Bociany biznesu

Lata temu wylecieli do „cieplejszych krajów”. Ale wrócili, by otworzyć własne przedsiębiorstwo. I osiągają sukces w kraju i za granicą.

Z Polski wyjeżdża wielu młodych ludzi, którzy swoje talenty będą pożytkować gdzieś, gdzie będą mieli ku temu lepsze warunki. Są jednak tacy, którzy po latach wracają. Bogatsi o doświadczenia, chcą je wykorzystać w swojej ojczyźnie. Przykładem może być branża artykułów dziecięcych.

Z bankowości do śpioszków

Jan i Paweł Modrzejewscy są bliźniakami. Urodzili się dwa lata po wyborze Karola Wojtyły na papieża i noszą jego pontyfikalne imiona. Po maturze wyjechali za granicę, studiowali finanse w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji. Nierozłączni, od 2004 r. pracowali w bankach inwestycyjnych i funduszach hedgingowych. Sukces ma jednak swoją cenę. – Robienie kariery w korporacji wiązało się z dużymi wyrzeczeniami, zwłaszcza związanymi z długimi godzinami pracy. To, w połączeniu z rodzącą się chęcią stworzenia czegoś własnego, stało się podstawą do podjęcia decyzji o zmianie – mówi Paweł Modrzejewski. Jedno było pewne: własną działalność gospodarczą chcieli prowadzić w Polsce. – Być może w Wielkiej Brytanii byłoby nam łatwiej, przynajmniej na początku. Zależało nam jednak na tym, by prowadzić firmę właśnie w Polsce, która – według nas – ma wielki potencjał oraz stwarza duże możliwości, szczególnie w perspektywie szybkiego wzrostu świadomości co do zdrowego stylu ubierania dzieci – tłumaczy Modrzejewski. Polska jest bardzo szybko zmieniającym się krajem i nie tylko podąża za światowymi trendami mody, ale także w wielu przypadkach je tworzy. W 2009 r. bracia założyli firmę Mon Petit Bébé, co po francusku znaczy „mój mały dzidziuś”. Nazwa zagraniczna, bo już od początku chcieli sprzedawać swoje produkty za granicą. Firma wytwarza ubranka dziecięce z bawełny pima i reklamuje je jako odzież zdrową i antyalergiczną. – To, z czym musieliśmy się zmierzyć po założeniu firmy w Polsce, była ograniczona świadomość klientów na temat odzieży ekologicznej. Wiele osób traktuje ją jako modę, gadżet. Tymczasem to znacznie więcej. Tego typu ubranka charakteryzują się przede wszystkim niezwykłą miękkością, pozwalają skórze dziecka naturalnie oddychać, a przy tym są bardzo trwałe i wytrzymałe w praniu – mówi Modrzejewski. Na zarzut, że dziecko noszące tylko ubranka antyalergiczne jest trzymane pod kloszem i będzie miało problemy zdrowotne, gdy zetknie się z ubraniami „nieekologicznymi”, odpowiada: – Oczywiście trzeba zachować zdrowy rozsądek. Niemniej wiele dzieci jest po prostu na nią skazanych ze względu na coraz częściej występujący problem alergii kontaktowych. 80 proc. ubranek Mon Petit Bébé trafia za granicę. Głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch. Firma wkracza też na rynki grecki i rosyjski. Mniejsza sprzedaż w Polsce wynika m.in. ze stosunkowo wysokich cen ubranek. Byłyby zapewne niższe, gdyby Mon Petit Bébé produkowała ubranka w innych krajach europejskich czy azjatyckich.

– Chcieliśmy, by działo się to w Polsce. To wsparcie rodzimego rzemieślnictwa oraz, nie ukrywajmy, także możliwość większej kontroli – tłumaczy nasz rozmówca. Firma zleca produkcję ubranek szwalni i dziewiarni w województwie mazowieckim, które zatrudniają łącznie 30 osób.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Łukasz
    15.02.2014 18:48
    Przedsiębiorco jestem urzędnikiem i obowiązuje Ciebie moja interpretacja przepisów!
    Prowadzę mały biznes i nieustannie spotykam się ze zmianami przepisów oraz ich dziwnymi (oderwanymi od życia) interpretacjami urzędniczymi. Politycy, urzędnicy państwowi – w Polsce nie da się prowadzić firmy! Wprowadzane przez Was kolejne zmiany przepisów i ich interpretacje są coraz bardziej absurdalne!
    Oto kilka przykładów:
    Państwo nie potrafi sobie poradzić z kilkoma oszustami, którzy wyłudzają vat przy sprzedaży stali, paliw i złomu (tzw. materiałów wrażliwych). Wprowadza więc, od października 2013 roku „odwrotne obciążenie” w handlu materiałami wrażliwymi, które uderzyło we wszystkich posiadających w swojej ofercie tzw. produkty wrażliwe (a są nimi zgodnie z interpretacją urzędników np. blachodachówka , narożniki aluminiowe, profile aluminiowe do systemów karton-gips, siatka ogrodzeniowa itd.). I teraz przykład pierwszego absurdu. Przychodzi klient do sklepu budowlanego i kupuje następujące materiały: 1 worek gładzi, 1 narożnik aluminiowy bez siatki i dwa worki eko-groszku. Co musi zrobić sprzedawca? Dowiedzieć się czy klient kupuje na firmę czy jako klient indywidualny na paragon. Jeżeli na firmę to klient musi wypełnić druczek, że jest płatnikiem vat. Następnie sprzedawca musi zmienić stawkę vat na fakturze przy narożniku aluminiowym na „odwrócone opodatkowanie” i opisać odpowiednio fakturę, żeby był ten fakt widoczny dla Urzędu Skarbowego. Omawiany narożnik aluminiowy kosztuje ok. 2 zł. netto. Następnie sprzedawca musi do eko-groszku dodać odpowiednio wyliczoną akcyzę i zanotować sobie ten fakt, bo będzie trzeba złożyć deklarację do Urzędu Celnego i odpowiednio wyliczoną akcyzę tam uiścić (wartość akcyzy zależy od kaloryczności węgla). Faktura opiewa na jakieś 60 zł… A teraz wyobraźcie sobie, że takich dokumentów jest wystawianych w sklepie ok. 100 na dzień. Wróćmy do absurdu jakim jest określenie materiałów wrażliwych. Zgodnie z interpretacją urzędników materiałem wrażliwym jest blachodachówka, a już blacha trapezowa nie jest! Materiałem wrażliwym są standardowe obróbki blacharskie, a niestandardowe już nie są!!! Proszę powiedzcie mi jakie to są standardowe, a jakie niestandardowe obróbki blacharskie bo prowadząc 10 lat sklepy budowlane tego nie wiem. A teraz wracamy do naszego klienta, który kupuje worek gładzi, narożnik aluminiowy i worek eko-groszku. Jest jeszcze drugi przypadek, kiedy klient kupuje ten sam asortyment na paragon. W takiej sytuacji przy narożniku nie ma odwróconego opodatkowania tylko jest vat 23%, a do eko-groszku nie trzeba doliczyć akcyzy, jednak trzeba wypełnić druk w trzech egzemplarzach z danymi klienta, a następnie złożyć deklarację w Urzędzie Celnym. Druk w trzech egzemplarzach należy przechowywać w firmie przez wiele lat. W najbliższym czasie będę musiał dobudować archiwum (wolałbym dobudować powierzchnię sklepową, bo archiwum generuje jedynie koszty). Czy nowa ustawa dotycząca sprzedaży towarów wrażliwych rozwiązujące problem z nieuczciwymi przedsiębiorcami wyłudzającymi vat? Oni już sprzedają coś innego… Zobaczcie jednak ile jest możliwości popełnienia przez pracownika sklepu błędów na jednym dokumencie sprzedaży i ile dzięki temu można nałożyć kar na pracodawcę!
    W 2013 roku zmieniły się również przepisy w podatku dochodowym. Zgodnie z tą zmianą przedsiębiorca, który nie zapłaci faktury kosztowej w ciągu 30 dni po terminie płatności podanym na fakturze, musi wyksięgować taką fakturę z kosztów. To miała być „pomoc dla małych firm”. I teraz przykład z życia. Mały przedsiębiorca sprzedaje towar do dużej firmy. Duża firma ogłasza upadłość. Mały przedsiębiorca nie otrzymuje zapłaty za wystawioną przez siebie fakturę i nie ma pieniędzy na zapłacenie swojemu dostawcy. Co musi zrobić? Wyksięgować z kosztów niezapłaconą przez siebie fakturę, co powoduje że ma do zapłaty jeszcze większy podatek od sprzedaży do dużej firmy! Przedsiębiorca nie może wyksięgować faktury sprzedaży, za którą nie dostał pieniędzy! Mały przedsiębiorca jest dwukrotnie poszkodowany.!! Nie dostał pieniędzy za fakturę od swojego klienta i dodatkowo musi wyksięgować swoje koszty! Może zamykać firmę i sprzedawać mieszkanie… Jest jeszcze sposób aby zdobyć pieniądze – oczywiście z banku. No to mały przedsiębiorca zaczyna korzystać z usług bankowych takich jak faktoring. Polega to na tym, że bank płaci za fakturę kosztową małego przedsiębiorcy, a przedsiębiorca oddaje te pieniądze do banku z odsetkami po kilku miesiącach. I co się teraz dzieje? Naczelnik jednego z Urzędów Skarbowych interpretuje, że to i tak nie jest faktura zapłacona przez małego przedsiębiorcę, bo zapłacona będzie w momencie oddania tych pieniędzy do banku!!! Czyli i tak trzeba wyksięgować z kosztów fakturę zapłaconą pieniędzmi pożyczonymi z banku!!!! Masakra, idąc tą interpretacją, jeżeli przedsiębiorca ma kredyt obrotowy w rachunku i płaci tymi pieniędzmi za swoje zobowiązania, też powinien je wyksięgować bo to są pieniądze banku, a nie przedsiębiorcy!
    Do tego dochodzi Inspekcja Transportu Drogowego, która jeden mandat nałożony na jeden samochód mnoży razy ilość właścicieli samochodu, a po odwołaniu się anuluje mandat i nakłada 5 razy większy (Jest to niezgodne z Konstytucją – bo prawo nie działa wstecz – ale jest to zgodne z ustawą uchwaloną przez naszych posłów). W moim przypadku z mandatu, który wynosił zgodnie z taryfikatorem 2000 zł. Zrobiło się 10000 zł.!!!
    Nic tylko zamykać firmy, bo jak my tego nie zrobimy to zrobią to za nas politycy i urzędnicy państwowi!
    Jest fajnie, a będzie jeszcze fajniej… To oczywiście nie wszystko… Ale następne przykłady podam za jakiś czas…
    Portal budowlany http://www.mam-sklad.pl – jednym kliknięciem zapytaj o ceny materiałów budowlanych i wybierz najlepszą ofertę!

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie