Wodna autostrada

Polska kiedyś sięgała od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego. Dzięki odtworzeniu drogi wodnej E-40 te dwa akweny mogłyby być połączone.

Symbol E40 to oznaczenie jednej z najważniejszych europejskich dróg łączących Wschód z Zachodem. Zaczyna się we francuskim Ca- lais, biednie przez Belgię, Niemcy, Polskę, Ukrainę, Rosję i kilka byłych republik radzieckich. Kończy się w Kazachstanie, konkretnie na granicy z Chinami. Polska część tej trasy to autostrada A4 przebiegająca m.in. przez Wrocław, Katowice i Kraków. E40 to jedna z najdłuższych, o ile nie najdłuższa, tras na kontynencie. Mierzy 8 tys. kilometrów. Jest także jedną z najważniejszych. Za kilka lat drogowej E40 urośnie konkurentka, a może bliźniaczka, czyli wodna trasa E40. Nie mniej ważna, choć łącząca raczej Północ z Południem. Dzięki niej barką, kajakiem, żaglówką czy statkiem będzie można przepłynąć z Morza Czarnego do Bałtyku. Z Odessy do Gdańska.

Ciszej, taniej, ekologiczniej
Trwają prace nad odtworzeniem drogi wodnej od Morza Czarnego po Bałtyk (...). E40 to wspólny polsko-białorusko-ukraiński projekt. Wodna E40 nie będzie tak prosta jak jej drogowa odpowiedniczka. Patrząc od południa, z Morza Czarnego, konkretnie z Odessy, najpierw Dnieprem poprowadzi do Kijowa. Później przez Białoruś rzeką Prypeć przez miasto Pińsk aż do granicy z Polską. Po naszej stronie Bugiem do Wisły, a Wisłą przez Gdańsk do Bałtyku. Z pieniędzy pozyskanych z funduszy europejskich, ale także z krajów, które biorą udział w projekcie, ma zostać odtworzona jedna z najdłuższych międzynarodowych dróg wodnych w Europie. Choć „odtworzona” to może złe słowo, bo sugerujące, że kiedyś, w przeszłości, E40 była dla transportu w pełni drożna. Nigdy nie była. A szkoda. Wisłą kiedyś transportowano znacznie więcej niż dzisiaj. To nie tylko problem naszej największej rzeki. W Polsce żegluga towarowa umiera. Gdy mowa o odtworzeniu, raczej chodzi o to, by rzeki, które mają ogromny potencjał transportowy, połączyć ze sobą. Na sporych odcinkach wodna E40 jest gotowa do użytku. Tak jest chociażby z Dnieprem. Na innych konieczne będzie wykonanie pewnych prac (tak jest np. z Wisłą). Najwięcej inwestycji trzeba przeprowadzić na Bugu.

Transport rzeczny jest najtańszym i najbardziej ekologicznym ze wszystkich rodzajów transportu masowego. Budowa nowej autostrady czy drogi szybkiego ruchu oznacza nie tylko inwestycję finansową, ale często także sporą zmianę dla społeczności miejscowości, przez które nowa droga prowadzi. Ten sam problem dotyczy przerabiania (np. poszerzania, budowania mostów czy nowych skrzyżowań) dróg już istniejących. W przypadku transportu rzecznego tych problemów po prostu nie ma. Pogłębianie rzeki, budowanie śluz czy umacnianie brzegu nie jest dla lokalnych społeczności żadnym utrudnieniem. I jeszcze coś. Transport rzeczny jest cichy. A to ma zasadnicze znaczenie z punktu widzenia mieszkańców okolic takich szlaków transportowych.

Połączenie Bałtyku z Morzem Czarnym oprócz walorów ekologicznych miałoby także ważny aspekt turystyczny. A przeładowanie części towarów z TIR-ów na barki znacząco zwiększyłoby także bezpieczeństwo na drogach.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie