Sasi z Siedmiogrodu

Siedmiogrodzcy Sasi Mieszkali na tej ziemi przez 900 lat. W 1989 roku było ich jeszcze ponad 100 tys. Po rumuńskiej rewolucji prawie wszyscy wyjechali do Niemiec. Bajkowe wsie, kolorowe domy z dachami krytymi dachówką i ponad 100 warownych kościołów, które zbudowali, obracają się w ruinę.

Mieszkają w czterech wsiach: Seleuş, Daneş, Rondola, Nou Săsesc. Zostało ich już tylko 13 tysięcy. Spotykają się w każdą niedzielę. Co tydzień w innej wsi. Dzięki temu ławki w ich kościołach nie pokrywają się kurzem. Ale z każdym rokiem jest ich coraz mniej. W Seleuş, czyli saskim Gross Allisch, mieszka obecnie 60 Sasów. W 1990 r. wyjechało stąd do Niemiec 1700 osób. Pozostawili albo sprzedali za bezcen domy, ziemię, gospodarstwa. Wybuch wolności przyniósł saskiej społeczności większe straty niż dwie wojny światowe. W I wojnie poległo 28 poborowych z Seleuş, w drugiej – 80.

Samotność w Seleuş

Szefową parafialnej wspólnoty jest Elfriede Hermann. Wywodzi się z zasłużonej dla wsi rodziny. Trzej jej przodkowie byli tu pastorami. Elfriede stara się o ocalenie tego, co po Sasach pozostało, przede wszystkim kościoła i cmentarza. – Nasza wieś nadal pielęgnuje wszystkie tradycje – mówi. – Oczywiście nie wszystko da się zrobić tak jak dawniej, ale próbujemy. W kościele zatrudniamy Elizabetę Fodor, która sprząta i dba o kwiaty na dziedzińcu. Andreas Kutesch, nasz dzwonnik, bije w dzwony w każdą sobotę o 12.00 oraz w niedzielę na Mszę. A kiedy któryś z tych, co są w Niemczech, umiera, wtedy my, w Gross Allisch, bijemy w dzwony, tak jakby zmarł tutaj. Wśród tych, którzy wyjechali, jest brat Elfriede z rodziną. – Czemu ja zostałam? Dobre pytanie. Może dlatego, że tata nie chciał wyjechać. A może dlatego, że chciałam tutaj zostać. Czasami czuję się osamotniona… Nie jestem blisko brata, ciotek, wnuków.

Do niedawna Seleuş miało swojego pastora rezydenta. Była nim Agnes Köber. Była 39. duszpasterzem od czasów Michaela Donnera, który w 1425 r. został pierwszym kapłanem w Gross Alisch. Jej ojciec, doktor Berthold Kober, był tu pastorem w latach 1978–1990. Poprzednicy dobrze zapisali się w historii. Wielebny George Albert Schaser 8 września 1944 r. uratował życie mieszkańców. Tego dnia rumuńscy żołnierze w odwecie za uprowadzenie przez wycofujący się Wehrmacht prawosławnego popa chcieli rozstrzelać wszystkich Sasów we wsi. Zrobiliby to, gdyby pastor Schaser nie wytłumaczył im, że pastor wart jest popa – i że to on powinien zapłacić cenę własnym życiem. Wywieziony ciężarówką spod plebanii, opłakany przez parafian, wrócił pobity po dwóch dniach. Zmarł tuż przed rewolucją, w 1989 roku. W czasie rozmowy zimą 2012 r. Agnes Köber nie ukrywała przywiązania do rodzinnej wsi. – Tu przyszłam na świat i spędziłam dzieciństwo. Tu zmarli moi rodzice. Dorastałam wśród tych ludzi i bawiłam się z ich dziećmi, które później wyjechały do Niemiec. Pełniła posługę w siedmiu wsiach. Nie miała chrzcin. Tylko pogrzeby. Otoczona duszną atmosferą przemijania, postanowiła wyjechać do Niemiec.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie