w zbiórkach żywności i przyborów szkolnych, spartakiada dla osób niepełnosprawnych, kiermasz bożonarodzeniowy „Świąteczne aniołki”, wizyta św. Mikołaja na oddziale dziecięcym w szpitalu, a także odwiedziny dzieci, które przebywają ze swoimi mamami w Zakładzie Karnym w Krzywańcu. – To, co mówimy o miłości do Boga i drugiego człowieka na religii, ma w klubie wymiar namacalny – tłumaczy katecheta.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie