Jak zadziałają 
procedury?

O tym, co by się stało, gdyby polską granicę przekroczyły obce wojska, z Romualdem Szeremietiewem rozmawia Tomasz Rożek


Tomasz Rożek: Próbuję sobie wyobrazić sytuację, w której polską granicę zaczynają przekraczać obce wojska. Co wtedy się dzieje?


Romuald Szeremietiew: Prezydent na wniosek rządu wydaje stosowne zarządzenia mówiące o tym, że jesteśmy w stanie wojny, a to powinno uruchomić przewidziane prawem procedury przeciwstawienia się agresji. Jeżeli byłoby to uderzenie tylko z powietrza, powinien zadziałać system wczesnego ostrzegania, NATO dysponuje takim systemem. Zamiar dokonania ataku na lądzie trudniej ukryć, bowiem wcześniej agresor musi zmobilizować duże ilości wojska, co nie powinno ujść uwadze naszego wywiadu. Powinien być czas na stosowną reakcję polskich władz.


W obwodzie kaliningradzkim właśnie gromadzą się wojska rosyjskie i powstają stanowiska rakiet Iskander.


Nasze służby rozpoznania powinny to obserwować i gdyby okazało się, że Rosjanie mogą z tego rejonu zagrozić bezpieczeństwu naszego kraju, natychmiast powinny być o tym informowane nasze władze. Powinny też istnieć w dowództwie sił zbrojnych plany obrony na taką okoliczność. Gdy ogłosi się stan wojny, te plany należy stosować. W zależności od rodzaju zagrożenia i jego skali trzeba przecież wiedzieć dokładnie, które jednostki i w jakiej liczbie powinny być uruchomione i jakie konkretnie działania obronne mają one realizować. Co roku prezydent podpisuje Polityczno-Strategiczną Dyrektywę Obronną, która powinna zawierać wytyczne do planowania obronnego wojska. Nasze plany powinny być zgrane z planami natowskimi.


No więc właśnie. Plany, procedury, poziomy. To wszystko ładnie wygląda na papierze, ale cała struktura wydaje się
bardzo skomplikowana. Czy te procedury są ćwiczone?


Myślę, że tak się dzieje. Co jakiś czas media informują o kolejnych manewrach wojskowych. Niektóre z nich z udziałem żołnierzy z armii sojuszniczych. To, co jednak najważniejsze, to utrzymywane w tajemnicy ćwiczenia, sprawdzanie i doskonalenie procedur. One odbywają się bez wysyłania żołnierzy na poligony, są przeprowadzane w cyberprzestrzeni. 


Jaka w tym całym gąszczu procedur jest rola ministra obrony?


W razie wybuchu wojny minister obrony schodzi niejako na dalszy plan. Zgodnie z tendencją, ostatnio mocno forowaną przez BBN, rolę kluczową ma odgrywać prezydent, który na wniosek premiera powołuje naczelnego dowódcę sił zbrojnych i określa, na jakim obszarze i z jakimi siłami ma on wykonywać swoje obowiązki.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • służba narodowi
    09.05.2015 14:00
    Pytanie na ile zagrożenie wybuchem konfliktu jest efektem prowadzenia nieodpowiedzialnej polityki w relacjach z Rosją, a na ile wynika z działań samej Rosji.

    Dr J. Reginia-Zacharski twierdzi, że konflikty nie wybuchają, lecz następuje przejście do relacji konfliktowych, co oznacza, że jest to świadomy, racjonalny (niestety, w przeciwieństwie do realistycznego) wybór każdego z przywódców z osobna. Tym samym przywódcy narażają narody dla własnych ambicji czy żądz.

    Rosja czuje się częściowo izolowana politycznie, więc odpowiada agresją militarną. Agresją najczęściej reaguje ten kto nie posiada już innych argumentów. A więc wynika z tego, że Rosja odbiera Partnerstwo Wschodnie jako atak na strefę żywotnych interesów.

    Pytanie, czy nie można było cierpliwie pogłębiać integracji, a na rozszerzenie poczekać? Dano Ukraińcom płonne nadzieje na pełną suwerenność, o czym mówi ich stopień zaufania do polityków, wpędzając ich w niepotrzebny konflikt (obronny).

    Czy Polska jest zagrożna? Przede wszystkim Polska ze Szwecją są winne w sensie politycznym wtargnięcia przez UE w strefę wpływów rosyjskich.
    Wydaje się, że przy takiej niecierpliwości Zachodu uniknięcie konfliktu było niemożliwe.

    Na Polsce, jeżeli pragnie uniknąć konfliktu, spoczywa teraz obowiązek utworzenia europejskiej przestrzeni skonsensualizowanej lub sfederalizowanej. Tylko Unia mówiąca jednym głosem da skuteczny odpór konfliktowej postawie Rosji. Uwaga! Same sankcje nie wystarczą.

    Unia potrzebuje wysokiego średniego poziomu rozwoju państw co oznacza przyciągnięcie inwestycji zagranicznych do Polski i innych państw poniżej średniego poziomu rozwoju wraz z podatkami w celu wyrównywania tego poziomu, odejścia od ideologii marksistowsko-liberalnej na rzecz polityki narodowej w ramach wspólnoty, wzmocnienie polityki obronnej przez utrzymywanie dwóch armii: krajowej - NATO-wskiej i europejskiej, Gospodarka, armia i polityka WSPÓLNOTOWA może odstraszyć Rosję. USA muszą uzyskać szansę na przeniesienie środka ciężkości do Azji. UE jako całość musi stać się samodzielnym aktorem międzynarodowym z ambicjami kształtowania ładu międzynarodowego.

    Unia weszła w zastępczy konflikt z Rosją nie będąc spójna wewnętrznie co stanowi zagrożenie dla niej samej i państw trzecich. Tego na przyszłość należy unikać.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie