Póki nie jest za późno...

Dzisiaj dość trudno znaleźć w Europie poważnego polityka czy przedsiębiorcę, który zaprzeczy, że pakiet klimatyczny obniży konkurencyjność wspólnotowej gospodarki. Panuje jednak przekonanie, że tę cenę warto zapłacić, bo przyniesie ona korzyści w przyszłości. Czy wszystkim?

Na czym miałaby polegać ta energetyczna inwestycja w zielone technologie? Cóż, niekoniecznie zielone, byleby nie czarne. W całym programie, zwanym pakietem energetyczno-klimatycznym, pomijając mnóstwo szczegółów, chodzi o dekarbonizację. Chodzi o obniżenie emisji dwutlenku węgla. Ten gaz, swoją drogą niezbędny dla funkcjonowania życia na Ziemi, został uznany za powód zmian klimatycznych. W całej dyskusji zdanie naukowców zajmujących się problemem ma niewielkie znaczenie, bo koło zamachowe już ruszyło. Owszem, zaczęło się od powszechnego przekonania, że CO2 jest winne niekorzystnym zmianom zachodzącym w ziemskiej atmosferze, ale to ani wtedy, ani dzisiaj nie jest przekonanie pozbawione znaków zapytania. Ziemski klimat, mechanizmy działające w ziemskiej atmosferze nie są czymś, co w pełni rozumiemy, co w pełni jesteśmy w stanie zrekonstruować w programach komputerowych. Politycy, w tym europejscy, być może zdawali sobie z tego sprawę, ale wyszli z założenia, że lepiej dmuchać na zimne. Jeżeli jest choć cień szansy, że to właśnie emisja CO2 jest winna zmianom, które obserwujemy, warto się im przeciwstawić.

Nauka a polityka

I tutaj zaczynają się naukowe wygibasy. Po pierwsze zmiany nie wszędzie są negatywne, po drugie Europa – w porównaniu z całym światem – emituje tak mało CO2, że nawet gdyby tę emisję całkowicie ograniczyć, niczego by to nie zmieniło. W końcu, po trzecie, panuje całkiem powszechne przekonanie, że zmiany klimatu, które obserwujemy, są nie do zatrzymania, nawet gdyby ograniczyć emisję CO2 wszędzie, a nie tylko w Europie. Tyle nauka. A polityka? Politycy w czasie wielu rund wspólnych negocjacji nad meritum już się nie zastanawiali.

Jedni chcieli, by ograniczenia były jak największe, inni, by ich ominęły. W końcu powstał kompromis, czyli sytuacja, która w zasadzie nikogo nie zadowala, choć formalnie wszyscy są zadowoleni. Mowa oczywiście o politykach i dyplomatach. W największym skrócie narrację europejskich biurokratów w sprawie klimatu można streścić w jednym zdaniu. Lepiej się pomylić, wrzucając sobie na barki ciężki plecak, niż hulać tak, jak gdyby piekła nie było, a później obudzić się z ręką w nocniku. To zdanie oczywiście można rozbudowywać. Na przykład o stwierdzenie, że nowoczesne technologie pozyskiwania energii i oszczędzania energii uniezależnią nas od paliw kopalnych, które są niepewne politycznie, a ich zasoby w końcu się wyczerpią. Albo o stwierdzenie, że gdy my, Europejczycy, nauczymy się wytwarzać energię ze źródeł zeroemisyjnych, reszta świata będzie chciała od nas te technologie kupić. Każde z tych zdań jest prawdą tylko w niewielkim zakresie. Ale pomijając ten fakt, powszechnie zaczęto uważać (a może tylko mówić tak na potrzeby prasy), że wysoka cena, jaką zapłacimy za ograniczenie emisji, Europie opłaci się. I tu pojawia się chyba największy problem. Opłaci się Europie jako całości, czy może tylko niektórym europejskim krajom?

Prosta odpowiedź

Odpowiedź nie nastręcza trudności. Cena pakietu energetyczno-klimatycznego nie będzie rozłożona równomiernie pomiędzy wszystkie kraje członkowskie. Podobnie jak potencjalne zyski w przyszłości. I jak to zwykle bywa, zyski zgarną jedni, a koszty poniosą inni. Polskie górnictwo, hutnictwo czy energetyka, a jak energetyka, to w zasadzie cała gospodarka będzie po stronie płacących, a nie tych, którzy zarabiają. Dlaczego? Powodów jest bardzo wiele, ale tym najbardziej narzucającym się jest ten, że nasza gospodarka postawiona jest na węglu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Marek
    22.04.2015 19:30
    Skoro UE tak bardzo chce ograniczyć CO2, to niech zabronią europejskim producentom produkcji w krajach dymiących jak stara lokomotywa. To taka hipokryzja ze strony UE.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie