Trzy niebezpieczeństwa

Wyobraźmy sobie, że Rosja całkowicie zakręca nam kurek z gazem. Nagle w naszych rurociągach jest o 70 proc. gazu mniej, niż być powinno. Ten scenariusz nie jest polityczną fikcją. Jest całkiem realny. I co wtedy?

Jeszcze kilka lat temu nasza sytuacja byłaby tragiczna. Dzisiaj wciąż nie możemy czuć się komfortowo, ale przesadą byłoby twierdzenie, że jesteśmy pod ścianą. Mamy prawie dwukrotnie więcej gazu w magazynach, mamy też kilka nowych połączeń z Niemcami i Czechami. Gdy w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy ruszy gazoport, nasza sytuacja ulegnie znaczącej poprawie. Całkowicie uniezależniłoby nas jednak wydobycie gazu z pokładów łupkowych.

Dążenie do niezależności energetycznej (ze szczególnym naciskiem na dostawy gazu ze wschodu) może jednak napotkać na komplikacje. Główne niebezpieczeństwa są trzy.

Pierwsze wynika z traktatów, jakie podpisaliśmy i cały czas podpisujemy w związku z realizacją wspólnej polityki klimatycznej w Unii. Bruksela chce, żeby gaz zastąpił węgiel.

Drugie spowodowane jest zaangażowaniem rosyjskiego kapitału w budowę terminalu LNG (nazywanego gazoportem) w Świnoujściu.

Trzecie jest związane z tym, że polski program wydobywania gazu z łupków jest paraliżowany przez powiązane z Rosją firmy.

Unia chce gazu

Truizmem jest stwierdzenie, że Rosja nie jest wiarygodnym partnerem biznesowym. To kraj, w którym ważniejsza od umów i ustaleń jest imperialna polityka, mająca na celu podporządkowanie. Nie powinno to nikogo zaskakiwać, choć za każdym razem zaskakuje. Nie mniej zadziwiające jest to, że od wielu lat, mimo grożącego naszej gospodarce niebezpieczeństwa, nie udało się wypracować takich kierunków dostaw błękitnego paliwa, by się od niepewnego partnera całkowicie uniezależnić. A czasami było już blisko. Rząd Jerzego Buzka ze sporą dozą determinacji dążył do budowy na dnie Bałtyku gazowego połączenia z Norwegią. Dzięki tzw. Projektowi Duńskiemu i Projektowi Norweskiemu do Polski miało wpływać 5 mld m sześc. gazu rocznie. Projekt, który był w trakcie realizacji, został jednak zawieszony i wyrzucony do kosza przez kolejny gabinet, w którym premierem był Leszek Miller. Cena gazu norweskiego – wbrew temu, co wtedy mówiono – nie była wyższa od ceny gazu rosyjskiego.

Uniezależnienie od tak niepewnego partnera jak Rosja to w skrajnych wypadkach być albo nie być dla 40-milionowego kraju. Na szczęście nasza dzisiejsza sytuacja jest nieporównywalnie lepsza niż ta sprzed kilkunastu lat. Nie jesteśmy bezpieczni, ale nie grozi nam już całkowity paraliż w sytuacji zakręcenia kurka z gazem.

Według statystyk europejskich jesteśmy jednym z najbardziej bezpiecznych energetycznie krajów Unii. Bezpiecznych, czyli takich, które większość energii produkują z surowców będących pod własną kontrolą. W naszym przypadku chodzi głównie o węgiel, z którego produkujemy niemal całą energię elektryczną. Węgiel Unii się jednak nie podoba. Polska od lat jest naciskana, by z niego rezygnować na rzecz gazu. Z oczywistych względów opieramy się tym naciskom, ale zbyt długo nie da się być przeciwko wszystkim. To prawda, że gaz emituje mniej spalin niż węgiel. To prawda, że pozyskiwanie energii z gazu ma mniejszy wpływ na środowisko naturalne. Ale atmosfera może być bezpieczna także wtedy, gdy w energetyce i przemyśle zastosuje się niskoemisyjne technologie węglowe. W Unii promowany jest jednak gaz. Z biznesowego punktu widzenia krajem, który najwięcej na takiej zmianie zyskuje, jest Rosja. Im większa część polskiej energetyki będzie zależała od gazu, tym mniejsze będzie nasze bezpieczeństwo. Chyba że... zaczniemy gaz sprowadzać w formie skroplonej albo wydobywać go sami.

Gazoport

Budowa gazoportu w Świnoujściu ma pół roku opóźnienia. Nie jest to okres, który byłby niepokojący. Inwestycja jest skomplikowana, a instalacja w Polsce prototypowa. Gdy zostanie wybudowany, będzie mógł przyjmować około 5 mld m sześc. gazu rocznie (po rozbudowie nawet 6,5 mld m sześc.). To spowoduje, że gaz z Rosji będzie przez nas wykorzystywany do zaspokajania 30 proc. zapotrzebowania, a nie – tak jak dzisiaj – 70 proc. Ktoś jednak musi do gazoportu skroplony gaz dowozić, gdzieś ten surowiec trzeba będzie kupić. Nie jest tajemnicą, że Polska ma kontrakt na dostarczanie gazu podpisany z Katarem. Tyle tylko, że z powodu opóźnień w budowie instalacji kontrakt będzie trzeba renegocjować albo aneksować. To nie powinno stanowić problemu, o ile gazoport będzie miał rzeczywiście tylko pół roku opóźnienia. Problem leży gdzie indziej. Włoska firma, która wygrała przetarg na jego budowę, swoje interesy prowadzi główne z Rosją. Więcej, ostatnio gdy wpadła w kłopoty finansowe, pomocną rękę wyciągnął do niej właśnie rosyjski kapitał. I to jest niebezpieczeństwo numer dwa. W skrócie mówiąc: kluczową z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa energetycznego instalację, instalację, która jawnie uderza w interesy zarówno ekonomiczne, jak i polityczne Rosji, prowadzi spółka, która albo jest częściowo w rękach Rosjan, albo jest od Rosji uzależniona. To rodzić może obawy o powodzenie inwestycji i jej pomyślne zakończenie oraz eksploatację.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Zibi89
    29.10.2014 12:39
    Polska do Nordstreamu się nie przyłączyła, bo biznesu nie wyczaiła.
  • Zibi89
    29.10.2014 17:02
    Widzę, że większość komentarzy piszą koledzy służbowniki i forumowicze GW. Gratuluję ogarnięcia we wprowadzaniu chaosu.
  • Zibi89
    29.10.2014 17:15
    "Dom Ezawa" broni posesji i naturalnie ... jedynie próbuje wprowadzać w błąd. Pozdrawlajut Was szpiony nie tolka Rossijskiej Federacji w Polsze: GW, towarzysze z frakcji PZPR, TVN, pornoagenty, dealerzy narkotyków, służby specjalne, sekty, Newsweek, Wprost, Polityka, SSP, szkoły, uniwersytety itd. Przesyłka dla propagandy mojego nastawienia do Rosji i świata nie zmienia.

    Zwrot zagrabionego mienia i dekomunizacja!
    Wymarsz do Wolnej Polski!
  • tomek
    30.10.2014 08:50
    Co tu duzo gadac?? Wszystko bylo dobrze do czasu az zachod w osobach bylego szefa >nato< i paru innych pomylencow zaczeli sie wtracac w wewnetrzne sprawy Rosji oraz podjudzac ludzi do krwawych jatek na Ukrainie. Niech teraz tych paru zachodnich pomylencow przestanie podjudzac NAS przeciwko Rosji, a wszystko bedzie dobrze. Szczerze powiem, ci pomylency beda tak dlugo podskakiwac Putinowi az sytuacja stanie sie niebezpieczna, a wtedy z zachodnich przywodcow jedynie Kaczynski zostanie z nami bo on prawdziwy patriota, ale pozostali z zach. Europy zostawia nas na pastwe ruskiego atomu a sami z rodzinami nawijeja do usa. Ot co!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie