Miłość otwiera

Doświadczając darmowej, nieustannej Miłości Boga Kościół otwiera się, by dzielić się tym, czym żyje.

Papież Benedykt XVI w Orędziu Na Wielki Post 2013 napisał, że  „wszystko bierze się z Miłości i do Miłości zmierza”. Brzmi pięknie. Ale co przez to rozumieć, w kontekście Zmartwychwstania?

Wszystko bierze się z Miłości. Z powodu miłości Boga do człowieka możliwość poznania Ewangelii jest darem, niestety często mylonym z nudnym obowiązkiem. Także z powodu Tej miłości mamy możliwość, nie konieczność, przyjąć ją z wiarą. Ten akt wiary sprawia, że – jak nazywa to papież Benedykt – możemy rozkochać się w Miłości. To rozkochanie to pierwszy krok do tego, by móc trwać i wzrastać w Miłości. Aż wreszcie przychodzi moment, kiedy rodzi się potrzeba, by wiarę i miłość przekazywać dalej. Życie i głoszenie prawdy o Bożej Miłości otwiera życie innych, ale wciąż także nasze własne, na Jej przyjęcie. Takie dzielenie się życiem z Bogiem z perspektywy kogoś obdarowanego, kto ten dar przekazuje dalej, uwalnia od postawy moralizującego aktywizmu.

Doświadczając darmowej, nieustannej Miłości Boga Kościół otwiera się, by dzielić się tym, czym żyje. To głoszenie Dobrej Nowiny o Bożej Miłości jest tym, co łączy wszystkie kościoły chrześcijańskie – jeśli chodzi o treść przepowiadania.

Pisanie o otwartości Kościoła wciąż jest pewnym ryzykiem w związku z publicystycznymi skłonnościami do podziałów na „kościół otwarty” i „kościół zamknięty”. A także z natychmiastowym, u pewnych osób, skojarzeniem pomiędzy otwartością a ustępliwością i rezygnacją z części prawd wiary, czy Tradycji. Powiedzmy jasno: nic z tych rzeczy.

Otwierając się Kościół uwalnia się od lęków przed innymi religiami, przed grzechem i grzesznikami, przed śmiercią, przed zepsuciem „tego świata”, przed tym jak zostaniemy przez innych przyjęci. I każdy z nas ma możliwość wyjścia ze swoich lęków i prywatnych wizji chrześcijaństwa.

Wolni od lęku możemy otworzyć się, by budować jedność. W tej potrzebie budowania widzialnych więzów, trzeba mieć świadomość, że dokonanie tego przekracza ludzkie siły i zdolności. Dlatego przede wszystkim jesteśmy zobowiązani do modlitwy „abyśmy byli jedno”, tak jak to czynił Chrystus w Modlitwie Arcykapłańskiej (por. J 17, 21). Modlitwy nie tylko za siebie, ale zwłaszcza wspólnej modlitwy wszystkich chrześcijan.

Zatem wszystko – doświadczenie i dzielenie się nim – ma początek w darmowej, nieustannej Miłości Boga. I wszystko do Niej zmierza do Miłości, przez upodabnianie się do relacji jaka łączy Syna z Ojcem i Ojca z Synem. Relacji jedności, która jest niczym innym jak wspólnotą miłości.


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie