Wiek Afryki

Nierozważne pomaganie bardziej ludziom szkodzi, niż służy – uważa Robert Zduńczyk, założyciel Fundacji Ekonomicznej Polska–Afryka Wschodnia, uczestnik Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. – Zacznijmy z Afryką współpracę gospodarczą – apeluje.

Afryka kojarzy się z jednym. Z biedą, ciągłymi konfliktami, przewrotami wojskowymi i kląskami żywiołowymi. Taki obraz kontynentu kreują media, które nieczęsto informują o sukcesach afrykańskich państw. Afryka jest ogromnym kontynentem, a więc prawdopodobieństwo politycznej, ekonomicznej czy wynikającej z przyczyn naturalnych zawieruchy jest znacznie bardziej prawdopodobne niż np. w małej Europie. W efekcie o Afryce słyszymy często, zwykle jednak w niekorzystnym kontekście. Następnie – z powodu niewielkiej wiedzy o świecie – te informacje generalizujemy, postrzegając w ten sposób wszystkie kraje kontynentu. Tymczasem Afryka bardzo szybko się rozwija. Co więcej, ma ogromne możliwości rozwoju, bo około 60 proc. jej mieszkańców nie ukończyło jeszcze 20. roku życia!

Inwestuj w relacje

Wśród ekspertów dyskutujących w czasie Forum Współpracy Gospodarczej Afryka–Europa Centralna, które odbyło się w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, najwięcej kontrowersji wywoływało słowo „pomagać”. – Nie lubię tego słowa, bo ono zakłada, że ktoś jest lepszy, a kto inny gorszy – powiedział Robert Zduńczyk. – Poza tym zanim zaczniemy mówić o pomocy, warto zdać sobie sprawę z tego, że my, ludzie Zachodu, źle rozumiemy bogactwo. Uważamy, że ten, kto ma więcej pieniędzy, powinien się nimi podzielić. Ale w Afryce bogactwa nie mierzy się pieniędzmi, tylko relacjami. Bogaty jest ten, kto ma więcej przyjaciół – dodaje Zduńczyk. Dlatego postuluje, by słowo „pomagać” zamienić na „współpracować”. Jak? – Powinniśmy inwestować w relacje. Współpracować gospodarczo, wymieniać się doświadczeniami czy nawzajem szkolić. A przede wszystkim patrzeć na ten kontynent nie w perspektywie szybkiego zarobku, tylko zysku odłożonego w czasie – przekonuje. W czasie debaty pojawił się w tym kontekście przykład Turcji, która mimo wielu wysiłków nie jest zbyt chętnie witana na politycznych salonach Europy.

Od kilku lat obserwuje się rosnące zainteresowanie Ankary Afryką, gdzie uruchamiane są ogromne inwestycje w infrastrukturę. I wyraźnie widać, że jest to świadoma i rozłożona na lata strategia. Aby ułatwić biznes i związać się gospodarczo, politycznie, ale także turystycznie z krajami afrykańskimi, narodowe linie lotnicze Turkish Airlines sukcesywnie zwiększają ilość połączeń z krajami afrykańskimi. W podobnym kontekście mówi się o Chinach. Padają nawet porównania do europejskich kolonizatorów. – To przesada, choć oczywiście Chińczycy w Afryce są coraz wyraźniej obecni – mówi Zduńczyk. I tłumaczy, że strategia Pekinu nie jest jednorodna. Z jednej strony niektóre chińskie firmy nastawione są na zrobienie „szybkiego interesu”, inne z kolei inwestują z myślą o wielu latach. Budują tam drogi, obiekty użyteczności publicznej i inwestują w energetykę. Oczywiście także z myślą o sobie. Nie można prowadzić jakiejkolwiek produkcji bez infrastruktury drogowej czy energetycznej, ale z drugiej strony z dróg czy prądu korzystają nie tylko Chińczycy. Poza tym to, co powstaje, pozostanie w Afryce na lata. – Można oczywiście dyskutować nad obecnością Chińczyków w Afryce. Niewątpliwie niektóre elementy tej obecności można krytykować, ale uważam, że w ich postępowaniu jest znacznie mniej hipokryzji niż w przypadku wielu innych krajów – twierdzi Robert Zduńczyk.

Informacja obniża ceny

Afryka jest kontynentem, który ma wszystkie możliwe bogactwa.

To oczywiście jest jednym z decydujących elementów za inwestowaniem na tym terenie. Ale nie jedynym. Afryka to kontynent ludzi młodych. Ludzi coraz lepiej wykształconych (choć do standardów europejskich jest jeszcze daleko), ale przede wszystkim ludzi bez kompleksów. Młodzi Afrykanie doskonale orientują się w świecie cyfrowej rewolucji. Nawet w odciętych od świata (rzeczywistego) wioskach funkcjonują kawiarenki internetowe. To właśnie dzięki sieci i nieograniczonemu dostępowi do informacji Afryka rozwija się zupełnie inaczej niż np. kraje europejskie. Swój telefon ma ponad połowa mieszkańców Afryki. I nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że to komórki były dla Czarnego Lądu tym kamyczkiem, który ruszył (gospodarczą) lawinę. I często z pominięciem struktur państwowych. Telefony, a więc i internet, i usługi finansowe są tam dużo tańsze niż w Polsce. Konkurencja pomiędzy operatorami obniża ceny. Nie tylko zresztą rozmów czy pakietów danych, ale ceny wszystkiego. Kilka lat temu Jenny C. Aker, profesor ekonomii z Berkeley, opublikowała raport, z którego jasno wynika, że powszechna komunikacja drastycznie obniża ceny żywności. Badania były prowadzone w jednym z najbiedniejszych krajów świata, w Nigrze. Ogromne odległości pomiędzy miastami i brak infrastruktury drogowej powoduje, że ceny są wysokie, bo klient nie ma wyboru. Może stracić wiele godzin na podróż do sąsiedniego miasta, ale skąd ma wiedzieć, czy tam będzie taniej? Teraz może się dowiedzieć, dzwoniąc. Choć ceny żywności na całym świecie rosną, w krajach afrykańskich spadają. Na przykład w Nigrze – jak wynika z raportu prof. Jenny C. Aker – spadły o około jedną czwartą. Oczywiście powszechna komunikacja pomaga nie tylko konsumentom, ale także handlowcom i rolnikom. Ci ostatni mogą sprawdzić, gdzie najlepiej sprzedadzą swój towar, mogą zamówić produkty czy narzędzia bez wybierania się do miasta, mogą sprawdzić pogodę. Nawet w najbardziej odległych zakątkach Somalii, Tanzanii czy Kenii dzieci w szkole, w której w ogóle nie ma książek i podręczników, mogą mieć dostęp do biblioteki Kongresu USA, baz danych NASA i najnowszej wiedzy z giełdy w Szanghaju. Na równi z nastolatkiem z Nowego Jorku czy Londynu. Przedsiębiorcy mogą pożyczać pieniądze (co ułatwia prowadzenie interesów) i nie muszą się martwić dostępem do gotówki. W Kenii działa usługa M-Pesa, czyli tłumacząc wprost – mobilny pieniądz. W Nigerii i Ghanie działa usługa, dzięki której można sprawdzić oryginalność sprzedawanych na targowiskach albo w sklepikach lekarstw. Wymieniać można bardzo długo.

Piłka jest u nas

Czy Afrykanie będą w stanie obronić się przed rabunkową gospodarką surowcową wielkich koncernów międzynarodowych? W przeszłości był z tym duży problem, ale to – zdaniem ekspertów – szybko się zmienia. Afrykanie są coraz bardziej świadomi swojego potencjału, ale także doskonale zdają sobie sprawę z tego, że długofalowa strategia rozwoju musi opierać się na dywersyfikacji. I dlatego doceniają zainteresowanie przedsiębiorców współpracą. Robert Zduńczyk twierdzi, że piłka jest teraz po naszej stronie. To my musimy wymyślić swoje miejsce w Afryce, a nie czekać, aż któryś z krajów zainteresuje się nami. – Niby po co miałby to robić? – zastanawia się Zduńczyk? I dodaje: – Afryka stoi oczywiście przed wieloma wyzwaniami, ale potencjał ma jeszcze większy. Doskonale widzą to ci, którzy patrzą na nią szerzej, nie tylko przez pryzmat szans na tak zwany „szybki interes”.• W czasie zakończonego właśnie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach odbyło się Forum Współpracy Gospodarczej Afryka–Europa Centralna. Według jego uczestników, służyło przedstawieniu argumentów przemawiających za podjęciem współpracy, za zbliżeniem i wspólnym rozwojem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie