Panieńska legenda

O wojach Bolesława Śmiałego, niewiernych żonach i zamku na górze.

Opatrzona okolica, niepozorne ślady, a jednak za czymś, co zupełnie spowszedniało, kryć się może ciekawa historia. I to tuż obok nas. Tym razem pod Tarnowem.

Bardzo znany romantyczny poeta, uczest­nik powstania listopadowego, Seweryn Goszczyński niewiele widział godnego uwagi w Tarnowie.

Koplówki i kanty
W pisanym w 1832 roku „Dzienniku po­dróży do Tatrów”, które to dzieło jest uważane za pierwszy polski przewodnik turystyczny, poświęca miastu nad Białą kilka zdań. Ow­szem, zauważa, że Tarnów „należy do liczby porządniejszych miast w Galicji” i „ma pozór dość wesoły”. Są w nim urzędy i biskup łaciński. Poza katedrą jednak nic, co by zasługiwało na bardziej szczegółową wzmiankę. Reflektuje się jednak i naprawia błąd:

„Tarnów jest ojczyzną i mieszkaniem głośnego tu wyrabiacza fajek, niejakiego Kopla”. Jego wyroby były ponoć wyborne, a popyt na koplówki znaczny, sko­ro kilkaset rocznie woził do Wiednia. Gosz­czyński sam dwie koplówki sobie zamówił. „Zalecają się i materiałem wybornym, i robotą gustowną”. O ludziach niewiele miał dobrego do napisania. Owszem, zauważył, że „rozwol­nienie obyczajów” mniej widoczne jak na Rusi, ale czyni bardzo wyraźny przytyk do miejsco­wych, dzięki którym „Tarnów wyrobił sobie smutną głośność z szulerki”.

Warto tu zerknąć na zabytkową plebanię, XVIII-wieczny dwór Stadnickich   Grzegorz Brożek/GN W Wielkiej Wsi
Warto tu zerknąć na zabytkową plebanię, XVIII-wieczny dwór Stadnickich
Prywatna wojenka

Mieszkając, a właściwie ukrywając się przed represjami carskimi przez kilka miesięcy w Mikołajowicach we dworze Wojciecha Tetmajera (z Adolfem Tetmajerem, ojcem znanego poety Kazimierza, wspólnie chodzili po Tatrach), do miasta niechętnie zagląda. Godniej sza uwagi była dla niego wieś i okolice. „Widok na wzgórza z jednej strony, na lasy ogromne z drugiej, jest i zajmujący i rozmaity”. Ciekawił go Wojnicz z jego bogatą historią: „leży o pół godziny drogi od Mikołajowic. Jeszcze bliżej przechodzi wiel­ki gościniec z Tarnowa do Podgórza Krakow­skiego, najdłuższy i najgłówniejszy w Galicji. Ruch jego niemały ożywia tę okolicę”.

Legenda mówi, że nazwa Wojnicz wzięła się od wyda­rzeń z XI wieku, kiedy tu właśnie broniły się żony wojów Bolesława Śmiałego ze swymi ko­chankami przed wracającymi po dwuletniej wyprawie pod Kijów mężami. W tym miejscu miały zostać pokonane. Na pamiątkę tej wojen­ki król założył miasto i nazwał je Wojniczem. Romantyczna, krwawa i dramatyczna legenda bardzo spodobała się Goszczyńskiemu. Poszedł jej tropem. Dokąd? Na Panieńską Górę.

Burza uczuć
Góra (wysokość 331 m n.p.m.) leży na granicy Wielkiej Wsi i Milówki, jest najdalej wysunię­tym na północny wschód wzniesieniem Pogórza Wiśnickiego i stanowi północną granicę Kar­pat. Goszczyński wchodził od wschodu, czyli od Wielkiej Wsi i Dunajca. Dziś można tak samo uczynić, korzystając z oznakowanej drogi do „Krzyża jubileuszowego”, postawionego w 2000 roku na szczycie. Ewentualnie z niebieskiego szlaku wiodącego z rynku w Wojniczu przez Więckowice na Panieńską Górę do Wielkiej Wsi. Żony rycerzy miały bowiem, odparłszy pierwszy atak, uciec na tę największą wynio­słość.

„Ośm wieków temu, pomyślałem sobie, jaki ruch, jaka wrzawa musiały kłócić tę ciszę! Co za burza uczuć najsłodszych i najokropniejszych grała tu przed ośmią wiekami! Z jednej strony mężowie zemstą zajadli z drugiej piękność, wy­stępna potrzebą kochania, wściekła rozpaczą”. Na szczycie Goszczyńskiego zastała gęsta mgła, więc musiał schodzić, „zerwawszy kilka fiołków na pamiątkę odwiedzin Panieńskiej Góry” i do­znanych na niej wzruszeń.

Weronika z góry
Dziś również z Panieńskiej Góry można so­bie przynieść fiołki na pamiątkę. Ale Boże ucho­waj zrywać na miejscu storczyki. Dlaczego?

Na 63 hektarach utworzono tu rezerwat przyrody, zwłaszcza z uwagi na występowanie storczyków bladego i purpurowego, objętych ścisłą ochroną. Populacja tego pierwszego na Panieńskiej Górze należy do najliczniejszych w Polsce i jest szaco­wana na tysiąc sztuk. Purpurowy w Polsce jest narażony na wyginięcie głównie z powodu nie­licznych stanowisk. Zatem warto także z takiego powodu wdrapać się na wzniesienie, by obejrzeć cenne okazy przyrodnicze.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| HISTORIA, KULTURA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie