Nizinne szaleństwo

Na narty w górach zbyt daleko, a wyjazd jest zbyt drogi? Może więc na narty… nad morze albo nad jezioro?

W ostatnich latach popularność białego szaleństwa, nazywanego niezbyt poetycko nartami, rośnie. Chcą jeździć młodzi, chcą jeździć starsi. I nawet całkiem dorośli, którzy po raz pierwszy przypinają do nóg deski grubo po czterdziestce. Nie dziwi więc, że rodzime ośrodki narciarskie, w ogromnej większości rozlokowane na terenach górskich: na Podhalu, w Beskidach czy Bieszczadach, pękają w szwach. W kolejce do wyciągów trzeba czekać nawet kilkanaście minut, na parkingach tłumy, a żeby zjeść talerz frytek i schabowego, trzeba się również naczekać. Wielu miłośników nart, szczególnie tych bardziej zaawansowanych i… z grubszym portfelem, ucieka zatem z polskich gór do Austrii, Włoch czy Francji. Co z mniej zamożnymi? Wbrew pozorom mają wybór. Tym wyborem jest… wyjazd nad morze lub nad jezioro. Względnie po prostu w tereny nizinne, na których powstaje coraz więcej ośrodków narciarskich. W samej tylko północnej Polsce, województwach pomorskim i warmińsko-mazurskim, stacji jest już kilkanaście. Ośrodki te z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością. Czy mają szansę stać się realną konkurencją dla ośrodków w górach?

Bo blisko i spokojnie

Michał Kot, ojciec czterech synów i malutkiej córki Gabrysi, od lat z rodziną jeździ na nartach. Trzech starszych synów szusuje już całkiem dobrze. Dwójka młodszych dzieci zacznie naukę niebawem. – Jeździliśmy zazwyczaj pod Zakopane. Jednak od dwóch lat zmieniliśmy kierunek: na narty jeździmy na północ Polski. I prawdopodobnie przez kolejne lata nie wrócimy na Podhale. Dlaczego? Z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze – do ośrodka Szelment na Suwalszczyźnie, w którym rodzina Kotów spędza ferie, jest bliżej niż na Podhale: – Z Warszawy jedziemy około 3 godzin. Tymczasem, gdy na zakopiance są korki, pod Zakopane trudno dojechać w 7 lub 8 godzin. Pan Michał dodaje, że suwalski ośrodek wybrał również dlatego, że stoki są bezpieczne, nie ma tłumów, a kolejki do wyciągów pojawiają się rzadko. – Ceny w porównaniu z cenami górskimi są dość konkurencyjne, bo chociaż samo wypożyczenie sprzętu jest nieco droższe, to sumując wszelkie koszty: wyciągów, dojazdów, noclegu i wyżywienia oraz podróży, płacimy mniej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie