Potrzebna jest zmiana

O problemach związanych z działalnością organizacji pomocowych rozmowa z Janiną Ochojską.

Edward Kabiesz: Nie boi się Pani narazić środowiskom związanym z działalnością charytatywną? Czytając „Świat według Janki”, odniosłem wrażenie, że miliony dolarów wydawane na pomoc uchodźcom na świecie są w znacznej części marnotrawione. 


Janina Ochojska: Na pewno nie są wydawane efektywnie. Wiemy przecież, jakie są koszty biurokracji agend ONZ-owskich, wynoszą dużo ponad 50 proc. uzyskanych dochodów. Można też łatwo policzyć, ile wydajemy codziennie na utrzymanie ludzi w obozach dla uchodźców. Żyje w nich ponad 30 mln osób z 52 mln uchodźców na świecie. Niech utrzymanie ich kosztuje około 10 USD dziennie. Nie podnoszę tej sprawy przeciwko uchodźcom, ale przeciw instytucjom, które nie wdrażają wystarczającej ilości skutecznych programów, co doprowadziłyby do częściowego wyludnienia tych obozów. Niektórzy, jak np. uchodźcy z Syrii, ze względów bezpieczeństwa nie mają na razie gdzie wrócić. 


Dlaczego niektóre zbiórki pieniędzy na pomoc uchodźcom przynoszą niewielkie efekty? 


Zbiórki w Polsce dają środki rzędu kilku tysięcy złotych rocznie. Utrzymanie uchodźców w polskich ośrodkach finansują państwo oraz Unia Europejska. Jeśli chodzi o uchodźców wojennych i pomoc ofiarom konfliktów, to w Polsce jest o wiele trudniej zebrać środki na pomoc niż np. dla ofiar katastrof naturalnych. Trudno jest zebrać pieniądze na Syrię czy na Ukrainę, na którą Polska Akcja Humanitarna i inne organizacje zebrały zaskakująco mało środków. A konflikt rozgrywa się tak blisko nas. Wiem, że o wiele więcej zebrano na pomoc dla Ukrainy w czasie Majdanu, ale to był okres euforii i zafascynowania wydarzeniami. My, Polacy, lubimy taką akcyjność, wtedy łatwo zebrać większe środki. Nie podważam sensu zbiórki w czasie Majdanu, ale wtedy nie mieliśmy do czynienia z kryzysem humanitarnym, więc PAH nie zbierała pieniędzy. Od momentu rozpoczęcia wojny sytuacja się zmieniła i zebraliśmy około 800 tys. zł.


To mało czy dużo?


Mało jak na tak długi okres trwania zbiórki. Na Filipiny przez niecałe dwa miesiące zebraliśmy 1,7 mln zł. A na Japonię w ciągu miesiąca 1,3 mln zł. W Syrii jesteśmy obecni od marca 2013 r. i w tym czasie zebraliśmy mniej więcej tyle, co na Ukrainę. To niewielkie kwoty w stosunku do potrzeb. W Syrii pomagamy z pieniędzy różnych międzynarodowych organizacji, bo inaczej nie moglibyśmy nic zrobić. Dla organizacji takich jak nasza ważne są wpłaty systematyczne, nawet niewielkie. 


Nie zawsze duże środki zebrane na pomoc ofiarom wielkich katastrof przynoszą oczekiwane rezultaty. 


Po trzęsieniu ziemi na Haiti zebrano ogromne kwoty. W pewnej mierze ta pomoc nie była skuteczna. Dużo tu zależy od rządów danego kraju. Wszyscy oczekiwali, że zostanie rozwiązany problem ludzi, którzy utracili domy, a jeszcze rok temu w Port-au-Prince były niewywiezione zwały gruzu. 


Tym miała się zajmować pomoc humanitarna?


Oczywiście, że nie. Wskazuję na uwarunkowania, które powodują, że pomoc humanitarna jest czasem nieefektywna. A Haiti, o czym można przeczytać w światowych raportach, jest tego przykładem. 


A pomoc dla Sri Lanki, gdzie przez 4 lata działała PAH?


Tam budowaliśmy studnie. Zbudowaliśmy 5 szkół. Ich budowa trwała 4 lata nie z powodu opieszałości naszej organizacji, ale opieszałości miejscowej biurokracji i ogromnej korupcji. Wysunięto nawet żądania, byśmy zakupili tereny pod szkołę. 


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie