Skaczące bomby

16 maja minęło 70 lat od najbardziej śmiałego i dziwnego nalotu w historii.

Tak zwani Dambusters, czyli niszczyciele tam 16 maja 1943 roku przeprowadzili nalot na tamy w nazistowskich Niemczech. Zniszczono tamę w Mohne i w Eder. A zniszczenie potężnej murowanej tamy to nie takie łatwe zadanie. Pierwszym problemem była silna obrona przeciwlotnicza tak ważnych obiektów strategicznych, produkujących prąd dla fabryk zbrojeniowych. Rozwiązaniem tego problemu był tylko nalot nocny. Drugim nie mniej ważnym problemem był rozmiar celu. Tama jest ogromną konstrukcją, ale trafić w nią bombami z samolotu jest trudno. Z góry jest wielkości szerokiego muru. Poza tym uszkodzenie korony tamy, wcale nie oznacza jej pęknięcia. Najlepiej gdyby silny ładunek wybuch u jej podnóża. Brytyjczycy poradzili sobie z tym problemem niekonwencjonalnie. Do operacji o kryptonimie Chastise wytypowano 617 dywizjon. Do lotu wybrano bombowce Lancaster, a nalotem miał dowodzić dowódca skrzydła Guy Gibson. Największą jednak ciekawostką były skaczące bomby wynalezione przez Barnesa Wallisa. Aby bomby wybuchły w odpowiednim miejscu trzeba było zrzucić je z 20 metrów w odpowiedniej odległości od tamy. Bomba kręcąc się, odbijała się od powierzchni wody jak kaczka, uderzała w tamę, toczyła się pod wodę po jej ścianie i wybuchała u podnóża niszcząc zaporę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie