Chcę zostać Ukraińcem

Między Agnieszką a Andrijem Ostapczukami idzie ich dwuipółroczna miłość polsko-ukraińska – Martusia. – Kiedy zamieszkałem w Polsce, nie myślałem o przeszłości naszych krajów – mówi Andrij. – Tylko wyłącznie o żonie, Agnieszce.

Agnieszka: – Kiedy mówię, że mój mąż jest Ukraińcem, rozmówcy przez chwilę nie wiedzą, jak zareagować. Jedna z koleżanek wyszła za Włocha, druga za Amerykanina, ale mąż z Ukrainy to jakby przybysz z innego świata.

Andrij: – Pamiętam, jak po naszym ślubie tata Agnieszki, Janusz, zaczął mnie uświadamiać, że tak jak w amerykańskich filmach mafię kojarzy się wyłącznie z Włochami, tak w Polsce – z Ukraińcami. Nie mogłem się temu nadziwić. W czasie wydarzeń w Kijowie przeczytałem w internecie komentarz jakiejś dziewczyny, że ma uraz do Ukraińców, bo wyrządzili krzywdę jej dziadkom, ale mimo stoi po stronie walczących o wolność na Majdanie. Dotknęło mnie to, że chociaż mnie nie zna, jest do mnie uprzedzona. Miałem zamiar ją zapytać, czy gdyby przeszła operację i gdyby się, okazało, że lekarz, który uratował jej życie, był Ukraińcem, to nadal chowałaby ten uraz?


Agnieszka: – Moi rodzice od razu pokochali Andrija, ale i mnie przypomnieli, że w Polsce panują antyukraińskie stereotypy. Że ludzie pamiętają rzeź wołyńską, uważają, że Ukraińcy mają czarne podniebienia. Moja babcia, która się modliła o dobrego męża dla mnie, pewnie by się nie cieszyła, że znalazłam sobie chłopaka z Ukrainy. Ludziom z mojego pokolenia Ukraina kojarzyła się ze Stadionem Tysiąclecia, niedostatkiem, europejskim trzecim światem. Z dzieciństwa pamiętałam, że od Ukraińców można było tanio kupić na bazarze radzieckie narzędzia. Dopiero przy okazji wydarzeń na Majdanie po raz pierwszy odkryłam, jak jawną niechęć do Ukraińców mają moi rodacy. Kiedy moja siostra zawiadamiała w internecie o Mszy św. za walczącą Ukrainę, przeżyłam szok, czytając słowa kogoś, kto trafił na tę informację: „Co się będziecie za nich modlili? Oni wymordowali Polaków na Wołyniu”. Wyrosłam w domu, gdzie o okupantach nie mówiło się „Niemcy”, ale hitlerowcy, a morderców Polaków na Wołyniu nie nazywano Ukraińcami, ale nacjonalistami ukraińskimi. W każdym narodzie są ludzie dobrzy i źli. Byłam zszokowana, że część naszego społeczeństwa przenosi zły czyn jakiejś grupy na cały naród, z którego pochodzi. Nikt z nas nie wybierał sobie przodków i nie możemy odpowiadać za ich czyny.

Andrij: – Dziś Polska najbardziej ze wszystkich krajów wstawia się za Ukrainą. To znak, że Polacy zrozumieli, iż nastał nowy czas. Już nie mówią: „Jeżeli to Ukrainiec, to pójdę dalej i pomogę komuś innemu”, ale widzą człowieka w potrzebie.

Agnieszka i Andrij poznali się w Fastowie, mieście Andrija. Agnieszka, zaangażowana w duszpasterstwo dominikańskie w Krakowie, jeździła tam kilka lat jako wolontariuszka do pomocy ojcom dominikanom pracującym wśród dzieci ulicy. – W tamtejszym kościele znajduje się słynący łaskami obraz Jezusa Fastowskiego – mówi. – Ile ja się przed nim namodliłam o dobrego męża. Na karteczkach pisałam intencje i wrzucałam do skrzyneczki. Aż mnie wysłuchał.

Kim jesteś?

Andrij urodził się w 1988 roku w Usołach Sibirskich w obwodzie irkuckim na Syberii. – Mój tata Serhij służył w siłach obrony przeciwpowietrznej i przerzucono go tam z jednostką wojskową. Gdy nastała wolność, wróciliśmy na Ukrainę do Żytomierza, a potem do Fastowa. Kiedy w 1994 roku zaczął studiować budownictwo w Kijowie, zdecydował się na dojazdy na uczelnię. – Każdego dnia robiłem półtorej godziny w jedną i w drugą stronę, ale uważałem, że akademik to taki mały Babilon. Jego rodzice byli niewierzący, ale żeby stało się zadość tradycji, ochrzcili go w Kościele prawosławnym. – Kiedyś zaprosił mnie do swojego domu starszy kolega. Okazało się, że jest protestantem. Zaczęliśmy rozmawiać o sensie życia. Równolegle trafiłem do duszpasterstwa oo. dominikanów. W naszym postkomunistycznym miasteczku nie było co robić, a przy kościele stale coś się działo. Znajomy protestant uczył mnie stawiać pytania, a u dominikanów słyszałem odpowiedzi. Przeżywałem prawdziwą burzę mózgu. Pamiętam moment, kiedy wieczorem położyłem się spać, ale po chwili zerwałem się, uklęknąłem i zmówiłem swoje pierwsze świadome „Ojcze nasz”. Wtedy poczułem, że wierzę. Z jednej strony byłem spokojny, a z drugiej poddenerwowany, że nadchodzą zmiany, bo już nic nie będzie takie, jak było. Pomagałem ojcom w duszpasterstwie, grałem w zespole muzycznym podczas Eucharystii i w czasie rekolekcji. Rodzice na początku ucieszyli się, że nie ćpam, nie piję, ale potem zaczęli kręcić nosem, że tak dużo czasu spędzam przy kościele. Kiedy moja wiara zaczęła zamieniać się w czyn, zaczęli mnie krytykować i trzeba było jej bronić. Przestałem też spotykać się z przyjaciółmi, dla których mój nowy tryb życia był nieodpowiedni. Wszystko zmieniło się o 180 stopni. Kiedy o. Michał Romaniw założył dom dla dzieci ulicy z rodzin patologicznych, natychmiast zgłosiłem się do pomocy.

Agnieszka: – Ojcom dominikanom w Fastowie pomagałam wcześniej niż Andrij. Po raz pierwszy przyjechałam tam w 2005 r., a on zaczął być wolontariuszem w 2008 r. Bywałam tam średnio trzy razy w roku. Zafascynowali mnie tamci ludzie, inni niż u nas. Tu miałam kolegów z elitarnych liceów, z dobrych domów. Bardziej niż wiara liczyło się dla nich to, czy ktoś jest oczytany, jakie ogląda filmy. Dla młodych na Ukrainie najważniejsze było, kim jesteś i w co wierzysz. Zostałam ogólnopolską koordynatorką wyjazdów do Fastowa. Studiowałam pedagogikę i psychologię, więc miałam przygotowanie, żeby pomagać dzieciakom. W 2008 r. przyjechałam tam z koleżanką, żeby prowadzić z nimi warsztaty. Dotąd myślałam, że miłość od pierwszego wejrzenia to wymysł literacki. A zakochałam się, kiedy Andrij pierwszy raz spojrzał mi w oczy.

Andrij: – Byłem wtedy zbyt młody. Miałem 20 lat, a Agnieszka 23. Poza tym nie znałem polskiego i miałem dziewczynę.

Agnieszka: – Pod pozorem, że chcę zrobić zdjęcia zespołowi, w którym grał Andrij, pstrykałam foty tylko basiście, czyli jemu. Ale za dwa dni musiałam wracać do domu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Chocim
    15.04.2014 10:58
    Jaką rolę ma odgrywać ten wywiad z dwojgiem nie do końca poinformowanych ludzi? Chyba tylko kształtowaniu opinii według pewnych założeń. Pani, która zna Ukrainę ze stereotypów i przekazu medialnego, a przemawiają przez nią bardziej uczucia niż wiedza.

    Spytajmy o zdanie ludzi, którzy rzeczywiście coś o tym wszystkim wiedzą. Jakoś tak dziwnie, w mediach nie dopuszcza się do głosu Polaków z Ukrainy, a znają oni Ukrainę naprawdę. Tylko jest pewien kłopot, mówią rzeczy bardzo niewygodne.

    Bardzo polecam wywiad z ks. Bajcarem na temat sytuacji Polaków na Ukrainie:
    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/73597,ukraincy-wykorzystuja-dobre-intencje-polski-i-polakow.html

    Ciekawa i jakże inna od obrazu serwowanego nam w mediach analiza wypadków na Majdanie:
    http://www.naszdziennik.pl/swiat/66384,dokad-zmierza-ukraina.html

    W sprawie Ukrainy rząd Polski i znaczna część opozycji popełnili karygodne błędy, których skutkiem jest obecna próba podziału tego kraju i wzrost znaczenia banderowców z Prawego Sektora i Swobody. Czyli mamy to, co najgorsze. A dlaczego, bo brali medialną propagandę za rzeczywistość. I tak kłamca sam siebie w końcu okłamuje. To jest ciekawe zjawisko, znane zresztą z czasów komunizmu.
  • Ewa
    15.04.2014 22:23
    A ja chcę zostać Ukrainką, Aga jak sobie z tym poradzić bo nie bardzo mi idzie z bardzo przystojnym Panem U.
  • dobrotolubije
    16.04.2014 09:01
    miłość wszystko zwycięża!..niestety niektórzy wolą żyć nienawiścią i nie chcą posłuchać słów Pana: "Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"..szczęść Boże Agnieszcze i Andrijowi, serdecznie pozdrawiam! /kri
  • Patty
    23.06.2014 17:53
    Widać, że to Ukrainka, która urodziła się w Polsce- jest bardzo brzydka :D
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie