Cudny Stryków

U nas nie ma wielkiej polityki, nie marnujemy kadencji na między-partyjne kłótnie, dlatego odnieśliśmy sukces – mówi burmistrz Strykowa Andrzej Jankowski.

Samolotem w klasie biznes, na trasie Frankfurt–Nowy Jork leciał mężczyzna w średnim wieku. W najlepszym garniturze, złotych spinkach przy mankietach, na lewej ręce miał zegarek warty kilkaset tysięcy euro. Biznesmen przeglądał jedno z pism poświęconych inwestycjom w Europie Środkowo-Wschodniej. Natknął się na tekst o polskim Strykowie – że bogaty w tereny inwestycyjne, że ma dobre położenie, rosną autostrady, w pobliżu lotnisko… Ta biedna miejsko-wiejska gmina od dawna wierzyła w swój sukces i reklamowała się w samolotach należących do największych europejskich linii. Warto było tak wysoko wzbijać swoje myśli.

Tulipan zamiast porzeczek

Stryków jeszcze nie jest ładny: kilka szarych ulic i bloków, sklepy z mydłem i powidłem, starówki tu nie ma, przy głównej ulicy przez cały rok wiszą jarmarczne ozdoby bożonarodzeniowe, bo nie opłaca się ich zdejmować. Bardziej wieś gminna niż miasto. Ale to pozory, Stryków za chwilę rozkwitnie. Zapowiadają to liczby. Budżet liczącej nieco ponad 12 tys. mieszkańców gminy wzrósł o 40 mln zł. Swój sukces gmina zawdzięcza autostradom A-1 i A-2, które w ostatnim czasie powstały na jej terenie. Ważna jest także sąsiadka – Łódź, drugie co do wielkości miasto w Polsce. Jednak to nie Łodzią, ale autostradami wjechał do Strykowa biznes. Obecnie największe znaczenie mają trzy parki przemysłowe, w których usytuowane zostały magazyny: zajmujący 87 ha Tulipan Park, położony na 15 ha Diamond Park, skupiony na 10 ha Panattoni Park.

Autostrady ściągnęły do Strykowa nie tylko parki logistyczne, ale również wiele mniejszych firm. Skuteczne wydaje się hasło reklamowe gminy, które wzywa: „Spotkajmy się w Strykowie”. Ale żeby samorząd mógł się spotkać z biznesem, nie wystarczyły autostrady, musiały jeszcze zostać stworzone odpowiednie warunki, takie jak plan zagospodarowania przestrzennego, melioracja gruntów, duże tereny do wykupu od rolników. Na przykład 4 km od Strykowa rosła czarna porzeczka. Dzisiaj za domem Mieczysława Kucharskiego po czarnej porzeczce ani śladu. Jest za to zielonkawy park logistyczny, w nim magazyny największych sieci handlowych. – Ja i sąsiedzi sprzedaliśmy grunty, porzeczka nieopłacalna, trzeba było sporo pryskać, a dla ziemniaków i żyta zbyt mokry grunt – tłumaczy Mieczysław Kucharski, pokazując ręką na ogromne hale, gdzie były pola uprawne. – Wszyscy sprzedawaliśmy ziemię. Niektórzy ludzie po raz pierwszy w życiu tak duże pieniądze widzieli. Nie mogli sobie z nimi poradzić, więc gotówkę upłynnili. Są tacy, którym już nic nie zostało i dzisiaj puszki po piwie zbierają.

Zawodówki w cenie

W ciągu ostatnich lat budżet Strykowa wzrósł z 10 mln do 50 mln zł. Spadło też bezrobocie, prawie o 10 proc. Teraz dotyka głównie tych, którzy nie mają kwalifikacji zawodowych. Niestety, chodzi o magistrów. Ale jeśli ktoś po pedagogice, politologii, zarządzaniu czy stosunkach międzynarodowych będzie chciał pracować w magazynie, to pracę znajdzie. Żeby nie produkować bezrobotnych, burmistrz zapowiada renesans szkolnictwa zawodowego. Nie są to puste słowa. Miasto przejęło od powiatu zgierskiego szkołę średnią, gdzie będą się kształcić logistycy i mechanicy. Atutem Strykowa jest Łódź, a w niej zaplecze naukowe, takie jak choćby politechnika, bo ludzie z technicznym wyższym wykształceniem także są potrzebni. Ponadto z Łodzi napływają pracownicy niższego szczebla. Burmistrz zawsze miał świadomość, że sama gmina Stryków nie będzie w stanie zapewnić kadry pracowniczej dla rozwijającego się biznesu. Między innymi dlatego prowadzone są rozmowy z deweloperami, którzy zainwestowaliby w mieszkalnictwo wielorodzinne, gdzie mogliby osiąść przybysze z innych części województwa. Oczywiście największym atutem mieszkania w Strykowie byłoby sąsiedztwo ogromnego rynku pracy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie