Krach 2013

O kryzysie nie do uniknięcia z prof. Krzysztofem Rybińskim rozmawia Jacek Dziedzina.

Jacek Dziedzina: Otwierał Pan szampana czy może skromniej, jakiś soczek jabłkowy?

Prof. Krzysztof Rybiński: – Dobrego szampana.

Czyli ekonomista w optymistycznym nastroju na początku roku?

– Taki szampan akurat kolega miał w zapasach. Natomiast nie ma to nic wspólnego z tym, co nas czeka w roku 2013 – to będzie trudny rok dla Polaków.

Aż 80 proc. badanych w 24 krajach świata optymistycznie patrzy na nowy rok. Na tym tle Polacy wypadają mocno pesymistycznie. Mamy powody?

– Tak. Kryzys strefy euro będzie nas ciągnął w dół, bo to jest nasz główny partner handlowy i źródło inwestycji zagranicznych. Są jednak również czynniki krajowe, np. kończą się duże inwestycje infrastrukturalne, które były współfinansowane ze środków unijnych – to tworzyło miejsca pracy przez trzy lata, ale teraz będą one znikały. Rok 2013 będzie rokiem recesji lub stagnacji. Dług publiczny, nawet ten liczony kreatywną metodą Rostowskiego, z pewnością przekroczy 55 proc. PKB. Zostaną uruchomione oszczędności zapisane w ustawie o finansach publicznych, a to oznacza, że w latach 2014–15 czekają nas znaczące cięcia. Samorządy odczują to bardzo mocno, będą musiały zwalniać ludzi, ograniczać dotacje na edukację i inwestycje. To będzie nasz klif fiskalny.

VAT wzrośnie do 25 proc.?

– Tak, jeżeli nie w tym, to w przyszłym roku rząd zostanie zmuszony podnieść VAT.

Wspomniał Pan o strefie euro, która i nas pociągnie w dół. Nie jest jednak pewną przesadą opieranie pesymistycznego scenariusza na sytuacji w Eurolandzie? Wprawdzie Grecja wydaje się nie do uratowania, jednak na kilka miesięcy pożar chyba wygaszono. Hiszpania ciągle waha się, czy przyjąć pomoc, czy nie, co sprawia wrażenie, że nie jest jeszcze pod ścianą. Dla inwestorów to jest też chyba jakiś sygnał, że dramatu jeszcze nie ma?

– Inwestorzy już dzisiaj uciekaliby z tych krajów masowo, gdyby nie interwencja Europejskiego Banku Centralnego, który obiecał, że będzie skupował tamtejsze obligacje rządowe, co zatrzymało panikę na jakiś czas. Ale kraje Południa pogrążają się w coraz poważniejszych problemach, a to wszystko jest utrzymane w pozornej stabilności dzięki interwencjom EBC, który drukuje pieniądze. Nie ma żadnych przesłanek, by oczekiwać, że za parę miesięcy Hiszpania, Portugalia czy Włochy zaczną rosnąć, wręcz przeciwnie, będą w recesji. Strefa euro będzie generowała nam problemy, ale mamy też swoje własne w kraju. A jak to się ma do tego, że rok 2013 ma być dobry do inwestowania na giełdzie – na akcjach podobno będzie można zarobić. Przecież indeksy giełdowe są ściśle związane z zaufaniem inwestorów, więc jak to pogodzić z czarnym scenariuszem? – To prawda, trudno to pogodzić. Tylko że w ostatnich miesiącach sytuacja w krajach europejskich pogarszała się, a giełdy mimo to szły do góry. Oznacza to, że giełdy oderwały się od fundamentów gospodarczych.

Gospodarki toną, a giełdy idą do góry? Co to oznacza?

– To może oznaczać albo to, że inwestorzy na giełdach z wyprzedzeniem kupują akcje, oczekując, że zaraz sytuacja gospodarcza się poprawi i wtedy gospodarki dorównają do giełd, albo kupno akcji na giełdach wynika tylko z tego, że na szeroką skalę są drukowane pieniądze i są to spekulacyjne zakupy. Ale za jakiś czas giełdy powrócą do realiów gospodarczych. Jeżeli recesja w Europie nie ustąpi, to w tym roku zobaczymy solidne spadki na giełdach.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Eterno Vagabundo
    11.01.2013 00:30

    Nie wierzcie w smuty Profesora.
    Ta wizja jest doszczętnie chora.
    Kto w sercach ludzkich nadziei nie wznieca,
    Ten się nadaje w piekle do pieca.

  • gość poniedziałkowy
    14.01.2013 16:34
    Pan Rybiński zapomniał dodać , że ma swój osobisty interes w tym aby czarne kryzysowe przepowiednie ziściły się, bo jego fundusz inwestycyjny "gra na spadki"

    Jak w mediach katolickich można więc prezentować wizjonera, "źle życzy” aby wbogacić się na załamaniu gospodarczym?
    Załamanie gospodarcze czy kryzys to nie tylko newsy w mediach, ale miliony osobistych tragedii finansowych. I tego właśnie chciałby Rybiński
  • Gość
    06.02.2013 10:30
    A proszę mi powiedzieć, przez kogo rząd zostanie zmuszony do podjęcia tak nieracjonalnej decyzji o zwiększeniu podatku VAT? Trzeba być idiotą, żeby wierzyć, że podniesienie opłat ledwo zipiącym przedsiębiorstwom uratuje sytuację kraju. Rządu i korporacji - owszem, więc wiadomo już dla kogo Pan gra. Polacy w końcu zmuszą rząd do przeprowadzenia reform, ale bynajmniej nie takich, które pan rektor proponuje. Brzydzę się Vistulą odkąd się dowiedziałem, jak traktuje swoich pracowników swojej grupy.
  • www
    07.02.2013 19:29
    widzę w komentarzach, ze młodzieżowka PO na stanowisku ;)

    Gość - trzeba być nie tylko idiotą ale i Tuskiem ;)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie