Alex zawodowiec

W 90. minucie meczu zaczyna się czas Fergiego. Zawodnicy gryzą murawę. Gdy któryś zawali, w szatni czeka na niego suszarka.

Gdy 6 listopada 1986 roku Alex Ferguson obejmował posadę w Manchesterze United, mistrzem Hiszpanii był Real Madryt, a mistrzem Polski Górnik Zabrze. Za sterami Realu i Górnika stali przyszły selekcjoner polskiej kadry – Leo Beenhakker i poprzedni – Antoni Piechniczek. Ferguson dowodził drużyną blisko 27 lat. W tym samym czasie w Madrycie trenerzy zmieniali się 23 razy, a w Zabrzu 42 razy. W piłce nożnej minęła epoka. Szkot zjawił się na Old Trafford, gdy w polskiej telewizji emitowano jeszcze premierowe odcinki serialu „Alternatywy 4”.

Cesarz

19 maja sir Alex poprowadził Czerwone Diabły po raz 1500. I ostatni. Większość meczów wygrał. W jego przypadku trudno mówić jednak o rezygnacji, prędzej o abdykacji. Bo Ferguson był dla Manchesteru kimś w rodzaju cesarza. Jego przepis na sportową długowieczność był prosty. – Gdy jeden z piłkarzy staje się ważniejszy od menedżera, klub nie żyje. Historia naszego zespołu doskonale to pokazuje. To ja jestem najważniejszym człowiekiem w United. Tak już musi być – powiedział kiedyś dla „New York Timesa”. Żelazna ręka i rozbrajający uśmiech – Boss, jak nazywają go zawodnicy, łączy cechy przywódcy i troskliwego taty. Gdy ktoś go zawodził, robił słynną „suszarkę”. Pochylał się nad winowajcą i krzyczał mu do ucha. Nie przebierał przy tym w słowach. David Beckham, który rozegrał już ostatni mecz w piłkarskiej karierze, długo miał nad okiem pamiątkę po incydencie w szatni. Wściekły po porażce Boss tak kopnął buta, że ten trafił Beckhama w głowę, rozcinając mu łuk brwiowy. Budził respekt i szacunek, raczej ojcowski niż dyktatorski. Bo był prawdziwym ojcem nie tylko dla swoich trzech synów, ale również dla dziesiątków piłkarzy, którzy pod jego ramieniem rozwijali skrzydła.

Kolejni zawodnicy niedawno potwierdzali to przed kamerami klubowej telewizji. Ole Gunnar Solskjaer (w MU od 1996 do 2007 r.): – To były najlepsze lata mojej kariery. Wszystkiego, co umiem, nauczyłem się od Bossa. On potrafił okazać, jak bardzo ceni sobie zawodnika. Nie miałem wątpliwości, że troszczy się o mnie. Denis Irwin (w MU od 1990 do 2002 r.): – Duch drużyny był absolutnie fantastyczny. Praca dla niego była fantastyczna.

Dziadziuś

W Teatrze Marzeń, jak mówi się o stadionie United, kolejny tytuł mistrza Anglii pod wodzą Fergusona świętowało 76 tys. fanów. – Dziękuję wam wszystkim. To było najbardziej fantastyczne doświadczenie w moim życiu – żegnał się z kibicami 71-letni Szkot. Całkiem rozbroiła go grupka młodych osób w czerwonych koszulkach United z napisem „Dziadziuś 20”. Dwudziestka oznacza ilość mistrzowskich tytułów. A dziadziuś... Pięć wnuczek i sześciu wnuków rzuciło się mu na szyję. Wszystkiemu przyglądała się jego żona, miłośniczka opery i archeologii. Ona katoliczka, on protestant. Alex porzucił stanowisko menedżera, by więcej czasu poświęcić właśnie ukochanej Cathy. Teraz przyznał, że decyzja o odejściu zapadła podczas ostatnich świąt Bożego Narodzenia. W październiku zmarła siostra Cathy Ferguson. – Cathy straciła siostrę i najlepszego przyjaciela. Jestem jej teraz winien swój czas – powiedział na antenie brytyjskiej Sky Sports. – Przez 47 lat była głową naszej rodziny. Poświęciła się dla mnie – mówił o żonie. Alex Ferguson odchodzi, choć z klubem wcale się nie rozstaje. Będzie teraz jego ambasadorem i jednym z dyrektorów. Poza tym trybuna stadionu nosi jego imię. I jest jeszcze pomnik Fergusona. Stoi na cokole na Old Trafford, w sąsiedztwie pomnika drugiej klubowej legendy, sir Matta Busby’ego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie