Polska pustoszeje

Jest dobra wiadomość: za niespełna 50 lat w Polsce będzie o wiele więcej wolnych miejsc na parkingach i w przedszkolach, a kolejka do kolejki na Kasprowy skróci się radykalnie. Jest i zła wiadomość: ta „wolna od tłumów” przestrzeń będzie nas drogo kosztować.

Kultowa scena z „Misia”: warszawskie lotnisko, Polacy wracający z zagranicy wchodzą na wagę. – 115, a powinno być 119 – mówi z wyrzutem celnik, zaglądając w papiery. – Schudłem cztery kilo – tłumaczy się „winowajca”. – Schudliście. Słowem przywozicie do kraju o 4 kilogramy obywatela mniej. A gdyby tak każdy wracał do kraju ze stratą paru kilo? Byłoby nas mniej coraz – Polaków!”. To, co bawiło w filmie Barei, przestaje być śmieszne w rzeczywistości roku 2013. Na lotniskach wracających Polaków wprawdzie nikt nie waży – jednak nie tylko dlatego, że była to filmowa satyra, ale również dlatego, że wracający na stałe do kraju to zdecydowana mniejszość. Ten fakt, w połączeniu z drastycznie niskim wskaźnikiem urodzeń, każe nam zmierzyć się z niewygodną prawdą: Polska kurczy się w tempie zatrważającym.

Według obliczeń Eurostatu do 2060 roku Polskę będzie zamieszkiwało już tylko 31 mln osób – oficjalnie, bo realnie może to być nawet mniej niż 30 mln. Skutki tego procesu („mniej nas coraz”) będą dużo poważniejsze niż względy propagandowe czy prestiżowe.

Straty nie do odrobienia?

W tym roku można spodziewać się aż o 40 tys. więcej zgonów niż urodzeń. Wprawdzie ujemny przyrost naturalny od lat jest w Polsce faktem, jednak będzie to największa różnica w powojennej historii Polski. Demografowie spodziewali się wyraźnej zapaści dopiero za dwa lata, a tymczasem dane z pierwszego półrocza pozwoliły Głównemu Urzędowi Statystycznemu przedstawić taką prognozę już na koniec tego roku. Z kolei według prognoz Eurostatu w 2060 r. w Polsce będzie największy w UE odsetek osób powyżej 65. roku życia. Dziś Polacy w tym przedziale wiekowym stanowią 13,5 proc. społeczeństwa, a za niespełna 50 lat emerytem będzie co trzeci Polak. Kilka dni temu Paweł Kaczmarczyk z Fundacji Ośrodek Badań nad Migracjami (OBMF) powiedział, że polskie społeczeństwo starzeje się znacznie szybciej niż mieszkańcy innych krajów europejskich. Z przedstawionych przez eksperta danych wynika, że obecnie w Polsce odsetek osób w wieku produkcyjnym (od 15 do 64 lat) stanowi około 71 proc. populacji, w 2060 r. będzie to 53 proc. W przypadku średniej europejskiej, odsetek osób w wieku od 15 do 64 lat stanowi 67 proc. populacji, w 2060 r. będzie to 56 proc. Obecnie w Polsce na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym (od 15 do 64 lat); w 2060 r. będą to mniej niż dwie osoby. Co więcej, sytuacja jest już tak poważna, że nawet gdyby nagle w ciągu paru lat wskaźnik dzietności wzrósł gwałtownie do poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń (czyli 2,1 – co oznacza, że na jedną kobietę w wieku rozrodczym przypada ponad dwójka dzieci; obecnie w Polsce wynosi on 1,32), nie ma już szans na zatrzymanie odpowiednio wcześnie procesu zmniejszania się liczby osób w wieku produkcyjnym. Natomiast wspomniany już raport Eurostatu pokazuje, że jedynymi krajami, które w tym samym czasie odnotują wzrost populacji, będą… państwa przyjmujące imigrantów: Hiszpania, Belgia, Francja, Wielka Brytania, Luksemburg, Irlandia i Cypr. A wśród imigrantów w Europie ciągle ważne miejsce zajmują Polacy. W ten sposób, podczas gdy liczba ludności kurczy się w Polsce systematycznie, zyskują na tym nasi europejscy partnerzy. I odwrotu tej tendencji na horyzoncie raczej nie widać.

Cena emigracji

Po pierwsze zwykła logika wskazuje, że malejąca liczba ludności to mniejsze wpływy do budżetu z podatków. A że w budżecie, jak w przyrodzie, nic zginąć nie może, ktoś za tę dziurę zapłaci. Ktoś, czyli ci, którzy tu zostaną. A że będzie ich „mniej coraz”, to i składka będzie „wyższa coraz”. W praktyce oczywiście jest jakaś granica ściągania danin od obywateli (choć pewnie nie dla socjalistów), a zatem po kolejnych podwyżkach np. podatku VAT do 25, 27, może nawet 30 proc. (!), dojdziemy do ściany, czyli z całą pewnością do rosnącej liczby bankructw nie tylko przedsiębiorców. A mniej przedsiębiorców to również mniejsza innowacyjność, a w efekcie w ogóle mniejszy dochód narodowy. Po drugie, wiemy już dobrze (przyznają to nawet ministrowie tego rządu), że w przyszłości nie tak znowu odległej, załamanie się systemu emerytalnego jest całkiem realne: bo po prostu nie będzie komu utrzymać rosnącej grupy emerytów. Po trzecie wreszcie – i jest to wątek mało obecny w debacie o skutkach zapaści demograficznej – mniejsza liczba ludności to także mniejsze znaczenie Polski na arenie międzynarodowej. Nie z powodów „towarzyskich”, tylko choćby z racji traktatów, które ratyfikowaliśmy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • edek
    13.11.2013 08:59
    Dzieci? W tym poje***ym kraju samemu jest ciężko wyżyć a co dopiero wychować i utrzymać dziecko... Ceny mamy jak na zachodzie a wynagrodzenia 5 razy niższe! Czy to jest normalne? W Polsce żeby godnie zarabiać i móc pozwolić sobie na dziecko trzeba być złodziejem albo politykiem, chociaż dla mnie to to samo jeden jak i drugi kradnie
  • bobo
    13.11.2013 09:00
    teraz mam 43 lata a w 2060 mnie nie będzie i mam to głęboko w dużym D. D...pa z tym.
  • jola
    13.11.2013 13:26
    Nikt i nic mnie nie przekona do posiadania potomstwa. Niech sie męczą ci co chcą.Na szczescie mamy wolną wolę.Powodzenia dla wszystkich "matek polek"
  • beny
    13.11.2013 13:27
    teraz mam 43 lata a w 2060 mnie nie będzie i mam to głęboko w dużym D. D...pa z tym.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie