Byłam winna to wspomnienie

O tym, jakimi byli ludźmi Lech i Maria Kaczyńscy, sytuacji geopolitycznej Polski, i o planach na przyszłość z Martą Kaczyńską

Agata Puścikowska: My, kobiety, powinnyśmy zostawiać „poważne sprawy”, czyli kwestie bezpieczeństwa kraju, mężczyznom?

Marta Kaczyńska: Rozumiem, że mam skomentować słynne oświadczenie premier Kopacz, dotyczące kobiet i ewentualnej wojny? Słysząc te słowa, poczułam zażenowanie. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie stopień braku profesjonalizmu osoby, która stoi na czele rządu. Swoją drogą to ciekawe: z jednej strony ugrupowanie pani premier przedstawia się jako walczące z seksizmem i promujące równouprawnienie, z drugiej, gdy przychodzi czas trudny, wymagający stanowczości, odwagi oraz determinacji, pani premier używa argumentów pozamerytorycznych i przypomina, że jest... kobietą. Możemy oczywiście się z tego pośmiać. Ale mówiąc poważnie, taka sytuacja wskazuje na zagubienie pani Kopacz, pokazuje jej niewydolność jako polityka i szefa rządu, a przede wszystkim wróży jej niesamodzielność.

Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej w ogóle nie pałają sympatią do pani premier...

I trudno się dziwić. Jej rola w wydarzeniach po 10 kwietnia 2010 roku była i jest niejasna. Przypomnę, że pani Kopacz twierdziła jakiś czas temu, że po katastrofie przebywała w Moskwie jedynie po to, by służyć wsparciem rodzinom ofiar. Była jednak najwyższym przedstawicielem polskich władz i brała udział w rozmowach z Rosjanami jako oficjalny przedstawiciel rządu. To najprawdopodobniej w trakcie tych rozmów podjęto decyzję o nieskorzystaniu z pomocy NATO w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. To najprawdopodobniej także wówczas ostatecznie oddano śledztwo przedstawicielom Federacji Rosyjskiej. Nie sposób także zapomnieć mijania się z prawdą w kwestiach ,,doskonale” przeprowadzanych sekcji zwłok czy też przekopania miejsca katastrofy „na metr w głąb ziemi”. Wymienione okoliczności powodują, że trudno darzyć panią premier zaufaniem.

Nie czuje się Pani bezpiecznie pod rządami premier Kopacz?

Biorąc pod uwagę sytuację na Ukrainie, a także aktualny stan naszego państwa, trudno się czuć do końca bezpiecznie. Dla dobra Polski na jej czele powinna stać osoba kompetentna, silna, konkretna.

Ukraina. I przypominają się słowa: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie...

...a później może i czas na mój kraj, Polskę”. Prezydent Lech Kaczyński wypowiedział te słowa na wiecu poparcia w Gruzji, w 2008 roku. Teraz zaczynają brzmieć jak memento... Wtedy przedstawiano je jako objaw histerii, a więc jako nic nieznaczące, bezsensowne wydarzenie. Prawda jest jednak taka, że miało to głęboki sens, dzięki temu, że ojciec w Tbilisi zgromadził przywódców państw Europy Środkowej i Wschodniej i udało się wówczas uratować Gruzję przed rosyjskim atakiem.

Pamiętam komentarze internautów: „naczytał się Trylogii i wydaje mu się, że jest wielkim przywódcą”.

Mój ojciec rzadko mógł liczyć na pozytywne komentarze. Z zasady był krytykowany i deza- wuowany. Zacytowany przez panią komentarz świadczy tylko o głębokim niezrozumieniu sytuacji geopolitycznej i jej mechanizmów, które, niestety, do dziś dominuje także wśród wielu autorytetów. A jeśli chodzi o plany mojego ojca, o jego politykę międzynarodową, to dopiero teraz wielu obserwatorom otwierają się oczy. Zaczynają zauważać to, co bardzo konkretnie widział i przewidywał Lech Kaczyński wiele lat temu. Gdyby ojcu udało się zbudować, co planował, sojusz państw Europy Centralnej, Wschodniej, nasza sytuacja międzynarodowa wyglądałaby nieporównanie lepiej. Wespół z państwami Europy Wschodniej i Środkowej bylibyśmy po prostu silniejsi.

Lechowi Kaczyńskiemu zarzucano rusofobię.

Tymczasem on realistycznie oceniał Rosję i rządzących tym krajem. Jego postawa to nie efekt fascynacji Sienkiewiczem czy wyimaginowanych lęków, lecz prosta konsekwencja głębokiej znajomości historii, umiejętności wysnuwania wniosków, analitycznego wybiegania w przyszłość. Ojciec myślał jak mąż stanu, który zna przeszłość swojego kraju, żyje w konkretnej teraźniejszości, a z analizą sytuacji państwa wybiega lata do przodu. Okazuje się, że przyszłość przewidział celnie.

Brzmi to pesymistycznie.

Sądzę, że raczej realistycznie. Nie ma co udawać: sytuacja geopolityczna jest z naszego punktu widzenia trudna. Jesteśmy członkiem NATO i UE, ale przede wszystkim powinniśmy być w stanie liczyć na siebie.

„NATO nie będzie prawdopodobnie mogło wywiązać się z gwarancji bezpieczeństwa udzielonych Polsce i państwom bałtyckim na niedawnym szczycie Sojuszu w Walii” – napisał niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • w-island
    21.10.2014 08:26
    Także niestety muszę zganić GN. Ten wywiad nie powinien się tutaj pojawić. Prorodzinne czasopismo nie powinno lansować osoby z taką przeszłością.
  • ludzie!
    21.10.2014 10:17
    Ogarnijcie się! Czy to, że GN zrobił wywiad o sprawach politycznych z Martą Kaczyńską oznacza, że popiera jej życie intymne??!!! Rozumiem, że GN powinien przed rozmowami, sprawdzać moralność rozmówców oraz brać zaświadczenie o odbytej spowiedzi?? No to byłoby świetne. Większość wywiadów z politykami, które się ukazują regularnie, nie mogłaby się ukazać.
    Rozmowa, wywiad, nie oznacza przecież poparcia dla osoby, jej prywatnych spraw. Myślcie!!!
  • Obrońca
    21.10.2014 12:59
    Szanowni Państwo, ale czy Wy się nie zapędzacie? Czy córka Pary Prezydenckiej nie ma prawa wspominać rodziców? Nie każdemu życie układa się tak, jak by chciał. Znacie szczegóły? Wiecie jakie są fakty? Czy oceniacie po przekazach z pudelków? Każdy ma prawo do nawrócenia i Bożej Miłości. Marta Kaczyńska jest wspaniałą matką, przeszła piekło. Nie wstyd Wam, że się do tego piekła dokładacie? Wstrząsające.
  • mamakatarzyna
    14.11.2014 13:29
    Widzę, że tradycyjnie "święta inkwizycja" troszczy się o poziom GN.
    Szanownej Redakcji radzę przed wywiadem prosić o świadectwo od proboszcza, bo inaczej stos. ;-))
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie