Japonia inna, niż się wydaje

Niezrozumiały i nieprzystępny dla Europejczyków kraj o niebotycznych kosztach życia. Roboty i zaawansowana technologia na każdym kroku. Naród dziwaków całkowicie pochłoniętych komiksami i grami komputerowymi. Prawda to czy tylko mit?

Ze względu na odległość niewielu podróżników podejmuje wyzwanie zweryfikowania opinii i przekonania się na własne oczy, jak wygląda Kraj Kwitnącej Wiśni. Podróż i pobyt w Japonii może być jednak tańszy, niż się wydaje. A wnioski z wizyty są naprawdę zaskakujące.
 

Drogo, ale nie dla turystów

Zainteresowani podróżą do Japonii mogą łatwo wystraszyć się pobieżnym rozeznaniem cen. Zorganizowane wycieczki zaczynają się od 12–13 tys. zł za osobę. Tokio z kolei od wielu lat sytuuje się na podium najdroższych miast świata pod względem kosztów utrzymania. Turyści indywidualni bez problemu będą jednak w stanie ponaddwukrotnie obniżyć wydatki na wyprawę względem ofert biur podróży. Dzięki internetowym wyszukiwarkom połączeń lotniczych realne jest znalezienie lotu do Tokio i z powrotem za mniej niż 3 tys. zł od osoby i to w bardzo wielu wariantach m.in. przez Helsinki, Moskwę albo Wiedeń. Jedynym warunkiem jest rezerwacja lotu z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Problemów nie ma też z noclegiem. W internecie spokojnie znajdziemy oferty wygodnych hoteli w cenach ok. 300 zł za noc w dwuosobowym pokoju lub jeszcze tańsze w wieloosobowych salach hosteli.

W Japonii można zjeść bardzo drogo. Tokio ma najwięcej na świecie restauracji nagrodzonych gwiazdkami Michelin. Lecz znalezienie dobrego obiadu za 1000 jenów (czyli ok. 30 zł) nie nastręcza kłopotu. Jeżeli komuś nie przeszkadza jedzenie przy wspólnym stole z siorbiącymi sąsiadami (nie jest to w Japonii żaden nietakt), to za równowartość niecałych 10 zł można w ulicznym barze zjeść pyszny ramen – bulion z makaronem, jajkiem i wkładką mięsną.

Wygórowane koszty życia to problem stałych mieszkańców. Bardzo dużo płaci się za wynajem mieszkania, parkowanie, korzystanie z autostrad i publicznego transportu.

Co ciekawe, japońskie koleje mają rozbudowany system zniżek wyłącznie dla obcokrajowców. Jazda superszybkim pociągiem Shinkansen bardziej opłaca się turystom niż miejscowym.
 

Technologia w fazie dojrzałej

Jedno z najważniejszych skojarzeń na temat Japonii dotyczy zaawansowanych technologii. Telewizje prezentują materiały o coraz bardziej wymyślnych robotach, samochodach i sprzętach domowych. Nie sposób jednak potwierdzić, że technika zdominowała codzienne życie w Japonii. Samochodów hybrydowych jest mniej niż na zachodzie Europy. Dominują charakterystyczne małe autka o pudełkowatych kształtach. Superszybkie pociągi nie są już wyłączną domeną Japończyków. Nawet słynne roboty są na razie głównie atrakcją turystyczną – można kupić bilety na mecze lub… pokazy taneczne w wykonaniu maszyn.

Tajemnica technologicznego sukcesu Japonii nie tkwi w efektownych nowinkach, lecz w wyjątkowym doświadczeniu wdrażania nowoczesnej infrastruktury. Pociągi Shinkansen udoskonalane są już od pół wieku, podobnie jak gęsta sieć autostrad. Rekordy prędkości na torach i najśmielsze projekty inżynieryjne to obecnie domena Chińczyków. O wiele bardziej należy jednak docenić fakt, że japoński system transportu jest w stanie codziennie obsłużyć mieszkańców największego na świecie zespołu miejskiego Tokio–Yokohama. Zamieszkuje go niemal tyle ludzi co całą Polskę – prawie 37 mln. Największy tokijski dworzec kolejowy – Shinjuku – to podziemny moloch o 200 wejściach i wyjściach, z którego codziennie korzysta 3,5 mln ludzi. A ekspres w godzinach szczytu kursuje na 515-kilometrowej trasie Tokio–Osaka co 5 minut.

Sprawna komunikacja nie byłaby możliwa bez wrodzonej dyscypliny Japończyków. Błyskawicznie i karnie potrafią utworzyć kolejki oczekujących, a w godzinach szczytu bez słowa sprzeciwu pozwalają się upychać do wagonów metra. Na stacjach w Tokio zajmują się tym wykwalifikowani pracownicy w specjalnych mundurach i białych rękawiczkach. Całoroczna średnia opóźnienia wszystkich japońskich pociągów wynosi…. 36 sekund.
 

W krainie uprzejmości

Codzienne życie Japończyków cechuje wszechobecna grzeczność, podkreślana głębokim ukłonem dla każdego rozmówcy, klienta w sklepie i petenta w urzędzie. Czasem przybiera to formę zabawną dla obcokrajowców. Sprzedawcy podczas kasowania towarów wykonują zadziwiającą ilość ukłonów oraz grzecznościowych formułek. Melodyjnych, aczkolwiek zupełnie niezrozumiałych i mogących wprawić w lekką konfuzję. Jeżeli więc zwracamy się do Japończyków z jakąś sprawą, doświadczymy ujmującej uprzejmości.

Mimo że do Kraju Kwitnącej Wiśni dociera niewielu turystów, ich obecność jest Japończykom całkowicie obojętna. Można spędzić cały dzień w milionowych metropoliach ze świadomością, że zupełnie nikt nie zwraca na nas uwagi. Lecz nie oznacza to niechęci. Raczej skupienie na swoich sprawach i poszanowanie prywatności, bardzo charakterystyczne dla tej nacji. Dodatkowo japońska obojętność wobec obcych, połączona z obecnością licznych służb mundurowych, sprawia, że turysta czuje się tu naprawdę bezpiecznie.

Oprócz wrodzonego dystansu barierą w nawiązaniu bliższych kontaktów z Japończykami jest także słaba znajomość języków obcych. Pewnym usprawiedliwieniem jest konieczność opanowania przez nich aż pięciu alfabetów, w których zapisywany jest japoński. Znajomość angielskiego jest jednak niezbędna turystom odwiedzającym Kraj Kwitnącej Wiśni, gdyż mogą przynajmniej zrozumieć komunikaty i informacje wyświetlane w hotelach i środkach transportu. Na porozumienie się w innym języku obcym niż angielski lub chiński nie ma co liczyć.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie