Czy wiesz, komu pomagasz?

Salezjański Wolontariat Misyjny znów zaskakuje. Kilka lat temu stawiał indiańskie tipi w centrum Krakowa, dziś  produkuje komiksy. I wraca z Afryki na polskie ulice.

Ksiądz Adam Parszywka dużo w swoim życiu widział i sporo doświadczył. 15 lat spędził na misjach w Afryce. Pracował w brazylijskich fawelach, w najtrudniejszym z możliwych środowisku. Nieobce mu bieda, niebezpieczeństwo. Widział z bliska, co to przestępczość, narkotyki, przemoc. Nie ma lepszej szkoły życia. Dziś kieruje Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym „Młodzi Światu”.

Salezjanie doskonale znani są krakowskiej młodzieży. Tu, na Tynieckiej, mieści się centrala „firmy”, oddziały znaleźć można w Poznaniu, Wrocławiu, Świętochłowicach. Ale wolontariusze SWM rozrzuceni są po całym świecie. Ghana, Boliwia, Peru, Sierra Leone… – wszystkie te miejsca łączy praca z młodzieżą. Tą trudną. I podobne metody.

Skóra, fura i komóra

Na czym one polegają? Przede wszystkim trzeba złapać kontakt, dotrzeć do młodej, zbuntowanej natury. Często takim kluczem bywa sport. (Właśnie zakończyły się w Krakowie salezjańskie igrzyska, na które zjechali młodzi sportowcy z całego świata). Ważne, by być bardzo blisko, mieć atrakcyjną ofertę: koncerty, wystawy, warsztaty. W dziele edukacji, wychowania, trudno salezjanom dorównać. Nie dlatego, że są tacy mądrzy. Po prostu starają się być najbliżej młodych ludzi, jak to tylko możliwe. Ks. Parszywka charyzmat salezjański streszcza w trzech słowach kojarzących się z mało ewangelicznym środowiskiem: „skóra, fura i komóra”. Tak określa się przecież najbardziej „obciachowy” styl życia, marzenie każdego małolata, zafascynowanego życiem lekkim, łatwym i przyjemnym. – Paradoksalnie to także trzy niezbędne dziś atrybuty streetworkera, czyli wolontariusza pracującego z trudną młodzieżą na ulicy – wyjaśnia ks. Adam. Skóra – czyli ubiór wzbudzający ich zaufanie; fura – samochód umożliwiający szybkie przemieszczanie się tam, gdzie jest potrzebna pomoc; komóra – możliwość bycia cały czas on-line, dostępnym i dobrze zorientowanym.

Jeden z projektów realizowanych przez SWM nazywa się „Sztuka konfliktu”. Adresowany jest do młodzieży, ale także wychowawców i pedagogów. Ma im pomóc odnaleźć się w świecie, gdzie agresja jest codziennością.

Adopcja miłości

W ciągu ostatnich 12 lat SWM wysłał w świat 243 wolontariuszy. Głównie do Afryki i Ameryki Południowej. Przede wszystkim do szkół i placówek wychowawczych. Byli to ludzie w różnym wieku, nie zawsze młodzi, niekoniecznie ci, którzy nie mogą sobie w Polsce znaleźć miejsca. Niedawno zgłosiło się do ks. Adama małżeństwo po pięćdziesiątce. On – inspektor budowlany, ona – nauczycielka. Nieźle sytuowani, dzieci już pożenione. Podjęli decyzję, że zostawiają wszystko i jadą na misje do Zambii. Już tam są.

„Pozwólcie im stanąć na nogi” – głosi gigantyczny baner wokół salezjańskiego ośrodka ozdobiony twarzami dzieciaków wszelkich możliwych ras. A za płotem niezwykła atrakcja: Park Edukacji Rozwojowej, czyli świat w pigułce. Można poczuć klimat afrykańskiej wioski, schować się w indiańskim tipi czy eskimoskim igloo. Zobaczyć domek mieszkańców Andów i mieszkanie Papuasów. Odwiedzający park mają możliwość uczestnictwa w warsztatach przybliżających kulturę danego regionu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie