Krokodyl w sezamowej panierce

Na rzecz owoców morza i warzyw sporo punktów straciły mięsa zagrodowe, to znaczy żeberka, kotlety schabowe, zrazy i mielone.

Zanim przepiórki zagnieździły się za ladą, długo królowały tam kości wołowe i kury rosołowe. Dojrzalsi pamiętają, że do królestwa tego ustawiały się kolejki długie i nużące. Dzisiaj kolejek nie ma. Szanowna pani, nazwijmy ją Katarzyna, do koszyka z zakupami może wrzucić nie tylko krokodyla i bażanta, ale także kangura, perliczkę, jagnię, sarnę, jelenia, zająca, całe prosię. Po powrocie do domu zapełni wykwintnym mięsem zamrażarkę i ułoży listę urodzinowych gości. Jeśli zgodzimy się z tezą, że trendy wyznacza Warszawa, to dzisiaj w dobrym tonie jest zaprosić gości do domu, nie do restauracji. Taka pani Katarzyna będzie miała okazję pochwalić się znajomością przyrządzania krokodyla w sezamowej panierce. Sukces towarzyski murowany.

Detronizacja schabowego

Nie ulega wątpliwości, że w ostatnim dziesięcioleciu zmieniły się upodobania kulinarne Polaków. A patrząc z zagrody w stronę lasu można zauważyć, że również dziczyzna przestała być towarem luksusowym. Przed Bożym Narodzeniem jeden z hipermarketów oferował jeleninę po 32 zł za kilogram. Drogo i niedrogo, tylko trochę więcej niż za pospolitą cielęcinę. Zdradzone mogą się także czuć ogórki kiszone oraz kapusta z beczki, bo coraz większą sympatią darzymy bakłażany, węgierską paprykę, niemieckie szparagi, hiszpańską brukselkę, włoską sałatę – jednym słowem świeże warzywa, co cieszy dietetyków. Jedzenie zmniejsza dystans między narodami. Żeby zjeść prawdziwe amerykańskie steki, nie trzeba lecieć do USA, ale wystarczy zajrzeć do hipermarketu. Jeśli będzie zapotrzebowanie na francuskie żaby hodowlane – będą w każdym hipermarkecie. Jeśli będzie zapotrzebowanie na chińskie jajka gnijące kilka miesięcy w mieszance wapna i gliny – będą w każdym hipermarkecie. – Od kilku lat mieszkam w Warszawie, a pochodzę z Francji. Nie musiałam zmieniać nawyków żywieniowych – mówi dziennikarka Agnes Wojciechowicz. – Bywam także w Maroko, uwielbiam tamtejszą kuchnię, zwłaszcza gulasz z baraniny. W Warszawie również mogę przyrządzić marokański gulasz. Bez problemu kupię tutaj składniki. Jedyną zaporą może być cena, ale to się szybko zmienia. Oprócz ceny problemem może być dostępność produktów. Powiedzmy sobie szczerze – łatwiej o kangurze mięso tym, którzy mieszkają w Warszawie, Krakowie i Gdańsku niż w Sorkwitach.

Szkoła gotowania

– Siadaj córciu przy piecu. Patrz, jak matuchna kwaśnicę robi, ażeby kiedyś twój umilony nie żałował, że cię poślubił – rzekła matka do córki. A ta siedziała i patrzyła, każdą szczyptę soli i pieprzu liczyła, gospodynią chwaloną być chciała – zwłaszcza przez przyszłą teściową. Teraz dziewczyny nie muszą siedzieć przy piecu, bo jest internet. Siądą sobie na chwilę przed komputerem i już mają pomysł na obiad – choćby taki dalekowschodni pilaw z kurczakiem i pomarańczą. Podstawowe składniki: drobiowe filety, mąka kukurydziana, papryczki chili, świeżo utarty imbir i odrobina whisky. Nijak się to ma do ubitego mięsa wieprzowego posypanego solą i pieprzem, obtoczonego jajkiem i startą bułką. Kotlet blado również wypada przy polędwiczkach z figami w kremowym sosie z rozmarynem albo przy golonce długo pieczonej w zalewie z sosem sojowym i imbirem. Nie tylko internet obrodził przepisami. Także telewizja stała się jedną wielką książką kucharską. Gotują w TVP, TVN, Polsacie. Nie może być telewizji śniadaniowej bez krojenia polędwicy, ubijania śmietany, miksowania pomidorów. Gotują posłowie, modelki, aktorzy, pogodynki, była Miss Polonia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie