Co wiedział Żiwkow?

Dokumenty służb komunistycznych wskazują, że Todor Żiwkow, szef bułgarskich komunistów, był szczegółowo informowany o działaniach związanych z zamachem na życie Jana Pawła II.

Już kilka tygodni po zamachu 13 maja 1981 roku, kiedy nikomu nie śniło się nawet o jakiejkolwiek współpracy Bułgarów z tureckim zamachowcem Alim Agcą, bułgarskie służby specjalne, z inspiracji Moskwy, podjęły działania dezinformacyjne, mające skierować śledztwo w sprawie zamachu na fałszywe tropy. W tym celu bułgarski wywiad sfabrykował rzekomy list Alego Agcy do lidera tureckich nacjonalistów Alparslana Türkeşa, w którym zamachowiec dziękował za „ojcowską opiekę”, pomoc w ucieczce z więzienia w Turcji oraz wsparcie w czasie, gdy przemieszczał się po Europie. List został wysłany z Monachium, a kopia przekazana tureckim dziennikarzom. Jego publikacja stała się wielką medialną sensacją. Był szeroko komentowany nie tylko w tureckich, ale i światowych mediach. Uchodził za wiarygodny dokument i do dzisiaj przez niektórych autorów jest przywoływany jako dowód na to, że zleceniodawcą zabójstwa papieża byli tureccy nacjonaliści.

List został przygotowany przez bułgarskie służby perfekcyjnie na podstawie posiadanych przez nich rękopisów zamachowca. Agca zapoznał się z fałszywką dopiero w marcu 1983 roku, kiedy włoscy śledczy pokazali mu dokument podczas przesłuchania. Agca stwierdził wówczas, że nigdy nie napisał takiego listu i jest on sfałszowany, choć – jak dodał – „bardzo precyzyjnie”. Dzięki dokumentom zebranym przez prokuratora Michała Skwarę z katowickiego IPN, prowadzącego zakończone w maju br. śledztwo w sprawie udziału komunistycznych służb specjalnych w zamachu na papieża, coraz więcej wiemy o kulisach działań, które doprowadziły do zamachu na Jana Pawła II, a później przez wiele lat zacierały wszelkie ślady mogące doprowadzić do inspiratorów tej zbrodni, którzy wysłali Turka na plac św. Piotra. Szczególnie interesujące są materiały bułgarskich służb specjalnych, które IPN otrzymał w ostatniej fazie śledztwa. Fałszywka została opracowana przez dwóch specjalistów od języka tureckiego, a podpis podrobiono w instytucie grafologicznym. „Własnoręczny” list Agcy był tak dobrze podrobiony, że turecka prokuratura włączyła go do akt śledztwa prowadzonego przeciwko Türkeşowi. Wysłanie dokumentu z Monachium miało wskazywać na ścisłe powiązania tureckich terrorystów z niemieckimi neofaszystami, mającymi właśnie w stolicy Bawarii wielką przestrzeń do działania. Taki był zresztą główny cel prowokacji – utrwalić w świadomości publicznej przekaz, że za zamachem na życie Jana Pawła II stali tureccy ekstremiści, wspierani przez niemieckich neonazistów. Nieprzypadkowo także pistolet, z którego Agca strzelał do papieża, kupiono w Wiedniu od handlarza broni, znanego ze skrajnie prawicowych poglądów.


Działania aktywne

Działania prowadzone przez bułgarski wywiad noszą kryptonim „Erozja 81” i są opisywane jako działania aktywne (aktiwno meroprijatie). Pojęcie „działań aktywnych” do języka służb wprowadziły służby sowieckie, które już w latach 20. XX w. zauważały, że umiejętne posługiwanie się kłamstwem, szerzenie nieprawdziwych informacji, utrwalanie stereotypów i różnych resentymentów jest działaniem równie ważnym i skutecznym, jak zdobywanie tajemnic wroga czy budowanie nowych typów broni. W tym celu w strukturach sowieckiego wywiadu powstała specjalna komórka (Służba A), której zadaniem było systematyczne dezinformowanie światowej opinii publicznej w sprawach dla sowieckiego imperium ważnych i użytecznych. W interesującym nas okresie szefem Służby A w ramach wywiadu KGB (I Zarząd Główny) był gen. bryg. Lew Sockow. On m.in. brał udział w ważnym roboczym spotkaniu w Moskwie, w którym uczestniczyło kierownictwo wywiadu bułgarskiego, przygotowujące wspólne operacje z wywiadem sowieckim. Wizyta miała miejsce w drugiej połowie kwietnia 1981 roku. W obszernej relacji z tego spotkania, sporządzonej przez Bułgarów, oczywiście nie ma wzmianki o koordynacji działań w sprawie zabójstwa Jana Pawła II. Tak się jednak składa, że po bułgarskiej stronie biorą w nim udział ludzie, którzy będą podejmować później istotne decyzje w sprawie Siergieja Antonowa. Nie od rzeczy będzie także wspomnieć, że gen. Sockow, już jako emeryt, w 2009 r. nadzorował pracę ekspertów rosyjskiego wywiadu, którzy przed wizytą Putina w Polsce z okazji rocznicy II wojny światowej przygotowali zbiór dokumentów pt. „Sekrety polskiej polityki. 1935–1945”. Odpowiednio dobrane oraz spreparowane na użytek tej publikacji materiały miały przekonywać, że układ Ribbentrop–Mołotow miał charakter obronny. Był konsekwencją polskiej polityki obliczonej na współpracę z Hitlerem i przygotowanie do wspólnej z III Rzeszą agresji na Związek Sowiecki. W uzasadnieniu podjęcia „Erozji” napisano, że ma na celu odparcie wrogiej, zachodniej propagandy, starającej się przy okazji zamachu na papieża uderzyć w „obóz krajów socjalistycznych” oraz „postępowe siły na świecie”. Nie odpowiada to prawdzie. Choć niektóre media na Zachodzie wskazywały wiosną 1981 roku Moskwę jako potencjalnego zleceniodawcę zamachu, były to głosy marginalne, niepoparte dowodami. Z pewnością nie był to powód do podejmowania tak skomplikowanej operacji. Plan operacji „Erozja 81” przygotował naczelnik Wydziału 08 (działania dezinformacyjne) płk Dmitrij Stankow, a zatwierdził go gen. brygady Wasyl Kocew, szef wywiadu bułgarskiego (I Zarządu Głównego – Służby Bezpieczeństwa). Fotokopia rzekomego listu Agcy została dostarczona dwóm największym tureckim dziennikom oraz do oddziału włoskiej agencji prasowej w Stambule.
 

Po co to robią?

W sprawie operacji „Erozja 81” zastanawiający jest fakt, że została podjęta tuż po złapaniu zamachowca, który jednak w śledztwie nikogo nie obciążył. W lipcu 1981 roku, po 3-dniowym procesie, Agca zostaje skazany przez włoski sąd na karę dożywotniego więzienia. W sentencji wyroku pojawiło się sformułowanie, że zamach był dziełem spisku, ale nie wskazano żadnych jego okoliczności. Fakt, że przy Agcy znaleziono 5 numerów telefonów do ambasady Bułgarii w ogóle nie był przedmiotem dochodzenia. Media także nie zainteresowały się tym tropem. Mimo że nikomu wówczas do głowy nie przyszło oskarżać Bułgarów o związek z terrorystą, bułgarskie służby podejmują spektakularne działania, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od czegoś, czego formalnie nie było. Przypomnijmy, że dopiero podczas przesłuchania 28 października 1982 roku Agca zaczyna mówić o trójce Bułgarów, którzy pomagali mu przez kilka miesięcy przygotować zamach na życie papieża. Miesiąc wcześniej, we wrześniu 1982 roku, znana amerykańska dziennikarka śledcza Claire Sterling publikuje w „Reader’s Digest” obszerny tekst, w którym wysuwa tezę o udziale bułgarskich służb specjalnych w przygotowaniu zamachu na Jana Pawła II. Nie przedstawia jednak żadnych dowodów. Miesiąc później sędzia Illario Martella pokazuje Agcy album ze zdjęciami kilkunastu bułgarskich dyplomatów oraz urzędników, podejrzewanych przez włoski kontrwywiad o szpiegostwo i kontakty z rodzimymi terrorystami. Turek bez problemu wskazuje trzech z nich, wymieniając ich nazwiska operacyjne, których używali, kontaktując się z nim. Jeden z nich, Jelio Wasiliew, wyjechał z Rzymu latem 1982 roku, drugi Todor Ajwazow pośpiesznie opuszcza Włochy w listopadzie, gdy Włosi zaczynają pytać o jego status dyplomatyczny. Trzeci, Siergiej Antonow, pracownik linii lotniczych Balkan, zostaje aresztowany 25 listopada 1982 roku. Podejmowane od jesieni 1982 roku działania bułgarskich służb specjalnych, aby odwrócić uwagę od bułgarskiego śladu, są logiczną próbą obrony „swojego człowieka”. „Erozja 81” jest jednak realizowana rok przed tymi wydarzeniami. Takich działań nie podejmują wtedy inne służby bloku komunistycznego, robią to tylko Bułgarzy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – gdyż znają prawdę. Zamach się nie udał. Przeżył nie tylko papież, ale i zamachowiec, więc grę trzeba prowadzić dalej, konsekwentnie budując legendę o tureckich fanatykach, którzy chcieli zabić papieża z Polski. Legenda ta w różnych wersjach jest nadal kolportowana i ożywa przy okazji każdej

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • katolik
    19.12.2014 21:57
    Jan Paweł II nie był katolikiem tylko ekumenistą, dlatego Matka Boża ostrzegła go 13 maja 1981 roku po napisaniu przez Niego encykliki RH, w której obrócił naukę kościoła do góry nogami.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie