Miłość za darmo

Biskup powiedział im, że ta Droga dla nich nie kończy się. Teraz tak naprawdę zaczyna się autostrada – czyli wszystko nabiera tempa.

Trzydzieści osób z najstarszej Wspólnoty Neokatechumenalnej przy parafii Chrystusa Króla wraz ze swoim prezbiterem ks. Janem Niziołkiem uroczyście odnowiło przyrzeczenia chrzcielne przed bp. Henrykiem Tomasikiem. W ten sposób zakończyli Drogę – trwający około dwudziestu siedmiu lat okres wzrastania w wierze. – To było zakończenie formacji na Drodze, ale Droga dla nas się nie kończy, nadal jesteśmy wspólnotą. Spotykamy się na liturgiach słowa i Eucharystii. Dalej będziemy jako ekipa głosić katechezy i uczestniczyć w dziele misyjnym Kościoła – mówi Andrzej Krąpiec.

Dzielić się i ładować

– Przed laty zapytali mnie katechiści, czy wierzę w to, że w mojej parafii wszystkich ludzi Pan Bóg kocha. „Oczywiście, że wierzę” – odpowiedziałem. „A co ksiądz robi dla tych, którzy księdza po kolędzie nie przyjmują, do kościoła nie przychodzą i są jego wrogami? Co ksiądz może im zaproponować, przecież za nich też będzie przed Bogiem odpowiadał”. Powiedziałem, że robię, co mogę, na pewno się za nich modlę. Wtedy zaproponowali, że jeśli powstanie wspólnota neokatechumenalna i rozpocznie Drogę, to będą ludzie, którzy pójdą do tych oddalonych od Kościoła, będą im mówić o Bogu i za nich się modlić. Spodobało mi się to – wspomina proboszcz ks. Jan Niziołek. Wtedy kamień spadł mu z serca, a czas pokazał, że obietnica została dotrzymana. Dzisiaj ludzie ze wspólnoty nie boją się iść do domów, tam, gdzie nie przyjmują księdza. Rozmawiają z tymi ludźmi. Głoszą im Dobrą Nowinę. Są zapleczem modlitewnym parafii. – Widzę, że to mnie też jest ogromnie potrzebne. Ksiądz ma z siebie dawać innym, ale żeby dawać, to musi sam akumulatory naładować, by mieć się czym dzielić. Obcowanie ze świeckimi pozwala mi lepiej rozumieć życie rodzinne, doświadczenie wspólnoty pozwala wchodzić w nawrócenie. Spotykamy się co najmniej dwa razy w tygodniu na liturgii Eucharystii i liturgii słowa. Widzę owoce tej Drogi. Jeśli potrzeba, członkowie wspólnoty prowadzą katechezy przed chrztem czy kurs przedmałżeński – dodaje proboszcz.

Zanim zawiąże się wspólnota, prowadzony jest cykl katechez. Pierwsze z nich w parafii Chrystusa Króla głoszone były w latach osiemdziesiątych. Katechezy kończyły dwudniowe rekolekcje, po których chętni mogli zadeklarować swoje uczestnictwo w życiu powstającej wspólnoty. – Może do niej przystąpić każdy, kto tego pragnie, bo słowo Boże jest kierowane do wszystkich. Przychodzą nieraz osoby niepełnosprawne. To też jest pewne zadanie dla wspólnoty. Łatwo mówić wielkie słowa o miłości, ale pomóc komuś, kto tej pomocy potrzebuje na co dzień, jest sprawdzianem wypełniania Ewangelii w życiu konkretnych ludzi – mówi ks. Niziołek.

Powędrowało w świat

Historia Drogi zaczęła się w bardzo ubogiej dzielnicy Madrytu, dokąd zawędrował hiszpański artysta malarz Kiko Argüello. Miał swoją galerię, wiele sukcesów, mimo to przeżywał głęboki kryzys egzystencjalny. Przeczytał w książce Karola de Foucauld, że w biednych jest obecny Chrystus. Z determinacją poszedł do najbiedniejszej dzielnicy Madrytu, czytał tam Biblię i grał na gitarze. W najbliższej szkole uczył rysunku, żeby zarobić na jedzenie. Poprzez to, co robił, stał się znakiem zapytania dla miejscowych ludzi, którzy z czasem zaczęli się wokół niego gromadzić. Słuchając Biblii, powoli zmieniali swoje życie. O tej niezwykłej wspólnocie dowiedział się biskup Madrytu abp Morcillo. Przyszedł niezapowiedziany. Kiko Argüello czytał Pismo Święte, a obecni wokół niego ludzie słuchali słowa Bożego i dzielili się swoim doświadczeniem. – Przenieście to doświadczenie do innych parafii w Madrycie – powiedział biskup. – To jest od Ducha Świętego. Ja widzę, że to jest działanie Boga.

I rzeczywiście, dzieło zaczęło się przenosić do innych parafii. Zawędrowało do Rzymu i dalej na cały świat. Charyzmat Drogi opiera się na trójnogu: na słowie Bożym, liturgii i wspólnocie. Każdy chrześcijanin powinien budować życie na takim trójnogu – mówi Robert Pogodziński, który wraz z żoną Bożeną posługuje w najstarszej wspólnocie w parafii. Są w niej od początku. Wysłuchali katechez i rozpoczęli Drogę jesienią 1985 r. Tu się poznali. – Na początku katechez otrzymaliśmy obietnicę, że Chrystus ma moc nad naszym życiem. Gdy tu przyszłam, nie akceptowałam swojego życia. Byłam panną, czułam się osamotniona, znerwicowana. Tu zobaczyłam, że słowo Boże ma moc, że Bóg kocha mnie, grzesznika. Gdy dotknęłam tej prawdy, zaczęłam z chęcią uczestniczyć w liturgiach, w Eucharystii, we wspólnocie. To zaczęło przemieniać moje życie. Doświadczyłam mocy Chrystusa Zmartwychwstałego, tego, że chrzest święty, który otrzymałam jako małe dziecko, nie jest pustym rytem, ale wydaje konkretne owoce. Widzę działanie Chrystusa w naszym małżeństwie – mówi pani Bożena, a jej mąż dodaje: – Droga daje instrumenty przekazywania wiary dzieciom. Mamy ich troje i jedno w niebie. W niedzielne poranki gromadzimy się z dziećmi wokół stołu. Modlimy się jutrznią. Śpiewamy psalmy, czytamy słowo Boże i w jego świetle dzielimy się doświadczeniem naszego życia, rozmawiamy z dziećmi na temat ich problemów. Nasze dzieci, tak jak i my, są we wspólnocie. Droga pomaga nam być w jedności, wybaczać sobie i kochać siebie nawzajem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie