31 ton światła

12 maja 1917 roku: o takich miejscach mawia się „zapomniane przez Boga”. Ten sam dzień 95 lat później: prawie 400 tysięcy pielgrzymów pali… 31 ton świec.

12 maja 1917 roku. Dzień przed. Słowo „Fatima” jeszcze nikomu absolutnie nic nie mówi. Poza muzułmanami, którzy czczą w nim imię córki samego Mahometa. Fatima Zahra, najmłodsza, ukochana córka proroka i jego pierwszej żony Chadidży, uważana jest za najdoskonalszą kobietę islamu i określana jako sajjida – przywódczyni kobiet w raju. Po naradzie na najwyższym szczeblu „góra” wybiera na miejsce objawienia jedyne miejsce w Europie o tej wyjątkowej nazwie. Jak zwykle, przypadkowo. Na razie słońce wypala wzgórza, cykady szaleją w cieniu zielonych pinii. A senne owce pilnowane przez troje pastuszków wyrywają kamienistej, rdzawej, twardej ziemi kępki trawy. Słońce praży spękaną patelnię doliny Cova da Iria i nic nie zapowiada tego, że za kilka miesięcy zatańczy przy 100-tysięcznej publice. Cisza przed burzą. Czy wydzierające się wniebogłosy ptaki coś przeczuwają? Następnego dnia do wioski zostanie przerzuco na drabina łącząca niebo z ziemią. Wydarzy się coś, co zmieni losy Kościoła... Na razie cisza.

Fatima, futbol, fado

95 lat później… 12 maja 2012 roku. Pędzimy busem do sanktuarium. Autostradą. – Mamy bardzo dobre drogi – zachwala Fernando Paquim z agencji turystycznej. – Zostały przygotowane na EURO w 2004 r. Wy pewnie też kończycie już autostrady, bo przecież za miesiąc zaczyna się u was… Słowa Portugalczyka zagłusza ogromny wybuch śmiechu.

Portugalia? 3xF: Fatima, futbol, fado – wyliczają na palcach mieszkańcy kraju Łucji, Hiacynty i Franciszka, Amálii Rodrigues i Luísa Figo. W radiu brakuje tylko fado. Jest – jak w większości innych stacji w Europie – papka nieśmiertelnych hitów. Sporo informacji o tysiącach pielgrzymów ścigających do Fatimy i Sportingu z Lizbony i Bragi. „We built this city on rock’n’roll” – wydziera się w głośnikach Starship.

Fatimę zbudowano na zawierzeniu. Świat uwierzył opowieści trojga pastuszków, którzy w życiu nie wyściubili nosa poza swą ukrytą przed światem wioskę.

Prasa przypomina historię sześciu portugalskich rybaków z portu Caxinas, którzy w grudniu ubiegłego roku po zatonięciu kutra dryfowali przez 3 dni na otwartym morzu. W czasie zmagania z żywiołem modlili się na różańcu, który jeden z nich miał zawieszony na szyi. Zostali odnalezieni przez śmigłowiec sił zbrojnych, a ich prosty plastikowy różaniec, który jak twierdzą uratował im życie, trafił do sanktuarium w Fatimie.

Na poboczu jezdni ostatni pielgrzymi – kolarze mkną na giantach i meridach. Widać ich z daleka. Oślepiające słońce ślizga się po ich odblaskowych kamizelkach (Portugalski Czerwony Krzyż od wielu dni apelował o to, by rowerzyści wkładali podobne uniformy).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie