Bez etosu

O etosie dziennikarskim, obecnej kondycji mediów i ich zaangażowaniu politycznym mówi Janina Jankowska.

Bogumił Łoziński: Podobno pojechała Pani – mimo zakazu przełożonych – zrobić reportaż o strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r.?

Janina Jankowska: Pracowałam wówczas w radiowej Redakcji Reportaży Literackich. Mój szef rzeczywiście nie chciał dać mi delegacji. Powiedział, że jest zakaz wyjazdów na północ Polski. Gdy wybuchł strajk, prasa nazywała to przerwami w pracy. Pojechałam, bo chciałam zobaczyć, jak jest naprawdę. Byłam pierwszym pracownikiem radia, który przekroczył bramy strajkującej stoczni.

Reportaż został wyemitowany?

Tak, bo sytuacja polityczna się zmieniła. Zostały podpisane porozumienia sierpniowe, odeszli pierwszy sekretarz PZPR Edward Gierek i szef Radiokomitetu Maciej Szczepański. Gdy wróciłam do redakcji, zostałam nawet przyjęta kwiatami. Dostałam możliwość swobodnej pracy, reportaż „Polski Sierpień” reprezentował polską radiofonię na międzynarodowym prestiżowym konkursie PRIX ITALIA, ale wyemitowano go cichcem w nocy, w godzinach najmniejszej słuchalności. Wiele miesięcy po wydarzeniach.

Z powodu cenzury?

Nie, miałam mnóstwo innych zajęć. Zakładaliśmy w radiu związki zawodowe, Radio Solidarność emitowane na kasetach „do użytku wewnątrzzwiązkowego”, zrobiliśmy przewrót w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Dziennikarze, którzy byli w stoczni, utworzyli grupę inicjatywną i zażądali zwołania nadzwyczajnego zjazdu, żeby odwołać dotychczasowe władze. Doprowadziliśmy do pierwszych, autentycznie demokratycznych wyborów – nowym prezesem został Stefan Bratkowski. SDP, z tętniącym życiem intelektualnym ośrodkiem na ulicy Foksal w Warszawie, odegrało bardzo ważną rolę w naszym środowisku. Od tamtego czasu zaczął się tworzyć dziennikarski etos.

Na czym on polegał?

Wśród grupy inicjatywnej, która doprowadziła do zmiany władz SDP, byli ludzie z różnych redakcji: Radia i TV, „Polityki”, „Kultury”, prasy katolickiej, jak „Tygodnik Powszechny” czy PAX-owskie „Słowo Powszechne”, i innych. Łączyła nas potrzeba zmiany. Chodziło o to, aby zawód dziennikarza nie był instrumentalnie traktowany przez rządzącą partię, tylko żebyśmy mieli wolność w przekazywaniu obrazu rzeczywistości i byli uczciwi w stosunku do tego, co widzimy. Według tego etosu dziennikarz jest tym, który ma misję – pomaga zrozumieć świat, natomiast nie narzuca ideologii. Powinniśmy czynić świat lepszym, pokazywać, gdzie jest zło, a gdzie dobro, jakie są ich źródła. Ze smutkiem obserwuję, że obecnie dziennikarze znów uzależnili się od partii.

Ale podziały polityczne i ideowe zawsze istniały w środowisku dziennikarskim.

Istniały, ale z różnym natężeniem. Były okresy, w których wartość bycia dziennikarzem starającym się w sposób bezstronny pokazać rzeczywistość miała większą wagę niż różnice polityczne. Tak było przez krótki czas karnawału „Solidarności”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie