Święty znak świecki

Cieszyć może fakt, że Trybunał w Strasburgu stanął w obronie krzyża, ale z drugiej strony powinniśmy być zaniepokojeni uzasadnieniem, które ten trybunał przedstawił.

Ks. Witold Lesner: Ostatnio ukazała się nowa Księdza książka. Co oznacza jej tytuł „Copyright na Jezusa”? Jezus zastrzeżony?

ks. prof. dr hab. Andrzej Draguła: – Mam wrażenie, że we współczesnym świecie imię Jezus, ale i to, co się z Jezusem kojarzy: krzyż, obraz czy szeroko rozumiane sacrum, coraz częściej sprowadzane są do pustego znaku. Istnieje duże nasycenie religijnych słów, pojęć, symboli, ale często nie mówią one nic albo prawie nic o wierze. To odsakralnione znaki, wykorzystywane instrumentalnie, np. w reklamie. Człowiek współczesny traci wrażliwość symboliczną i nie wie, co się pod chrześcijańskimi znakami kryje.

Ale chyba dobrze, że święte symbole, np. krzyż, towarzyszą nam na co dzień i mają trwałe miejsce w przestrzeni publicznej?

– Oczywiście. Jednak ważniejsze jest znaczenie tego symbolu i treść, jaką ze sobą niesie. Cieszyć może fakt, że Trybunał w Strasburgu stanął w obronie krzyża, ale z drugiej strony powinniśmy być zaniepokojeni uzasadnieniem, które ten trybunał przedstawił. Argumentacja była taka, że krzyż jest mocno wpisany w tradycję Europy, ale dziś jest już znakiem pasywnym, czyli takim, który nie zobowiązuje do niczego. Dla sędziów to nie jest już znak wiary, ale wyłącznie wyznacznik określonej cywilizacji.

Czyli przez słowo „copyright” w tytule książki domaga się Ksiądz, aby imię Jezusa Kościół zastrzegł sobie jak patent, czyli przejął „prawa autorskie”?

– Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na to, by nie każdy mógł wykorzystywać słowa czy wizerunki religijne jak się mu podoba. Jeśli słyszę np. słowo „papieski”, chcę być pewny, że chodzi o Stolicę Apostolską i autorytet, który ona za sobą niesie, a nie, jak się ostatnio zdarzyło, o „papieską” wodę kolońską. To samo dotyczy szlaków papieskich, kremówek papieskich… Co w tych przypadkach znaczy słowo „papieski”? Czy nie jest to zwykłym chwytem marketingowym?

Zastanawia mnie na przykład wykorzystanie figury Chrystusa ze Świebodzina i tekstów Pisma Świętego w spocie reklamowym drużyny żużlowej Falubaz Zielona Góra. Całość mówi o zdobyciu przez klub tytułu mistrza kraju w 2011 roku, więc dlaczego spot rozpoczyna się od zdjęcia figury Chrystusa z klubowym szalikiem na szyi i od słów z Księgi Rodzaju? Trener przyrównany jest tam do proroka, a całość nosi tytuł „Wykonało się”. Może jest to próba mówienia współczesnym językiem o sprawach wiary?

– W tym przypadku moim zdaniem jest odwrotnie. To świadome sakralizowanie sportu. Próbuje się podnieść go do rangi jakiegoś kultu, religii, w której sportowcy są niemal bogami, a kibice wyznawcami. Ubóstwienie sportu i „mojej drużyny” naśladuje tu kult oddawany Bogu. Narracja biblijna służy promocji klubu i żużla, a nie pogłębieniu wiary. Popkultura wykorzystała święty symbol i słowa, aby to „fajnie” wyglądało, a nie po to, by zachęcić widza i kibiców do modlitwy. To jest wyzucie sacrum z jego pierwotnego znaczenia. Nie taka jest droga przybliżania wartości chrześcijańskich współczesnemu człowiekowi.

Więc jak powinien wyglądać ten styk sacrum i profanum?

– Skoro domagamy się od świata, aby szanował to, co dla nas święte, to przede wszystkim sami powinniśmy to szanować. Bo sami sprowadzamy święte słowa, obrazy, gesty, symbole, treści do ładnego kulturowego wrażenia. Czym kieruję się, wieszając w domu obraz Jezusa, Maryi czy jakiegoś świętego? Czy czasami nie tym, że „ten obraz mi się podoba”, że „jest ładny i pasuje do całości wystroju”? Więc tak naprawdę to dekoracja czy przedmiot kultu? Powinienem świadomie posługiwać się całą tradycją i świętymi znakami mojej wiary. To, czym posługuję się w moim życiu religijnym, ma mnie prowadzić do spotkania z Bogiem, a nie sprowadzać się tylko do wrażeń estetycznych. W mojej książce starałem się uwrażliwić współczesnego chrześcijanina na znaczenie symboli wiary oraz uświadomić, że mają one swoją głębię. I że żądając od innych poszanowania świętych znaków, symboli czy słów, sami powinniśmy się odznaczać większą wrażliwością.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • katolik
    07.05.2012 09:39
    Świecki Kościół, świeckie znaki. Jak cię widzą, tak cię piszą.
  • sara
    18.07.2013 12:50
    A może zamiast dywagować nad tym, gdzie pojawiają się znaki chrześcijańskie, warto byłoby podziałać nieco w tym kierunku, żeby za znakami szła treść, a właściwie osoba, ba Osoba? A podobno najlepszym i najprostszym sposobem jest świadectwo własnego życia. Tylko tyle i... okazuje się, że aż tyle. Marynarka księdza autora zapewne jest według najnowszych światowych trendów. To też jest jakiś znak... a może antyznak?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie