Totalitarna lewica

Polska lewica dąży do realizacji swoich celów metodami stosowanymi w systemach totalitarnych, a wiele założeń ideologicznych czerpie z nazizmu i komunizmu.

Lewica oskarża katolików, że dążą do wprowadzenia państwa wyznaniowego. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – to ona przystąpiła w ostatnim czasie do bezpardonowego ataku na Kościół, stosując metody i argumentację używane w systemach totalitarnych. Ich celem jest wyeliminowanie katolików z życia publicznego.

Kult postępu

Kluczowym pojęciem dla systemów totalitarnych jest „postęp”. Takie słowa jak zmiana, modernizacja, odbudowa, rewolucja, nowy ład itp. są stałymi składnikami wystąpień ich przedstawicieli. Oczywiście nadawana jest im różna treść, ale wspólnym elementem jest krytyka istniejącej rzeczywistości i zastąpienie jej nową. Hitler odrzucał demokrację i dążył do wprowadzenia nowego społeczeństwa, jednolitego rasowo, realizującego swoje aspiracje w zdobywaniu „przestrzeni życiowej” dla „rasy panów”. Komunizm zakładał „obalenie przemocą całego dotychczasowego ustroju społecznego” (Manifest Partii Komunistycznej), zbudowanie społeczeństwa bezklasowego, wspólnej własności środków produkcji i sprawiedliwy podział dóbr. Polska lewica również posługuje się różnymi odmianami pojęcia „postęp”. Za dominujące można uznać słowo „modernizacja”. Nie odnosi się ono do kwestii ekonomicznych, lecz obyczajowych. Komunistyczna równość społeczna została zastąpiona „rewolucją obyczajową”, której celem jest m.in. wprowadzenie aborcji, eutanazji, eugeniki czy ideologii gender. Warto uświadomić sobie, że naszą lewicę z XX-wiecznymi totalitaryzmami łączą nie tylko ideologia postępu, ale także realne rozwiązania. Jednym z najbardziej haniebnych rozdziałów w dziejach ludzkości jest eugenika. Zakłada ona m.in. eliminację ze społeczeństwa ludzi, którzy zostaną uznani za niepożądanych, np. chorych czy przestępców. W drastyczny sposób realizował ją Hitler, który dążył do stworzenia „czystej rasy germańskiej”.

Jak silnie jest w polskiej lewicy zakorzeniona mentalność eugeniczna, świadczy niebywała agresja wobec prof. Bogdana Chazana, który odmówił zabicia chorego nienarodzonego dziecka. Skandalem jest rządowy projekt ustawy o in vitro, przygotowany przez znanego z lewicowych poglądów ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Regulacja ta  m.in. zezwala na selekcję płciową zarodków w przypadku, gdy pozwala to uniknąć choroby dziedzicznej, nie precyzując, o jakie choroby chodzi. Przewiduje również selekcję zarodków pod kątem choroby genetycznej. To eugenika w czystej postaci.

Wyeliminować wroga

Sposobem na konsolidację społeczeństwa w państwach totalitarnych jest wskazanie wroga, „kozła ofiarnego”, na którego zrzuca się odpowiedzialność za wszelkie dotychczasowe problemy i wskazuje jako główną przeszkodę w realizacji nowego ładu. W nazizmie byli to Żydzi, w komunizmie kapitaliści i obszarnicy. Dla naszej lewicy takim wrogiem jest Kościół katolicki, jego członkowie (we wspomnianych wcześniej totalitaryzmach Kościół był eksterminowany, ale nie jako główny wróg). W naszej rzeczywistości diagnoza lewicy jest jak najbardziej trafna. Rzeczywiście katolicyzm stoi na drodze „rewolucji seksualnej”, dlatego jej luminarze go zwalczają. W totalitarnych państwach rozprawa z wrogiem miała kilka etapów: fałszywe oskarżenia, ograniczenie praw prowadzące do wykluczenia z życia publicznego (np. ustawy norymberskie), zamykanie do więzień czy obozów, wreszcie eksterminacja. W Polsce jesteśmy na etapie fałszywych oskarżeń i prób wykluczenia z życia publicznego. Lewica wmawia katolikom fundamentalizm religijny. Jako dowód podaje m.in. wypowiadanie się biskupów i katolików świeckich w sprawach publicznych, otwarte deklarowanie wiary czy obronę klauzuli sumienia. Tymczasem wszystkie te zachowania są normalnymi elementami demokratycznego społeczeństwa, w którym każdy podmiot i obywatel mają prawo do wypowiadania swojej opinii i do życia zgodnie ze swoimi przekonaniami. Jedynym ograniczeniem jest tu przestrzeganie prawa. Kwestionując zasadę wolności religijnej czy wolności sumienia, lewica występuje przeciwko istocie pluralistycznego społeczeństwa, w którym każdy ma równe prawa. Fałszowanie rzeczywistości ma wzbudzić strach przed Kościołem, pokazać go jako wroga wolności, choć jest dokładnie odwrotnie. Wpis na blogu red. Moniki Olejnik: „Hurra! Hanna Gronkiewicz-Waltz wyrzuci profesora Chazana z pracy. Nie będzie dyrektorem szpitala” jest dobrą ilustracją procesu wykluczenia katolików z życia publicznego, chyba że nie będą się ujawniać. Innym przykładem tego zjawiska są nieustanne postulaty dymisji wiceministra sprawiedliwości Michała Królikowskiego, który otwarcie deklaruje, że w życiu zawodowym kieruje się wiarą. W rewolucyjnym zapale lewica idzie jeszcze dalej i wprost formułuje opinie, które wpisują się w mentalność rodem z PRL. Profesor Marcin Król twierdzi, że „funkcjonariusz publiczny, a tym bardziej urzędnik, nie ma sumienia”. Atak na sumienie nie jest przypadkowy, gdyż to właśnie dzięki niemu możemy ocenić, co jest dobre, a co złe. Lewica dąży do tego, aby człowiek takiego rozróżnienia nie dokonywał, wówczas zaakceptuje wszystko, łącznie z komorami gazowymi i sowieckimi łagrami, a obecnie holocaustem nienarodzonych.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie