Gorzkie zwycięstwo

Spośród wielu lekcji, które pozostawiła nam druga wojna światowa, dwie wydają mi się najważniejsze. Pierwsza to pamięć, druga – należy głośno i dobitnie mówić: „hańba”, „zbrodnia”, „bohaterstwo”.

Zakończenie drugiej wojny światowej stawia znacznie więcej pytań, niż udziela odpowiedzi. Jeżeli jesteś Amerykaninem, wojna zaczęła się dla ciebie w 1941 roku wraz z atakiem na Pearl Harbor, a zakończyła zrzuceniem bomby atomowej w 1945 roku. Jeśli jesteś Anglikiem, wspominasz operację Lew Morski, która przekształciła się w walki powietrzne i samotną obronę Wyspy w 1940 roku. Jako Francuz być może pamiętasz o kolaboranckim rządzie Vichy, a już na pewno głosisz pochwałę ruchu oporu. Jeśli jesteś Polakiem, masz problem, i to podwójny: musisz pamiętać wszystko, a przede wszystkim, że wojna trwała znacznie dłużej.

Polska, wieczny kłopot

Historia widziana przez Zachód oraz Rosję początek globalnego konfliktu umiejscawia w roku 1941. To wtedy następują japoński atak na Pearl Harbor, niemiecka napaść na ZSRR, rozpoczyna się Holocaust, a Niemcy wypowiadają wojnę USA. Rosja ogłasza wtedy swoją Wielką Wojnę Ojczyźnianą, która zaprowadzi ją ostatecznie do Berlina, ale przy okazji odwróci wzrok od tego, że wcześniej kraj ten był jednym z agresorów.

Polska pamięć psuje ten ładny obraz, mówiąc głośno: Westerplatte, Wieluń, Warszawa. W dodatku pamięć ta podpowie, że 1 września 1939 roku rozpoczyna się wojna niemiecko-polska, ale wojna światowa dopiero 3 września, gdy Anglia i Francja wypowiadają wojnę III Rzeszy. Co robi świat przez te dwa dni? Trwa w osłupieniu. I można powiedzieć, że pozostaje w nim niemal przez cały rok. Ten brak działań wojennych ze strony sojuszników Polski historia nazwie „dziwną wojną”. Rzeczywiście, nie ma się czym chwalić, lepiej to przemilczeć. Tym bardziej że zdecydowana reakcja Francji i Anglii już w 1939 roku mogłaby poważnie ograniczyć czasowo i terytorialnie wojnę światową. Jeśli jesteś Polakiem, pamiętasz też, że ZSRR zanim pokonał III Rzeszę, we wrześniu i kolejnych miesiącach 1939 roku zdążył najechać kraje nadbałtyckie – Litwę, Łotwę, Estonię. I Polskę. Ten wieczny kłopot.

Ile razy można podpisać akt kapitulacji?

Druga wojna światowa zakończyła się przynajmniej dwa razy. Akt kapitulacji III Rzeszy podpisano późnym wieczorem 8 maja 1945 roku, kończąc w ten sposób walki w Europie. Jednak ze względu na różnicę w czasie Moskwa uznaje dzień 9 maja za datę kończącą II wojnę światową. Do niedawna dla Polski to właśnie 9 maja był datą obowiązującą. Dopiero w tym roku oficjalnie przesunięto u nas Dzień Zwycięstwa na 8 maja. Innym wyzwaniem jest pytanie, czy Polska ma tego dnia co świętować – zostaliśmy zwycięzcami czy kolejną ofiarą? Nie ma natomiast większych dylematów z 2 września 1945 roku, gdy na pokładzie „Missouri” podpisano akt kapitulacji Japonii, co zakończyło definitywnie konflikt światowy. To raczej ta data jest ostatecznym końcem drugiej wojny światowej. A z Polską znowu jest problem, bowiem w trakcie składania podpisów na „Missouri” w odległej Zatoce Tokijskiej, w kraju nad Wisłą był 1 września.

Polska ma szczególne prawo do pytań o zakończenie drugiej wojny światowej. Rok 1945 w zasadzie niczego nie rozwiązuje z naszego punktu widzenia. Druga wojna nie wyłania jednego zwycięzcy, ale (przynajmniej) dwóch. Jeden konflikt światowy przeradza się w drugi – tak właśnie zaczyna się zimna wojna. Dla Polski oraz krajów, które znalazły się w podobnej sytuacji, druga wojna światowa skończy się wraz z dokończeniem dylematu napędzającego zimnowojenny konflikt: kto jest rzeczywistym zwycięzcą?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie