Maluj, co widzisz

Widzieliśmy esesmana, który rozdzielał ludzi i dokonywał selekcji. To była jedna z najgorszych chwil, jakie przeżyłam w obozach. Wtedy zaczęłam się modlić.

To, że żyje i że możemy rozmawiać, nazywa cudem. Pani Helga Weissowa, znana czeska malarka, której prace wystawiają galerie na całym świecie, mieszka na Libniu. To położona daleko od centrum dzielnica Pragi. W pobliżu znajdował się dom Bohumila Hrabala. Dziś w tym miejscu stoi stacja autobusowa.

Z Czechami żyliśmy zgodnie

Helga Weissowa w swoim mieszkaniu na IV piętrze starej kamienicy, gdzie się urodziła i mieszka do dzisiaj, spędziła prawie całe życie. W 1941 r. wraz z rodzicami została wywieziona do Terezina. Stamtąd w 1944 r. trafiła do Auschwitz, a później do innych obozów. Dziennik, który przyrównać można do pamiętników Anny Frank, zaczęła pisać jako 9-latka. Prowadziła go aż do wywózki z Terezina do Auschwitz. W Terezinie nie tylko pisała. Codzienność obozowego życia utrwalała na rysunkach. – Zaczęłam pisać te swoje dzienniki w 1938 r. Mój ojciec dosyć mocno angażował się w działalność polityczną, właściwie cały czas mówiło się u nas o polityce. Ojciec należał do partii socjaldemokratycznej. A mama zawsze robiła to, co ojciec. Pisałam o różnych sprawach. O mobilizacji, o tym, jak schodziliśmy do piwnicy w czasie alarmów, bo to dla mnie jako dziecka było wielkim przeżyciem – wspomina malarka. I dodaje: – Tu mieszkało niewiele rodzin żydowskich, bo przecież getta już dawno nie było. Żydzi mieszkali już w całej Pradze. Niedaleko znajdowała się synagoga, teraz już nieczynna. Helga miała szczęśliwe dzieciństwo. Przyjaźniła się z dziećmi sąsiadów i szkolnymi koleżankami. – Ojciec był urzędnikiem bankowym. Mama krawcową, ale po ślubie już nie pracowała zarobkowo, szyła tylko dla rodziny. Z Czechami żyliśmy zgodnie. Większość Żydów była zasymilowana, nie odczuwaliśmy antysemityzmu. W mojej klasie byłam jedyną Żydówką, ale nigdy nie miałam z tego powodu problemów – opowiada. Przypomina sobie tylko jedno przykre wydarzenie. – Miałam wtedy chyba 7 lat.

Bawiłam się z dziećmi na placu zabaw. Podeszła do nas jakaś dziewczynka i powiedziała dzieciom, że jestem Żydówką i nie powinny się ze mną bawić, bo Żydzi zabili Chrystusa. Przyszłam zapłakana do domu i pytałam mamę, dlaczego ta dziewczynka tak powiedziała. Ja przecież nikogo nie zabiłam – wspomina. Wszystko zmieniło się, kiedy w marcu 1939 r. powstał Protektorat Czech i Moraw, a Niemcy wprowadzili antyżydowskie regulacje. Pojawiają się napisy: „Żydom wstęp wzbroniony”, nie wolno ich zatrudniać, odbiera się im przedsiębiorstwa i zakazuje nauki w szkołach. Zmieniło się też nastawienie Czechów w stosunku do Żydów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie