Owad z konopi

Kilkumetrowego żuka można się przestraszyć, ale nie  w Jantarze. Tu insekty są przyjazne i opowiadają o swoim życiu.

Miejscowość Jantar znana jest z pięknej plaży i ściągają do niej turyści z całej Polski. Oddalona o ponad 100 km od Olsztyna, w sezonie pęka w szwach. Coś dla siebie mogą tam znaleźć nawet ci, którym leżenie plackiem na piasku nie w smak. Oto dwa lata temu powstał tam park owadów „Art. Inwazja Owadów”. Zaproszenie skierowane jest głównie do dzieci, ale nikt, kto tam zaglądnie, nie będzie żałował, zgodnie z tamtejszą dewizą: „Park dla ludzi odważnych, twórczych i ciekawych świata”.

Pchnięcie kulą... żuka

– Jedną z atrakcji jest sala entomologiczna, gdzie można zobaczyć żywe owady z różnych stron świata. Mamy też gabloty z eksponatami. Wiele owadów jest tak spreparowanych, że można je oglądać pod lupą. Na środku stoi stół, na którym znajdują się różne ciekawostki, np. galasy (narośl na roślinach powstała po złożeniu na niej owadzich jaj – red.) – mówi Magdalena Natkańska. Dzieci z zainteresowaniem słuchają wykładu i chętnie zadają pytania. Można także wziąć na rękę patyczaka i dowiedzieć się, jak powstaje jedwab. Wszyscy z ostrożnością przyglądają się skorpionom i dziwią się, że prawdopodobieństwo ataku z jego strony wynosi ledwie 0,003 proc. Po parku można spacerować i stopniowo odkrywać kolejne atrakcje. Pomocny jest przewodnik – osoba lub książeczka. Na trasie zwiedzania stoją ogromne figury owadów, wykonane metodami recyklingowymi. Atrakcją są także tory sprawnościowe dla dzieci. Tor żuka wymaga na przykład przepchnięcia ogromnej kuli przez plac z przeszkodami. Zorganizowano też rodzinne kino, gdzie dzieci mogą oglądnąć animacje na temat życia owadów. Rok temu wystawiano codziennie przedstawienie, w którym grało czterech aktorów. Niestety, zainteresowanie nie było duże, bo był to dodatkowy wydatek dla zwiedzających.

Zaczęło się na scenie

– Początki tego parku sięgają jednego z projektów, który przeprowadziliśmy wspólnie z mężem. Od wielu lat zajmujemy się pisaniem i realizacją projektów edukacyjnych. Jednym z nich było „Lato w teatrze”; realizowaliśmy go dwa razy. Na zakończenie został odegrany spektakl Maliny Prześlugi, którego bohaterami były owady – wspomina Magdalena Natkańska. To był pierwszy impuls. Trzy lata temu Natkańscy zamieszkali w Mikoszowie. Stwierdzili, że warto założyć sezonowy biznes, zgodny z ich predyspozycjami. A podchodzą do życia w sposób kreatywny i twórczy. Radosław jest tancerzem, reżyserem i choreografem. Magdalena z wykształcenia jest filologiem, ale... – Kiedy prowadzę wykład na temat owadów, słuchacze mówią, że na pewno jestem biologiem. A tu chodzi przede wszystkim o pasję – zapewnia. – Dwa lata temu usłyszeliśmy od naszej rodziny o parku owadów niedaleko Łodzi. Pojechaliśmy do Ujazdu i były tam duże figury owadów. Postanowiliśmy zrobić podobny projekt, tylko nieco bardziej rozbudowany, u nas – mówią Natkańscy.

Dom z palet

Oprócz wiedzy o owadach szerzą także ideę recyklingu. Nie lubią konsumpcyjnego podejścia do rzeczywistości. Uczą dzieci w sposób twórczy i zgodny z naturą przeżywać każdy dzień. Wiele rzeczy wykonują sami, nie korzystając ze sklepów. – Po pierwsze dzieci uczą się kreatywności, po drugie nie trzeba wydawać pieniędzy i po trzecie spędzamy wspólnie czas – wymienia Magdalena Natkańska. Takie podejście było również jednym z punktów wyjściowych tworzenia parku. W miejscu, gdzie on się znajduje, nie można stawiać budynków na stałe związanych z gruntem. W planie zagospodarowania przestrzennego postawione zostały takie wymogi. W ten sposób wymyślono, że podstawą parku będą drewniane palety, które zostały wykorzystane na wiele różnych sposobów. Zrobiono z nich między innymi meble i płot.

Zazwyczaj duże figury owadów są robione na zamówienie i mogą kosztować nawet 50 tys. zł. W Jantarze wykorzystano różne metody recyklingu i tak powstały wspaniałe podobizny insektów. W maju 2013 r. rozpoczęto prace przy budowie, a 30 czerwca wszystko było już gotowe na przyjęcie zielonych szkół. Na początku powstała wersja podstawowa, którą powiększono o kilka atrakcji w tym roku. Przy budowie parku zaangażowana była cała rodzina. Wiele elementów wykonały dzieci.

Największy szkodnik świata

W drugim roku funkcjonowania parku jest duże zainteresowanie. Średnio pojawia się ponad 100 gości dziennie. Od maja tego roku przyjechało 40 grup. – Najbardziej wartościowy był wykład. Dzieci mogły dowiedzieć się podstawowych rzeczy o świecie owadów. Ważne było również prezentowanie żywych insektów. Mogły wziąć na rękę patyczaka – mówi Angelika Pawłowska z Klebarka Wielkiego, opiekunka grupy kolonijnej. Dzieci wychodzące z parku są podekscytowane tym, co przeżyły. Oprócz wielkich figur można było obejrzeć kopiec z napisem „Największy szkodnik świata” i... zobaczyć w lustrze swoją twarz. Wielkim wyzwaniem jest pokonanie siatki pajęczej zrobionej ze sznurków. – Jestem tu po raz pierwszy i zainteresowało mnie przede wszystkim to, że tak wiele rzeczy jest wykonanych z naturalnych materiałów. Jeden owad jest z konopi. Na torze żuka zrobiliśmy zawody na czas – kto szybciej przepchnie gumową kulę. Ogólnie ciekawa sprawa – mówi 15-letni Kacper.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| SPOTKANIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie