Fedrowanie po czesku

Jeszcze kilka lat temu kopalnia „Silesia” typowana była do zamknięcia. Odkąd wykupili ją czesi, stała się jedną z najnowocześniejszych w Polsce.

Jednostajny stukot, ciemność rozjaśniana małymi lampkami, zmieniająca się temperatura. Dla górników to chleb powszedni, dla nas – niemała atrakcja. Podwieszaną kolejką spalinową jedziemy w głąb kopalni. Od ściany 102, w której górnicy fedrują, czyli wydobywają węgiel, dzielą nas trzy kilometry. Gdybyśmy mieli iść pieszo po grząskim, nierównym podłożu, zajęłoby nam to dobre dwie godziny. – Do roboty idzie się z zupełnie innym nastawieniem, gdy ludzie wiedzą, że zostaną wwiezieni i wywiezieni – mówi Zbigniew Ciepliński, kierownik robót górniczych ds. infrastruktury w kopalni „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach, trzydzieści kilometrów od granicy polsko-czeskiej.

Górnictwo na pilota

Kolejka to tylko jedna z wielu inwestycji, jakie pojawiły się w kopalni, odkąd przejęła ją czeska grupa EPH (Energetický a Průmyslový Holding, a.s.). W pokładzie 325/1, w ścianie 102, nazywanej obecnie przez górników „matką żywicielką”, podziwiamy pracę nowoczesnego kombajnu FS 400, sterowanego pilotem. Wydobyciu węgla ze ściany przy pomocy kombajnu towarzyszy rozpylanie wody, dzięki czemu zmniejsza się zagrożenie wybuchem pyłu i ryzyko pylicy. Pod naszymi nogami przesuwają się zabezpieczenia obudowy kroczącej.

Wartość urządzeń pracujących na tej ścianie to około 80 milionów złotych. Ale efekty są już widoczne: – Dzięki wysokiemu stopniowi mechanizacji ilość wydobywanego węgla przypadająca na jednego pracownika jest u nas dużo większa niż w innych kopalniach – podkreśla oprowadzający nas nadsztygar Piotr Padaż. Także na powierzchni można przekonać się o wielkości inwestycji. W tym celu warto odwiedzić w pełni zmechanizowany zakład przeróbczy, gdzie wszystkie procesy technologiczne śledzą na ekranach dyspozytorzy.

Piotr Tomanek, sztygar zmianowy sortowni, tłumaczy nam zasadę działania cyklonów cieczy ciężkiej – specyficznego sposobu oddzielania kamienia od węgla. Niewiele kopalń w Polsce może pochwalić się wykorzystaniem tej nowoczesnej metody w procesie przeróbki. A jeszcze całkiem niedawno KWK „Silesia” była typowana przez Kompanię Węglową do zamknięcia. Lata zaniedbań sprawiły, że – mimo drugich co do wielkości zasobów węgla w Polsce – kopalnia chyliła się ku upadkowi. – W górnictwie, jak w gospodarstwie, jeśli nie inwestuje się, nie wdraża nowych technologii, wszystko niszczeje – mówi Szymon Adamecki, dyrektor departamentu ochrony środowiska i gospodarki złożem, a jednocześnie członek rady nadzorczej spółki. – Być może „Silesia” podzieliłaby los innych zamykanych kopalń, gdyby nie upór i determinacja załogi.

Kopalnia za złotówkę

Likwidację odwlekano przez kilka lat. Związkowcy zaczęli w tym czasie szukać inwestora, odbyły się dwie nieudane próby sprzedaży. W Kompanii Węglowej padły nawet deklaracje, iż oddadzą przedsiębiorstwo pracownikom za symboliczną złotówkę. Pięć osób założyło firmę, a kilkuset pracowników zrzuciło się na kapitał założycielski i zarejestrowano spółkę pracowniczą Przedsiębiorstwo Górnicze „Silesia”. Wynajęli też firmę doradczą z Warszawy, która rozesłała biznesplan po całym świecie. Zgłosiło się pięć firm, z których najciekawszą ofertę przedstawili Czesi. – W dniu zmiany właściciela kopalnia zatrudniała 730 pracowników – opowiada Szymon Adamecki.

– Pozostali odeszli do innych kopalń Kompanii Węglowej. Ci, którzy zostali, byli przygotowani na to, że w nowej, prywatnej firmie czekają ich zmiany. Dlatego przeszły one stosunkowo łagodnie. Te zmiany to przede wszystkim wprowadzenie siedmiodniowego systemu pracy kopalni. Nie oznacza to oczywiście pracy poszczególnych górników przez cały tydzień. Każdy z nich pracuje przez pięć dni w tygodniu, tyle że brygady zazębiają się, tak by kopalnia była czynna nieprzerwanie. Druga istotna zmiana to zredukowanie administracji. W PG „Silesia” pracuje obecnie tylko 75 osób zatrudnionych w administracji, podczas gdy cała kopalnia to około 1800 ludzi. Przy takiej organizacji możliwe jest inwestowanie w to, co dla rozwoju przedsiębiorstwa w tej chwili najistotniejsze – nowoczesny sprzęt i wyposażenie. W ciągu czterech lat nowy właściciel wydał na to ponad miliard złotych.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Tadeusz
    20.04.2015 22:51

    wprowadzenie SIEDMIODNIOWEGO tygodnia pracy - za komuny nazywano to czterobrygadówką, górnicy nie zgodzili się z takimi warunkami pracy "NIEDZIELA JEST BOŻA I NASZA" może autor tego artykułu to gdzieś słyszał.
    kombajny sterowane pilotami i kolejki podwieszane to żadna nowość.
    kopalnia przynosi zyski bo jest firmą zagraniczną i nie płaci podatków tak jak polskie kopalnie.
    tych zadowolonych górników z Silezji zwalniają za każde praewinienie, chorobowa itd

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie