Baza wirusów

Jakie złośliwe bestie czyhają na człowieka, który trzyma w jednej ręce pilota, w drugiej smartfona, a trzecią wstukuje PIN i zatwierdza zielonym?

Pamiętam takie przyjęcia – uśmiechał się szelmowsko o. Joachim Badeni – gdy człowiek w jednej ręce trzymał talerzyk, w drugiej łyżeczkę, a w trzeciej widelczyk. Jakie zagrożenia czyhają na człowieka, który trzyma w jednej ręce pilota, w drugiej smartfona, a trzecią wstukuje PIN i zatwierdza zielonym? Oto lista kilku skutecznych blokad, kłód i przeszkód, które tarasują proste drogi Najwyższego. Baza zaktualizowana do wersji 2013. To nie teoretyczne rozważania. To diagnoza wysnuta z dwudziestu kilku lat modlitwy we wspólnocie i uczestnictwa w wielu modlitwach wstawienniczych.


Demon braku czasu


W czasie urlopu w Augustowie przecierałem oczy ze zdumienia. Na każdym kroku widziałem reklamy: „Zapraszamy na
 jednodniowe spływy kajakowe”. Jednodniowy spływ? Kiedyś wypływało się na tydzień, dwa. Dziś rozpędzone pokolenie, które „nie ma na nic czasu”, chce mieć wszystko od razu. Na skróty. Trochę jak w szkolnym streszczeniu Tolkiena: „Pewien młody hobbit dowiaduje się, że w celu ocalenia świata musi wrzucić pewien pierścień do pewnej dziury. Dziura jest strasznie daleko, więc idzie do niej przez trzy tomy, ale w końcu mu się to udaje”. Można i tak… Mijając „jednodniowe” reklamy, przypomniałem sobie znakomitą diagnozę Andrieja Kurajewa, profesora Moskiewskiej Akademii Teologicznej: – Dzisiaj w głowach ludzi, którzy po latach niewiary przychodzą do Cerkwi, rodzą się od razu plany gigantycznych reform: to im się nie podoba, tamto chcieliby zmienić. Wyobraźcie sobie, że pierwszy raz lecicie samolotem. I od razu po starcie idziecie do kabiny pilota i mówicie mu: „Ten drążek trzeba trzymać tak, ładniej też będzie wyglądać, jak wyłączy się te wskaźniki”. Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy dawać takie rady pilotowi, a wystarczy przekroczyć próg świątyni i już ma się gotowe plany reform.Jesteśmy niecierpliwi. Po co drałować przez pustynię aż 40 lat, skoro GPS zaprowadzi nas krótszą drogą?


Demon natychmiastowego owocu


Długi dystans przeraża. Niewielu wytrzymuje we wspólnotach żmudną próbę wierności. Jesteśmy przyzwyczajani do zbawienia „na skróty”. Stąd popularność New Age. Kilka seansów reiki, zastosowanie metody Silvy i od razu gotowy efekt. – Obowiązkiem mojego pokolenia – wyjaśnia ks. prof. Jerzy Szymik – jest przekazać młodszym, że życie to bieg na długim dystansie. Że nie muszą mieć wszystkiego w kwadrans. 
Lech Dyblik jeździ po kraju, śpiewając „błatne”, bandyckie pieśni. – Kiedy nauczyłeś się tak dobrze rosyjskiego? – zagadnąłem przed miesiącem aktora. – Uczyłem się kilka lat – odpowiedział. – Gdy byłem młody, nie chciałem uczyć się języków. Bo wiedziałem, że angielskiego muszę się nauczyć na najbliższą sobotę (śmiech). I nagle dotarło do mnie, że ja na tę naukę języka mam mnóstwo czasu. Całe życie będę się uczył. Nie muszę gonić z wywalonym jęzorem. Gdy jeżdżę po zakładach karnych, mówię więźniom, by nie histeryzowali, że są skończeni. I zawsze przestrzegam: nawrócenie to dłuuuugi proces, nie jednorazowa akcja. Mamy czas…
Rabini nauczali, że grzech Adama i Ewy polegał na tym, że od razu sięgnęli po owoc.


Demon superduchowych odlotów


To bestyjka, która podpowiada, że skoro dzień zaczyna się nudnawo jak w polskim filmie („nic się nie dzieje, proszę pana, dialogi niedobre są, aż ma się ochotę wyjść z kina”), to znaczy, że jest kiepsko, a Najwyższy z pewnością odwraca od nas wzrok.
Jesteśmy bombardowani reklamami, w których słowa „ekstra”, „super”, „hiper” płyną, tworząc popkulturową mantrę. Podświadomie zaczynamy szukać duchowych odlotów. Trudno nam zaakceptować jałową, szaroburą codzienność. Jak modlić się w „stanie wiecznego poniedziałku”, gdy wszystko jest byle jakie, zwyczajne, a człowiekowi nie chce się wstać do roboty?
– Modlić się modlitwą wiecznego poniedziałku – podpowiada trapista o. Michał Zioło. – To znaczy powiedzieć szczerze: „Nie chce mi się wstać do roboty. Jestem strasznie zmęczony, Panie”. Ja nigdy nie walczę ze smutkiem. Mówię: „Jezu, dzisiaj jestem smutny”. Przecież człowiek ma prawo być smutny! I trzeba pozostawić go w tym smutku. 


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Lubelak
    12.01.2013 20:07
    No to ja bym chciał dorzucić jeszcze jednego wirusa. Są to liczne kilkudniowe kursy pisania ikon. Owocem zwykle jest przerażający wyrób na desce. A ile teologi przy tym i mistyki!
    Kiedyś w szkołach ikonograficznych na Wschodzie nauka trwała latami, słabe ikony wrzucano do pieca, aby nie profanować Piękna. Dziś po dwóch dniach powstaje "ikona" robiona jak z przepisu na zupę.
    Jesli ktoś się interesuje niech jedzie do prawosławnego Policealnego Studium Ikonograficznego o. Leoncjusza na Podlasiu, to się dowie ile trzeba się uczyć - pierwsza ikona zwykle powstaje na trzecim roku nauki, jesli nie później.
    Katolickie kursy oferują "napisanie" ikony juz po kilu dniach. To jest dopiero wirus!!!
  • a
    13.01.2013 08:52
    Dziękuje autorowi, za tekst, jest po prostu rewelacyjny.
  • bogdan1
    13.01.2013 18:18
    Jezu ufam Tobie, bądż wola Twoja....
    powtarzałem to sobie i nadal to robię gdy
    moment jest traumatyczny i nie wiem co z niego
    wyniknie dla dalszych moich ewentualnych chwil
    na tym padole
    to naprawdę pomaga i wprowadza taki element
    zawierzenia i oddania się Jezusowi w tych
    trudnych do zrozumienia i będących poza naszą decyzyjnością sytuacjach
    wtedy przychodzi niemal automatycznie spokój i oczekiwanie , mniej już straszne
    wydaje mi się ,że ta zbitka słów jest kwintesencją Chrześcijaństwa na dzisiejsze niewątpliwie niełatwe czasy

    tekst bardzo dobry, myślałem ,że będa jeszcze dalsze strony...
  • estel
    19.03.2013 10:14
    A ja uważam że metoda Silvy otwiera umsł i mnie osobiście bardzo pomogła w wielu sytuacjach.
    Tak więc nie widzę nic złego w tym abyśmy jako ludzie w tym pędzącym swiecie uzywali większości swojego umysłu i pomagali w ten sposós sobie i innym.
    Nie rozumiem ataków na Silve:(
    Myślę że większości w kościele nie odpowiada to że zwykli ludzie mgli by być bardziej otwarci na świat i dlatego ta krytyka:(
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie