To był błąd!

W Krakowie zebrano 10 tysięcy podpisów pod protestem o przywrócenie tych pociągów, które zostały zastąpione składami Pendolino. Dziś, po kilku tygodniach, można się już pokusić o pierwsze wnioski z wprowadzania w Polsce „szybkich” pociągów.

Protest i zbieranie podpisów w Krakowie głównie dotyczyły przywrócenia pociągu InterRegio „Matejko”. Ten do połowy grudnia kursował pomiędzy Krakowem a stolicą, ale został zastąpiony Pendolino. Dlaczego do rozkładu nie dodano szybkich pociągów, tylko zastąpiono nimi te tańsze? Po to, żeby zarobić. Pociągi takie jak „Matejko” są obsługiwane przez spółkę Przewozy Regionalne i są tańszą alternatywą dla pociągów spółki PKP Intercity. InterRegio miały duże obłożenie, bo za niższą cenę oferowały podobny standard podróży co ekspresy PKP. Wprowadzenie Pendolino było więc pretekstem do wycięcia z torów konkurencji. Podróż Pendolino jest jednak nawet trzy razy droższa niż jazda InterRegio. Gdy skończył się okres promocji biletów w Pendolino, pasażerowie korzystający na dłuższych trasach z kolei zostali postawieni pod ścianą. Na podróż z Krakowa do Warszawy i z powrotem muszą zapłacić nawet 200 zł drożej.
 

Nowe tory kolei

Podpisy zebrane w Krakowie zostały zawiezione do ministerstwa infrastruktury jedynym tańszym pociągiem, który jedzie rano do Warszawy, czyli takim, który rusza z Krakowa przed godziną 5. Czy protest cokolwiek zmieni? Jeżeli tak, zmobilizują się także inni. Gdy w połowie grudnia w życie wchodził nowy rozkład jazdy, okazało się, że połączenia kolejowe pomiędzy dużymi miastami stają się luksusowe. Tańsze połączenia, czyli pociągi TLK czy InterRegio, praktycznie zniknęły. Na głównych trasach zostało ich zaledwie kilka. Przykładów jest sporo, ale chyba najbardziej wymowny jest ten, który dotyczy trasy Warszawa–Gdańsk. W ciągu dnia obsługuje ją kilkanaście Pendolino i tylko dwa tańsze pociągi TLK. Jeden rusza z Warszawy o 13.31, a drugi... pół godziny później, o 14.00. Ten wcześniejszy trasę przejeżdża w 3 godziny i 33 minuty, podczas gdy Pendolino w 2 godziny i 58 minut. Różnica w czasie to 35 minut, różnica w cenie – prawie 100 złotych.

Podczas konferencji prezentującej nowy rozkład jazdy, w połowie grudnia zeszłego roku, mówiono, że polska kolej wjeżdża na nowe tory, a nowy standard spowoduje, że podróżni z samochodów i autobusów z powrotem przesiądą się do pociągów. Dzisiaj wiadomo, że te nadzieje były płonne. Ruch na drogach się zwiększa (niektóre trasy i miasta, a także autostrady nie są do tego przystosowane), a na kolei liczba pasażerów maleje. Pendolino wożą… powietrze. Każdy skład może przewieźć 400 pasażerów. Z danych za pierwszy miesiąc wynika jednak, że zajętych było mniej niż połowa tych miejsc. Trzeba jednak pamiętać, że do tej statystyki wlicza się początkowy okres, w którym bilety promocyjnie kosztowały kilka razy mniej. Dzisiaj podróżni korzystający z Pendolino mówią wprost, że te pociągi są prawie puste.

Eksperci, np. Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, twierdzą, że – oprócz wysokich cen biletów – winny jest system ich sprzedaży. PKP powinno bowiem zależeć na sprzedaży jak największej ich ilości, tymczasem zasady, jakie spółka przyjęła, temu nie sprzyjają. Chociażby to, że cena biletów rośnie z czasem, i krótko przed odjazdem pociągu jest najwyższa.
 

Pociąg to nie samolot

To, co działa w przypadku rynku lotniczego, niekoniecznie sprawdza się jednak na kolei. Do pociągu całkiem spora część pasażerów wsiada z biegu. Nie planuje podróży konkretnym składem, po prostu korzysta z tego, który wyrusza najszybciej. W przypadku samolotu niewielu wpada na lotnisko bez biletu, po to, żeby złapać pierwszy lot z brzegu. Na dworcu kolejowym takie postępowanie jest dość częste. W przypadku Pendolino pasażer dwa razy zastanowi się jednak, czy w ostatniej chwili kupić bilet. Będzie on droższy nawet od biletu I klasy w pociągu ekspresowym (gdyby porównywać ceny tej samej klasy, różnica wyniosłaby kilkadziesiąt złotych). Jest jeszcze coś. W Pendolino w czasie jazdy nie można kupić biletu. We wszystkich innych pociągach jest to możliwe. W przypadku ekspresu, gdy do odjazdu pozostało niewiele czasu, bez ryzyka można do niego wsiąść. W przypadku Pendolino lepiej tego nie robić. Za jazdę bez biletu płaci się 650 zł mandatu.

Dlaczego w luksusowych pociągach nie ma opcji, która jest dla podróżujących praktyczna? – W pociągu, który porusza się z tak dużą prędkością, każdy musi mieć miejsce siedzące, a to da się zapewnić tylko wtedy, gdy bilety są w przedsprzedaży – mówili przedstawiciele PKP.

Po pierwsze, u nas te pociągi nie jeżdżą szybciej niż ekspresy, po drugie nie ma w nich ryzyka przepełnienia (delikatnie mówiąc), w końcu po trzecie, istnieje wiele sposobów na sprzedaż biletów w czasie podróży przy równoczesnej eliminacji ryzyka przepełnienia pasażerami.

To, co dzisiaj wyraźnie widać na przykładzie Pendolino, ma miejsce na całej kolei od lat. W 1990 r. rocznie korzystało z niej 800 mln ludzi, w 2013 roku – 270 mln. PKP Intercity na samych połączeniach ekspresowych od 2009 r. do dzisiaj straciło 20 mln pasażerów. Tymczasem kolej, nie tylko pasażerska, ale także towarowa, w Europie staje się coraz bardziej popularna. Transport na szynach oznacza mniejsze zanieczyszczenie powietrza, mniej wypadków, mniej korków. I mowa tutaj nie tylko o Francji czy Niemczech, ale nawet o sąsiadujących z nami Czechach. No ale cóż się dziwić. U nas podróż Pendolino na trasie Katowice–Warszawa kosztuje 150 zł, podczas gdy na trasie o podobnej długości w Czechach podróż pociągiem analogicznym do Pendolino kosztuje około 50 złotych.
 

Tracą wszyscy

Koszt przejazdu pociągiem kosztuje niemalże tyle samo niezależnie od tego, czy pociąg jedzie pusty czy pełny. Dlaczego zatem u nas bilety są takie drogie? Wygląda na to, że taka jest strategia PKP Intercity. Władze tej spółki widocznie chcą, by Pendolino było pociągiem ekskluzywnym.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • tomek
    07.03.2015 21:23
    A może ktoś kiedyś po prostu wziął w łapę i mamy wszyscy problem....
    No bo wierzyć mi się nie chce by ktoś na górze był na tyle niepoczytalny by kupować coś co nie będzie pasować do obecnych torów
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie