Tutaj rodzą się jabłonki

„Chopin” zaprezentował się dobrze, choć spodziewano się od niego więcej słodyczy.

W Japonii kwitną wiśnie, a w Polsce na początku maja zakwitają jabłonie. Przy tej okazji warto podkreślić, że Polska to największe w Europie zagłębie szkółkarskie drzew owocowych. Niektórzy mówią, że przodujemy nawet w świecie.

Z rodowodem

Piotr Kwaśniak ma szkółkę w Boguszycach pod Rawą Mazowiecką, którą przejął od ojca. Specjalizuje się głównie w jabłoniach. Rocznie produkuje około 120 tys. drzewek. Największym nauczycielem jest dla niego ojciec. Pomogły mu też studia w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – Polscy sadownicy szukają dobrego materiału szkółkarskiego. To już nie są czasy, kiedy sadziło się cokolwiek – mówi Piotr Kwaśniak. – Hoduję drzewka kwalifikowane, czyli takie, które mają coś na wzór certyfikatu jakości. Można powiedzieć, że moje drzewka posiadają „rodowód” – podkreśla pan Piotr. Szkółka „Kwaśniak” jest dobrze zmechanizowana, ma nowoczesne chłodnie do magazynowania drzewek, współpracuje z wymagającymi sadownikami. – Pamiętam sady wysokie, w których koń spokojnie mógł przejść pod gałęziami. Dzisiaj takich sadów nie ma. Jabłonie nie przerastają człowieka, a nasadzenia są gęste – mówi Jan Kwaśniak, ojciec pana Piotra. Szkółkarze nie mają problemów ze zbytem drzewek – nie tylko na rynkach zagranicznych, ale i w kraju. Przyczyniło się do tego wejście Polski do struktur UE.

Sadownicy, którzy wymienili stare odmiany na nowe, mogą korzystać z dopłat. Zmieniła się też polityka gospodarowania, to znaczy na jednym hektarze można posadzić więcej drzew niż kiedyś. Za tym poszło zapotrzebowanie na materiał szkółkarski. Po wojnie produkowaliśmy rocznie około 3 mln drzewek owocowych, z czego 50 proc. stanowiły jabłonie. Teraz produkujemy 11 mln, z czego jabłonie stanowią 60 proc. Powyższe dane dotyczą tylko materiału kwalifikowanego, a kiedy dodamy do tego materiał niekwalifikowany, Polska okaże się największym producentem szkółkarskim na świecie. Nasze drzewka wysyłane są na Wschód, między innymi do Rosji.

Ligolina i Chopin

Nad Wisłą sadzimy głównie jabłonie odmian zachodnich, ale Polska również ma swój udział w tworzeniu nowych. Naukowcy z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach wyhodowali ligolinę. Powstała ona ze skrzyżowania lindy i golden deliciousa. Ma owoce czerwono-różowe, aromatyczne, słodko-kwaskowate. Można ją uprawiać w sadach przydomowych, jak i towarowych. Dobrze znosi polskie warunki klimatyczne, zwłaszcza mroźne zimy. Do 2042 r. prawo do wydawania licencji na rozmnażanie i rozpowszechnianie materiału szkółkarskiego ligoliny ma Ośrodek Elitarnego Materiału Szkółkarskiego w Prusach, który należy do skierniewickiego instytutu. Swoje sukcesy ma także Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego. Wyhodowano tam „Chopina” o zielonkawej skórce, smacznego i soczystego, choć niektórzy twierdzą, że zbyt kwaskowego. Powstał z połączenia odmiany „Granny Smith” i mieszańca o symbolu U 211.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie