Wilki, czyli fantomy

Choć wyprawa Nocnych Wilków szlakiem Armii Czerwonej nie doszła do skutku, to i tak narobiła sporych szkód.

Rajd motocyklowego gangu rosyjskich nacjonalistów spełnił zakładane przez Kreml cele propagandowe. Mimo że „w realu” żadnego rajdu nie było. Ale w Polsce i tak stał się on tematem gorących sporów oraz powodem wymiany ostrych not dyplomatycznych. I prawdopodobnie właśnie o to chodziło, by w świat – ale głównie do samych Rosjan – poszedł mocny komunikat o Polakach, którzy odmawiają pokojowej, „oddolnej” inicjatywie obywatelskiej prawa do oddania hołdu poległym w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.

Niewykluczone, że rajd od początku był jedynie propagandową kreacją, choć podobno Nocne Wilki faktycznie ruszyły 25 kwietnia z Moskwy w drogę szlakiem niezwyciężonej Armii Czerwonej. Podobno dzień później dotarły do Katynia, by uczcić pamięć zamordowanych tam polskich oficerów. 27 kwietnia niewielka grupa motocyklistów faktycznie pojawiła się na granicy, ale nikt z jej członków nie przyznawał się do wilczej skóry. Inni (znów „podobno”) jakimś cudem do Polski dotarli, ale tak na pewno, to Nocny Wilk ujawnił się tylko jeden, w trakcie składania kwiatów na terenie Muzeum Auschwitz. Tak było „w realu”. Natomiast w świecie wirtualnym – czyli na stronie internetowej motocyklistów Putina – Rosjanie mogli na bieżąco śledzić dzieje legendarnej wyprawy. Jak bowiem wiadomo, jest „prawda czasu” i „prawda ekranu”.

Wjadą? Nie wjadą?

Najgorętszy i obfitujący w dyplomatyczne konsekwencje był tydzień przed zapowiadanym startem rajdu. W latach 80. kabaret „Sześćdziesiątka” wykonywał piosenkę o sowieckiej interwencji ze słynnym refrenem „wejdą, nie wejdą, wejdą?”. Teraz media rozgrzewała debata o motocyklowej inwazji – „wjadą, nie wjadą, wjadą?”. W Berlinie, Warszawie, Bratysławie i Budapeszcie, gdzie Nocne Wilki zapowiadały swoją wizytę, panowała dezorientacja, nikt bowiem nie przyznawał się do wydania im wiz Schengen, które ponoć posiadali. Wiadomo było także, że ich lider, Aleksander Załdostanow „Chirurg”, ma zakaz wjazdu do UE. Mimo to w rosyjskich mediach (a za nimi i w polskich) panowało przekonanie graniczące z pewnością, że motocyklistów nic nie powstrzyma.

W związku z obawami przed prowokacją w piątek 24 kwietnia, polskie MSZ przekazało ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Warszawie notę dyplomatyczną z informacją o odmowie wydania Nocnym Wilkom zgody na wjazd na terytorium Polski. Reakcja drugiej strony była błyskawiczna.

Rosyjskie MSZ jeszcze tego samego dnia wyraziło „stanowczy protest” z powodu decyzji polskich władz i oświadczyło, że jest nią oburzone. Notę naszego MSZ uznano za „absolutnie nieadekwatną”, zaś argumenty strony polskiej określono jako „jawne kłamstwo”.

W oświadczeniu zamieszczonym na swej stronie internetowej resort spraw zagranicznych Rosji zauważył, że odmowa Polski to jedyna taka decyzja na całej planowanej trasie przejazdu rosyjskich motocyklistów po krajach Europy. Ambasador FR w Warszawie, zagroził zaś, że takie sytuacje, „nie mogą przechodzić bez śladu dla przyszłych naszych stosunków”.

Nocne Wilki jeszcze nie wyjechały z Moskwy, a już założone cele propagandowe całej operacji właściwie zostały zrealizowane. Dalej – z rosyjskiego punktu widzenia – mogło być już tylko lepiej. We wtorek wpłynęła kolejna nota z Moskwy z żądaniem szczegółowych wyjaśnień dotyczących niewpuszczenia grupy rosyjskich motocyklistów do Polski.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie