Prorok szaleństwa

Rosja nie jest zainteresowana istnieniem niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Rosja nie zatrzyma się w swoim wyzwoleńczym „marszo-zrywie” na terytorium Krymu ani na Dnieprze, ani nawet na zachodnich granicach eks-Ukrainy… To wizja głównego ideologa eurazjatyckiego imperium, którą realizuje Władimir Putin.

Aleksander Dugin, rocznik 1962, filozof, socjolog, geopolityk, ezoteryk, neopogański nacjonał-bolszewik, okultysta... I nie wiadomo właściwie, ile jeszcze tytułów i nurtów ideowych wymienić, by w pełni oddać pojemność wizji, która stała się teoretyczną podstawą imperialnej strategii dzisiejszych elit politycznych w Rosji.

Starcie cywilizacji

W znakomitym studium idei „Eurazjatyckie imperium Rosji” prof. Ryszard Paradowski pisze, że łatwiej wymienić to, czego w kosmosie ideowym Dugina na pewno nie ma: chrześcijańskiej miłości bliźniego i szacunku dla sprawiedliwych praw. Całość jego wizji sprowadza się do tezy: jeśli Rosja zostanie uratowana, to tylko jako mocarstwo eurazjatyckie. Eurazja, której Rosja jest osią i fundamentem, to „Cywilizacja Lądu”. Po drugiej stronie jest „Cywilizacja Morza”, obejmująca świat zachodni ze Stanami Zjednoczonymi włącznie. Pośrodku znajdują się „elementy”, które muszą się określić, jeśli nie mają zostać zmiecione z powierzchni ziemi. I na przykład Polsce Dugin łaskawie daje rację bytu, pod warunkiem, że będzie albo proniemiecka, albo prorosyjska.

Niezależna i niepodległa zawsze będzie przeszkadzać tym dwóm cywilizacjom. Przy czym konfrontacja z tą zachodnią też jest nieunikniona, a wręcz wskazana. To, co przez zachodnich pięknoduchów uznawane jest być może ciągle za marginalne i egzotyczne wariactwo szaleńca, w Rosji traktowane jest jako użyteczna ideologia, która uzasadnia widoczną gołym okiem ekspansję. Wystarczy wspomnieć, że „Podstawy geopolityki” Aleksandra Dugina to obowiązkowa lektura dla studentów akademii wojskowych i dyplomatycznych w Rosji oraz podręcznik polecany na wszystkich uniwersytetach.

Dugin łączy Rosjan

Dugin nie wziął się znikąd. Ideę eurazjatyzmu rozwijał przed nim na początku lat 90. XX w. Lew Gumilow, geograf, etnograf i historyk wrażliwy na różne nurty religijne i filozoficzne. Sięgając jeszcze dalej wstecz, antyzachodni nacjonalizm eurazjatyzmu rozwijały już kręgi rosyjskiej emigracji w latach 20. i 30. XX wieku. Jak to się stało, że Duginowi udało się odnowić i nadać jej bardziej współczesne oblicze do tego stopnia, że stała się wsparciem dla imperialnych zakusów Putina? – Rosja w latach 90. XX w. nie rozumiała samej siebie – mówi GN dr Maria Rogińska, antropolog kultury w Instytucie Filozofii i Socjologii na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. – Rozpadła się idea komunistyczna, wyrosło bezideowe, konsumpcyjne „pokolenie pepsi”, nie było jednak niczego, co mogłoby połączyć Rosję, imperium składające się z licznych narodów. Wprawdzie Putin sam nie jest wyznawcą żadnej idei, ale szukał silnej ideologii dla Rosji. Były różne pomysły – projekt „modernizacji konserwatywnej”, próby połączenia tradycyjnych wartości religijnych, konserwatywnych, wspólnych dla prawosławnych, muzułmanów i buddystów. Forsował to sam patriarcha Cyryl. Ale to się nie przyjęło, bo Cerkiew ma jednak znikomy wpływ na masy. Okazało się, że przyjął się wojujący nacjonalizm Dugina – tłumaczy dr Rogińska. Czy to oznacza, że Dugin stał się nieformalnym szamanem Kremla, szarą eminencją mającą bezpośredni wpływ na prezydenta Rosji? Na pewno nie bezpośredni – choć faktem jest, że jego eurazjatycka ideologia zyskała sympatię bardzo różnych środowisk politycznych: od komunistów Ziuganowa, przez nacjonalistów Żyrinowskiego, po Jedną Rosję Putina. – Myślę jednak, że sam Dugin był zaskoczony tym, że Putin właściwie realizuje nakreślony przez niego plan – uważa Rogińska. – W pewnym momencie cieszył się: Putin postępuje po mojej myśli. Wreszcie doczekaliśmy się, że jest tak, jak przewidywałem. I był taki czas, że zachęcał Putina publicznie, codziennie wpisując to na Facebooku, żeby ten wprowadził wojska na Ukrainę. W swoim szaleństwie wołał: „Ukraińców należy zabijać, zabijać i zabijać. Mówię to jako profesor”. Kiedy zobaczył, że Putin nie wprowadza wojsk od razu i otwarcie, nie krył rozczarowania – dodaje. Faktem jest, że długo przed wojną z Ukrainą Dugin bywał częstym gościem na Kremlu, stał się też ekspertem doradzającym różnym instytucjom związanym z polityką zagraniczną i armią, a nawet doradcą przewodniczącego Dumy. Przez dłuższy czas kierował również zakładem socjologii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Moskiewskim. Po tym, jak jego „Podstawy geopolityki” stały się podręcznikiem zalecanym na wszystkich uczelniach, czołowe rosyjskie tytuły prasowe zaczęły określać ruch eurazjatycki jako „intelektualną partię władzy”, a sam Dugin zyskał miano ideologa Putina.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • hcot
    26.03.2015 16:08
    Z tego,co mi wiadomo,to A. Dugin nie jest głównym ideologiem Kremla,ani tym bardziej głównym ideologiem euroazjatyzmu. Tam jest kto inny wyznaczony do tego celu i to ta osoba jest głownym ideologiem Kremla. No,kto zgadnie,któż zacz?
  • ktoś
    28.04.2015 20:26
    Panie Aleksander Dugin, myślę,że Waszym największym wrogiem zawsze były owsiki.
    To przez te "stworki" nie możecie nigdy spokojnie usiedzieć na ...!
    Gdybyście się ich pozbyli, to wschód i zachód mógłby wreszcie żyć ze sobą w pokoju!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie