Ślizgi Zbigniewa

Zbigniew Bródka jest pierwszym w historii Polakiem, który wywalczył Puchar Świata w łyżwiarstwie szybkim.

Pracuje w Państwowej Straży Pożarnej w Łowiczu, mieszka we wsi Domaniewice. W kuchni trzyma wszystkie medale i puchary, które zdobył. Sporo tego. Jego żona Agnieszka często spogląda w stronę trofeów i myśli „Kiedy wróci?”. Za chwilę będzie jeszcze częściej spoglądała, bo rozpoczną się przygotowania do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi.

Błyskawica

Zaczęło się na domaniewickim lodowisku, na którym Zbyszek postawił nogi w piątej klasie szkoły podstawowej. Lodowisko było sztuczne, na asfaltowym boisku do siatkówki, na które trzeba było najpierw wylać wodę. Tak jest do dziś. – Jeśli nie ma mrozów, nie ma lodowiska – mówi Zbyszek.

Dzięki swoim umiejętnościom szybko zasilił miejscowy klub łyżwiarski UKS Błyskawica. Zawodnicy osiągali sukcesy na forum ogólnopolskim. Była to zasługa trenera Mieczysława Szymajdy, nauczyciela, pasjonata, który w największe mrozy wstawał przed 6.00 rano, by zalać lód, a kładł się o 24.00, bo godzinę wcześniej ostatni zawodnik schodził z lodu.


– To imponujące, co robi w Domaniewicach Mieczysław Szymajda. Szkolić łyżwiarzy, nie mając sztucznego lodowiska, to ewenement – powiedział kiedyś Andrzej Stańczak, sekretarz generalny Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

Zbyszek zdał maturę w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Białymstoku. Później wybrał wychowanie fizyczne na Politechnice Opolskiej i reprezentował barwy AZS-u Politechnika Opole. W roku 2006 był jednym z kandydatów do wyjazdu na igrzyska olimpijskie, ale wykluczyła go kontuzja. Udało się w 2010 roku, kiedy to reprezentował Polskę na igrzyskach w Vancouver. – Choć wynik nie był zadowalający, to samo wytypowanie na igrzyska było dla mnie dowodem, że mam możliwości – mówi Zbyszek. – W Vancouver poczułem atmosferę sportowego święta. Igrzyska dodały mi skrzydeł.

Największy sukces w jego karierze przyszedł w marcu tego roku. W Soczi zdobył Puchar Świata na dystansie 1500 metrów. Tym samym dołączył do takich polskich ikon sportu, jak Adam Małysz, Tomasz Sikora, Justyna Kowalczyk. Ale sukces Zbyszka Bródki nie znalazł się w czołówkach wiadomości telewizyjnych. Lód nie rozgrzewa Polaków tak jak piłka czy narty. Rodzina Zbyszka relacje ogląda zazwyczaj w komputerze, bo na polską telewizję nie ma co liczyć. Brak zainteresowania łyżwiarstwem przekłada się na zaplecze treningowe i szkoleniowe łyżwiarzy.

Orliki górą

Były hokeista Mariusz Czerkawski powiedział w jednym z wywiadów coś, co można również odnieść do łyżwiarstwa szybkiego: „Dopóki w Polsce nie będzie więcej lodowisk, trudno podnieść poziom hokeja. Duża liczba dzieci, które chciałyby w ogóle zacząć grać, nie może tego robić, bo w ich miejscowości nie ma lodowiska. (…) W Kanadzie, w Szwajcarii lodowisko jest w każdej gminie”.

Pod wywiadem pojawił się komentarz internauty: „Dzieciaki w gimnazjum czy liceum pytane są przez nauczycieli, czy na WF-ie chcą jeździć na łyżwach, czy wolą połazić po sali. Kiedy ja w latach 80. chodziłem do technikum, nauczyciel mówił, że w zimie na WF-ie jeździmy na łyżwach i tyle. Nie umiesz, nauczymy cię, umiesz, to jeszcze lepiej. A teraz? Szkoda gadać. Ja mam 42 lata i śmigam na łyżwach, mój syn ma 17 lat i ledwo na nich stoi”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie