Państwowiec

Wśród osób, które zginęły w katastrofie w Smoleńsku, prezes IPN Janusz Kurtyka był postacią wyjątkową. Nadał swój osobisty rys polskiej polityce historycznej w okresie, kiedy kwestia przeszłości i sposobów jej rozliczenia stała się jedną z ważnych osi debaty publicznej.

Ukazała się właśnie książka „Rzeczpospolita wolnych ludzi”. To wybór wywiadów, artykułów oraz oświadczeń prezesa Janusza Kurtyki z lat 2000–2010. Są one ważnym głosem o naszej współczesności. Odnoszą się bowiem do najważniejszych debat ideowych III Rzeczypospolitej i dotyczą nie tylko historii, ale i tego, jak potrafimy się z nią obchodzić współcześnie. Są w tym zbiorze także publikacje „Gościa Niedzielnego”. Wywiady udzielone przez prezesa Kurtykę naszemu tygodnikowi oraz dwa ważne teksty, które napisał do dodatków historycznych publikowanych w „Gościu”. Ostatni ukazał się w numerze przygotowanym na 70. rocznicę zbrodni katyńskiej i był prawdopodobnie ostatnią publiczną wypowiedzią prezesa Kurtyki przed tragiczną śmiercią. Teksty pokazują sposób rozumienia przez Kurtykę historii, jego racje w sporach o lustrację i sens badań dokumentacji komunistycznych organów bezpieczeństwa oraz przesłanie, jakie chciał przekazać następnym pokoleniom. Nie rzucał pochopnych oskarżeń, ale twardo bronił prawa do tego, aby Polacy mieli prawo poznać prawdę o czasach PRL. Lubił powtarzać: „Wolni ludzie w wolnym kraju mają prawo do prawdy historycznej o swojej najnowszej historii”. Z tego rozumienia potrzeby debaty historycznej wziął się tytuł książki. Jej redaktor, prof. Filip Musiał z krakowskiego oddziału IPN, w rozmowie z „Gościem” zwracał uwagę na specyficzną metodę pracy naukowej prezesa Kurtyki, który z wielką pokorą odnosił się do historii i uważał, że nie przyszedł jeszcze czas pisania wielkich syntez. Jednocześnie był rasowym historykiem, który podkreślał wagę studiów źródłoznawczych, niezwykle ważnych w przypadku zrozumienia rangi tak specyficznych dokumentów jak spuścizna po komunistycznym aparacie bezpieczeństwa. Tej kwestii poświęconych jest szereg wypowiedzi, zaprezentowanych w omawianym tomie.

Studia źródłoznawcze Janusz Kurtyka zapoczątkował już jako dyrektor oddziału IPN w Krakowie, a później kontynuował je w skali całego Instytutu. Takie badania brały się zarówno z potrzeby naukowego zdefiniowania narzędzi dla historyków, podkreśla prof. Musiał, jak również były odpowiedzią na to, co działo się w dyskusji publicznej, w której bardzo często wypowiadali się laicy bądź ignoranci, starający się podważyć wiarygodność dokumentacji zgromadzonej w IPN. On bronił tej wiarygodności, inicjując refleksję nad krytycznym wykorzystaniem, i wiele z tych studiów weszło już do kanonu badań historii współczesnej.

Można i tak pamiętać

Prezentacja książki o prezesie Kurtyce może być także dobrym punktem wyjścia do refleksji o sposobie pamiętania o ludziach, którzy pięć lat temu zginęli w Smoleńsku. IPN niewątpliwie wyróżnia się wśród innych instytucji państwowych, jeśli chodzi o utrwalenie dziedzictwa myśli i dzieła osoby, która wtedy zginęła. Imieniem Kurtyki nazwane jest Centrum Edukacyjne IPN w Warszawie, które zresztą kiedyś jako prezes tworzył. Jest zapewnienie, że na budynku, który powstanie przy ul. Towarowej, gdzie kiedyś znajdowała się siedziba Instytutu, nowy właściciel umieści tablicę upamiętniającą pracę Kurtyki w tym miejscu. W ramach Instytutu powstało sporo tekstów wspomnieniowych, a teraz wydany został omawiany wybór wywiadów i publikacji. Zastanawiam się, czy jakakolwiek inna instytucja państwowa podjęła podobne inicjatywy w stosunku do osób z nią związanych, które zginęły pięć lat temu. Poza prezydentem Lechem Kaczyńskim, którego dorobek utrwalają nie instytucje państwowe, ale niezależne inicjatywy obywatelskie, wielu innych wybitnych działaczy państwowych, generałów czy prezesów stojących na czele ważnych instytucji państwowych raczej nie doczekało się szerszego udokumentowania działalności publicznej. To przemilczanie, w kontekście wielu skandalicznych zaniedbań związanych zarówno ze sposobem prowadzenia śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy, jak również upamiętnienia jej ofiar w Warszawie, może nie jest tak widoczne, ale niemniej bolesne. IPN jest chlubnym wyjątkiem i warto to zauważyć.

Trzy pokolenia

Uczestniczący w promocji książki prezes IPN Łukasz Kamiński, który w ostatnim okresie pracy prezesa Kurtyki należał do grona jego bliskich współpracowników, w rozmowie z „Gościem” zwrócił uwagę, że w sposobie pojmowania przez niego historii istotny był syntetyczny zmysł opisywanych wydarzeń. – Utkwiło mi w pamięci jego powiedzenie o trzech najważniejszych pokoleniach naszej historii najnowszej: pokoleniu walczących o niepodległość po I wojnie światowej, pokoleniu Armii Krajowej oraz pokoleniu „Solidarności” – wspominał prezes Kamiński.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie