Sport! Sport! Sport!

W krajach skandynawskich wspiera się przede wszystkim sport masowy, natomiast wyczynowy finansowany jest w dużym stopniu przez sponsorów. Tylko zawodnicy mający szanse na medale olimpijskie i mistrzostw świata otrzymują wsparcie finansowe od państwa.

Norwegia, Szwecja, Dania i Finlandia przeznaczają z budżetu państwa po ok. 150-200 milionów euro rocznie na sport, lecz głównie na powszechny, z którego wyławia się talenty.

Wyczynowy otrzymuje tylko po ok. 10-20 milionów rocznie. Środki te pochodzą głównie z zysków totalizatora, loterii państwowych i gier liczbowych.

W Norwegii organizacją nadrzędna jest zrzeszająca 56 związków sportowych Krajowa Konfederacja Sportu NIH połączona w 2006 roku z komitetem olimpijskim. Podlegający jej organ Olympiatoppen skoncentrowany jest na sporcie wyczynowym na najwyższym poziomie. Finansuje wyjazdy na olimpiady, zgrupowania oraz funduje stypendia dla zawodników zaproponowanych przez związki sportowe.

Olimpiatoppen otrzymuje rocznie ok. 20 milionów euro, lecz uważa, że jest to zbyt mało i zwraca uwagę na tylko cztery medale przywiezione z olimpiady w Londynie.

Sposób finansowania sportu wyczynowego w Norwegii skrytykował m.in. złoty medalista w kajakarstwie Erik Veras Larsen. "Brytyjska reprezentacja wioślarska ma do dyspozycji dwa razy tyle, co nasz Olympiatoppen na wszystkie dyscypliny" - podkreślił.

W Szwecji główną organizacją zajmującą się sportem na wszystkich poziomach jest powstałe w 1903 roku Krajowe Stowarzyszenie Sportu (Riksidrottsfoerbundet), zrzeszające 69 związków.

Sportem wyczynowym zajmuje się Szwedzki Komitet Olimpijski (SOK), lecz jest tak restrykcyjny, że do startu w igrzyskach nie wystarcza uzyskanie minimum olimijskiego i np. do Londynu nie pojechało aż 40 zawodników z międzynarodowymi minimami, ponieważ mieli zbyt małe szanse na medale. "Stawiamy na jakość, a nie ilość" - podkreślił rzecznik SOK Bjoern Folin.

Rząd Finlandii przeznacza na sport wyczynowy ok. 10 milionów euro rocznie, którymi zarządza nowopowstały specjalny odział przy narodowym komitecie olimpijskim. Kieruje nim słynny trener skoków narciarskich Mika Kojonkoski.

Organem nadrzędnym w Danii jest Krajowa Konfederacja Sportu (DIF), zrzeszająca 61 związków. Sportem na najwyższym poziomie opiekuje się powstała w 1984 roku organizacja Team Danmark, która wspiera finansowo 95 zawodników "klasy światowej" i w mniejszym stopniu kilkuset czołowych zawodników z 33 wybranych dyscyplin.

W odróżnieniu od Duńczyków i Finów, szwedzcy i norwescy medaliści olimpiad czy mistrzostw świata nie otrzymują od państwa premii finansowych. "Taka jest już tradycja. Wolimy przeznaczyć te środki na stypendia dla obiecujących młodych zawodników. Medale z kolei dają możliwość zawierania indywidualnych kontraktów sponsorskich" - podkreślił dyrektor Olympiatoppen Jon Aambo.

Kraje skandynawskie zaczynają wzorem Norwegii stawiać na komercjalizację federacji sportowych. Wśród norweskich, najbogatszą obecnie jest narciarska, w ramach której istnieje podział dyscyplin. Każda z nich posiada autonomię finansową, co stanowi zachętę do zdobywania środków. I tak np. reprezentacja w biegach narciarskich, dzięki sukcesom w ostatnich latach przyciągnęła bogatych sponsorów i ma roczny budżet w wysokość 7 milionów euro. Dzięki temu każdy kadrowicz otrzymuje stypendium w wysokości 25-60 tysięcy euro rocznie.

Dysproporcje w zamożności związków są duże. Na przykład jadąca na zimowe igrzyska olimpijskie w Vancouver 2010 reprezentacja w curlingu zdaniem Olympiatoppen byli "bez szans" na dobry wynik i otrzymali tylko bilety samolotowe, natomiast stroje musieli już sfinansować sami. Zawodnicy kupili na przecenie tanie, kolorowe ubiory klownów i zdobyli srebrny medal oraz sponsorów, dzięki czemu nie mają już kłopotów finansowych.

"Głodne wilki lepiej polują, a dobre rezultaty same przynoszą pieniądze" - podkreślił Aambo, dając ich za przykład skutecznego działania systemu.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Rozpocznij korzystanie