Białe pianino w szpitalu

Dziś wąsko wyspecjalizowani lekarze nie zajmują się duszą chorego, tylko jego kolanem czy wątrobą. Po wykonaniu biurokratycznych powinności brakuje im na to czasu i sił.

A opieka duchowa jest tak samo ważna jak medyczna. W Polsce nie mają co do tego wątpliwości pracownicy hospicjów. Jeszcze za czasów minionego ustroju ks. Eugeniusz Dutkiewicz, który rozwinął domową opiekę hospicyjną na najwyższym poziomie europejskim, podkreślał, że zajmowanie się życiem duchowym cierpiących, zwłaszcza na przewlekłe, terminalne choroby, pomaga im w znalezieniu sensu życia. Na świecie istnieje wieloletnia praktyka niesienia fachowej pomocy duchowej potrzebującym. W USA i wielu państwach Europy szpitale zatrudniają nie tylko kapelanów, zwykle duchownych, spieszących z posługą sakramentalną, ale też osoby świeckie, rozmawiające z nimi o Bogu i towarzyszące w c

Chusta Weroniki
– Takie zespoły gwarantują lepsze efekty leczenia, pozwalając pacjentowi znieść lęk i poczucie osamotnienia – stwierdza prof. Jacek Imiela z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, krajowy konsultant ds. chorób wewnętrznych. Od 32 lat z 50-osobowym zespołem studentów medycyny i psychologii, ostatnio poszerzonym o kleryków z warszawskiego seminarium duchownego, jeździ co roku w wakacje do szpitala w Działdowie, by zajmować się kilkudziesięcioma chorymi. – Niektórzy na ten czas specjalnie kładą się do szpitala, bo czują, że mają wtedy dobrą opiekę – mówi. Ale to w skali kraju ewenement. Podobnie jak działająca od półtora roku podyplomowa Szkoła Opieki Duszpasterskiej im. św. Jana Bożego, założona przy zakonie oo. bonifratrów w Krakowie, kształcąca wyspecjalizowanych opiekunów duchowych. – To jaskółki w świecie naszej medycyny – mówi dr Marek Krobicki, inicjator i współtwórca szkoły. O konieczności stworzenia fachowej opieki duchowej lekarze, etycy i duchowni rozmawiali na konferencji „Dylematy etyczne w praktyce lekarskiej – czy lekarz powinien zapewniać pacjentom opiekę duchową?”, zorganizowanej w Warszawie przez wydawnictwo Medycyna Praktyczna, od 20 lat związane z prof. Andrzejem Szczeklikiem – zmarłym rok temu wybitnym lekarzem humanistą.

Autor „Katharsis” w swojej II Katedrze Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, którą jego pacjent Piotr Skrzynecki nazywał „kliniką marzeń”, miał białe pianino. Grywał na nim sam, grywali też zaproszeni przez niego muzycy i ludzie sztuki. Dr Anne Vandenhoeck z uniwersytetu w Leuven w Belgii, koordynatorka sieci kapelanów w 27 krajach Europy, sama zaczynała jako osoba niosąca duchową pomoc chorym w liczącym 2 tys. łóżek szpitalu Reade Hospital w Amsterdamie. Jest przekonana, że takie osoby są potrzebne nie tylko chorym, ale i zespołowi medycznemu. Raz, kiedy uczestniczyła w zabiegu chirurgicznym z tzw. wskazań nagłych, nie tylko wspierała chorego, ale też ocierała chusteczką twarz spoconemu chirurgowi. – To przypominało gest Weroniki, byłam mu potrzebna – mówi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie