Wystarczy pojechać w góry...

O rywalizacji z samym sobą, nieoczywistych oznakowaniach szlaków i papieskich śladach z Krzysztofem Bywalcem, prezesem górnośląskiego oddziału PTTK i przewodnikiem beskidzkim, rozmawia Elżbieta Bielas.

Elżbieta Bielas: Kochasz góry. Dlaczego?


Krzysztof Bywalec: To wyjątkowe miejsce. Znajdujesz tam ciszę, doświadczasz bliskości przyrody i podziwiasz jej piękno. Tam możesz poznać swoje słabości, pokonać je, a także odetchnąć od codziennego pośpiechu.


Góry uczą życia?


Zdecydowanie tak. Do wędrówki musisz się przygotować, przewidzieć różne sytuacje, pokonać trudności, potrzebny jest odpowiedni ekwipunek. Jak w życiu: planowanie, przewidywanie, dobra organizacja, umiejętność działania w grupie... Dziś modne są tzw. obozy przetrwania. A tymczasem wystarczy pojechać w góry. Czasem trzeba się nieźle zmęczyć, zdobywając górski szczyt, ale my codziennie zdobywamy jakieś „szczyty”, walcząc ze sobą. A im trudniej zdobyty, tym większą przynosi satysfakcję.


W turystyce górskiej zdrowa rywalizacja to jedna z ważniejszych rzeczy?


Myślę, że dziś rywalizujemy już wyłącznie z samym sobą. Kiedyś na rajdach rywalizowały ze sobą koła PTTK – w zakresie wiedzy turystycznej, w konkursach sprawnościowych, w kategorii najliczniejszych drużyn rajdowych, najliczniejszych rodzin itp. Rywalizowano, kto szybciej zdobędzie górską odznakę GOT... Dziś, nie ma chętnych. Gdy młodzi idą w góry, często słyszę: „A daleko jeszcze? A musimy tam iść? A po co tam idziemy?”. Oczywiście o rywalizacji wśród nich nie ma mowy. Ważne są nowy telefon, dobra muzyka w słuchawkach, fajne buty, niekoniecznie do wędrówki.


Które polskie pasma, szczyty lubisz najbardziej?


Beskidy. W nich zaszczepiono mi zamiłowanie do turystyki, tu najwięcej pokonałem kilometrów i, co ważne, są blisko. A górskie szczyty – każdy zdobyty jest ważny, ale najbardziej pamięta się te najtrudniejsze. Bardzo lubię wędrówki na Babią Górę, najwyższy szczyt Beskidu Zachodniego. To teren parku narodowego, rezerwat biosfery UNESCO. Góra jest bardzo kapryśna pogodowo i wymagająca. Nie boję się określenia, że zimowe wędrówki na Babią stanowią namiastkę wspinaczki w górach wysokich.


Czy nasze góry są dobrze oznakowane? Czy są bezpieczne?


Ogólnie tak. Trzeba jednak uważać na szlakach mało uczęszczanych lub biegnących przez otwarty teren, gdzie nie ma na czym namalować znaku. Kiedyś szlaki znakowało PTTK, tzw. znakarze. Dzisiaj na skrzyżowaniach tras spotykamy więcej tabliczek kierunkowych, np. szlak wyznaczony przez gminę turystyczną, związany z jakąś postacią, konny czy szlaki rowerowe... Można się w tym pogubić. Dlatego przed wyjazdem najlepiej dokładnie przyjrzeć się mapie turystycznej, ustalić kolor szlaku i punkty: początkowy, pośredni i końcowy I oczywiście zabrać mapę ze sobą. Góry są bezpieczne dla rozważnych. Obowiązują w nich podstawowe zasady poruszania się po trasach. Trzeba pamiętać, że zagrożenie rośnie wraz z wysokością. Inne niespodzianki mogą nas spotkać w Beskidach, inne w Bieszczadach czy Tatrach. Nad bezpieczeństwem w górach czuwają ratownicy GOPR (tel. 601 100 300).


Słyszałam, że kolor szlaku świadczy o stopniu trudności...


Dla szlaków letnich kolor nie oznacza stopnia trudności. Dotyczy to tylko tras narciarskich. Szlaki letnie są malowane w formie trzech pasów: dwóch skrajnych białych i jednego środkowego kolorowego. Kolor czerwony oznacza główne szlaki turystyczne, niebieski to tzw. szlaki dalekobieżne, zielony, żółty i czarny to krótsze trasy łącznikowe ze szlakami głównymi. Chcąc poznać, jak trudny jest szlak, trzeba na mapie zwrócić uwagę na różnicę poziomów do pokonania, od miejsca startu do szczytu, oraz na poziomice – im gęściej narysowane, tym bardziej stromo będzie.


Czy ludzie zbierają jeszcze punkty do książeczki GOT?


Owszem, choć nie tak masowo jak dawniej. Zdarzyło mi się, że wracając z rajdu, podpisywałem w autokarze książeczki GOT z wpisaną trasą górską całej klasie. Nauczyciel zaszczepił w młodych wędrowanie po górach, a przy okazji gromadzenie punktów na kolejne stopnie odznaki. Zasady jej zdobywania są określone w regulaminie, który opisuje wszystkie trasy w górach Polski oraz ich punktację. Można go znaleźć w internecie, można też pójść np. do PTTK w Katowicach (Rynek 13) i tam oddać książeczkę do weryfikacji.


Kiedyś chodzenie po górach było jakby łatwiejsze. Prawie co niedzielę wyjeżdżaliśmy na rajd.


Tak, było łatwiej. W ramach zakładów pracy działały koła PTTK i z uwagi na bliskość Beskidów turystyka górska rozwijała się bardzo dynamicznie. Niektóre koła PTTK liczyły 500 osób i więcej. Organizowano wyjazdy krajoznawcze i górskie, zloty, rajdy, złazy, zakłady pracy miały własne autokary, ośrodki wypoczynkowe. Od tamtego czasu do chwili obecnej założono wiele kół PTTK, ale też wiele zakończyło swoją działalność.


Do organizacji tej należał Jan Paweł II, który bardzo kochał góry...


Wędrował po nich od najmłodszych lat. Karol Wojtyła najpierw wstąpił w szeregi Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, później został członkiem PTTK. W 1981 r. otrzymał tytuł Honorowego Członka PTTK. Dziś możemy wędrować tymi samymi ścieżkami co on, nazwanymi jego imieniem. Na każdej pielgrzymce do Polski papież bywał w górach. Usłyszeliśmy kiedyś: „Pilnujcie mi tych szlaków, ja tu jeszcze przyjadę...”. W Beskidach jest szczyt o nazwie Groń Jana Pawła II. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni odbywają się tam rajdy. W niedzielę można uczestniczyć we Mszy. W tym miejscu, tak wyjątkowym, jest też sporo oryginalnych papieskich pamiątek.


Rozmawiając z ludźmi, ma się czasem wrażenie, że chodzenie po górach przestało być „modne”.


Uważam, że to nieprawda. Może był chwilowy zastój, ale wracamy do tej formy aktywnego wypoczynku. Miło jest powiedzieć czasem wśród znajomych, że zdobyło się ten czy inny szczyt. Może wędrowanie jest „niemodne” wśród młodzieży gimnazjalnej czy szkół średnich. Bo po co się męczyć, tam nic nie ma itp. Jednak trochę starsi turyści zdobywają Koronę Gór Polskich, odznaki GOT czy też Zimową Odznakę Górską, a najczęściej jadą w góry, bo zwyczajnie lubią tam przebywać. Miłości do gór najczęściej uczymy się od rodziców, a oni są zabiegani przez cały tydzień, a w niedzielę chcą odpocząć.


Na szczęście turyści są wśród nas i propagując turystykę górską, wymyślają świetne rzeczy.


Dojrzewają pokolenia, które na nowo odkrywają góry dla siebie. Chętnie angażują się w różne przedsięwzięcia. Dziś możliwy jest szybki kontakt, choćby na jednym z portali społecznościowych, więc zainteresowane osoby praktycznie z całej Polski mogą wziąć udział w spontanicznie przygotowanej imprezie górskiej. Myślę, że na przykład projekt „W górach jest wszystko, co kocham” to kapitalna propozycja. Umiłowanie gór przejawia się w sposób różnorodny. To przede wszystkim wędrówka, ale i poezja związana z górami czy śpiewanie piosenek turystycznych. Dla zainteresowanych beskidzkie schroniska organizują różnorodne imprezy muzyczne, np. „Śpiewo-granie”. Warto zauważyć, że przyciągają one spore grupy młodych.

Przewodnik czeka


W czasie tych wakacji wraz z katowickim oddziałem PTTK zaproponujemy kilka tras do zwiedzenia pod opieką przewodnika. Będą łączyły odkrywanie nieznanych i wyjątkowych obiektów sakralnych ze spacerem po górach.


Bielsko-Biała–Łodygowice–Żywiec–Grojec w Żywcu


Początek wyprawy to pl. św. Mikołaja w Bielsku-Białej, gdzie mieści się katedra diecezji bielsko-żywieckiej pw. św. Mikołaja. To jeden z największych kościołów w Bielsku-Białej. Choć powstał w XV w., można w nim znaleźć ślady wielu stylów, od gotyku począwszy. 
Następnym przystankiem na szlaku będzie zbudowany z drewna modrzewiowego kościół pw. św. św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Łodygowicach, który leży na szlaku architektury drewnianej województwa śląskiego. Powstał na miejscu XIII-wiecznej kaplicy św. Stanisława Biskupa. Wokół niego biegną zamknięte soboty, czyli pomieszczenia w dolnej części budynku, w których kiedyś mieszkańcy odległych wiosek nieraz całą noc czekali na Mszę św.
Kolejny etap trasy poprowadzi do konkatedry Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Żywcu, w której można zobaczyć niezwykle cenną, gotycką płaskorzeźbę zaśnięcia Matki Bożej z ok. 1500 r. W tym kościele została pochowana w rodzinnym grobowcu zmarła 2 października 2012 r. Maria Krystyna Habsburg. Krypta rodziny Habsburgów znajduje się w kaplicy bocznej pod posadzką. Ostatni etap wyprawy poprowadzi już w góry. Żółtym szlakiem z rynku w Żywcu można wejść na Średni Grojec. Na jego szczycie ustawiono stalowy krzyż, który jest pamiątką po wizycie w Żywcu papieża Jana Pawła II 22 maja 1995 roku. Ze szczytu góry rozpościera się wspaniały widok na Beskid Śląski, Mały i Żywiecki. Czas przejścia to ok. 1,5 godziny.


Na trasę: góra Matyska, czyli Golgota Beskidów, Cięcina, Rajcza wyruszymy 16 sierpnia.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| TURYSTYKA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie